poniedziałek, 28 stycznia 2013

Porozmawiajmy o....dietach



czytając i przeglądając około noworoczne blogi
98% z was postanawiało schudnąć
95% nie jeść w tym celu słodyczy
90% zacząć jeść więcej warzyw i owoców
85% zacząć uprawiać jakiś sport-ze wskazaniem na fitness*

wszystkie cyfry wytrząsnęłam z rękawa ;))

a mnie naszła inna refleksja
dlaczego szczupłe dziewczyny chcą być jeszcze szczuplejsze ??!!
a X-Lki , przynajmniej te blogujące nie?!
czy te "chude" dążą do perfekcji -anoreksji ,a te mniej "chude" sprawę już olewają
albo inaczej "mniej chude" mają więcej samoakceptacji ?!
czy tak naprawdę piękne kobiety to wieszaki czy kobiety świadome swych atutów i pewne siebie?!

hahaha...jako obrazującą moje dywagacje przytoczę anegdotę

Anna-mama
Ala-Córka ,lat 4,5

Anna- Alu, nie jemy słodyczy już
Ala- ale ja chcę
Anna- naprawę już dość
Ale -ale ja chce
po chwili Ala- mamo ja chcę czekoladę bo chcę być gruba.........i szczęśliwa :)


tak,tak, z ciągłymi dietami, zakazami, odmawianiem sobie przyjemności ...wiele tracimy, a ideały piękna..cóż ..to co piękne jest w nas i wcale nie musi być w rozmiarze XS

czas zacząć od zaakceptowania siebie
no cóz zaczną od siebie
mam na imię Anna, 30 lat - i garderobę w rozmiarze 40/42
i jestem szczęśliwą i spełnioną kobietą
i Ty też pamiętaj

*
zdjecia wygrzebane gdzieś w sieci...adresów nie pamiętam podejrzewam art-deco na FB

ps. a jak to jest u was ,dziewczyny

28 komentarzy:

  1. ;-) ja mam rozmiar 44 kiedyś miałam 34 , idealnie czułam się w 38/40 - cel na ten rok osiągnąć rozmiar 38/40 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ambitny plan ;)

      Jeżeli zrobisz to przez aktywność fizyczną , nie przez diety , masz szanse na twały efekt !!!

      Usuń
  2. hah, kapitalnie to napisalas! Jestem w grupie XL, i mimo, ze nie mam z tego powodu depresji to powoli daze do L, bo po prostu lepiej sie czulam. Powiem Ci, ze zauwazylam, ze wieksze dziewczyny tak na sile troche mowia "akceptuje siebie, jestem piekna" i na zlosc wszystkim zjem sobie czekolade, zeby udowodnic jak ja to siebie akceptuje ;) tez bylam na takiem etapie :D kilka kg dodatkowych tragedia nie jest, problem zaczyna sie jak to mowi osoba otyla. Skad to sie wzielo? Chyba z tego wszechobecnego pedu do tak naprawde pozornego/na pokaz szczescia i samoakceptacji.

    ale sie rozpisalam ;) no ale poruszylas moj wrazliwy temat :D

    a wiesz Kobietko, ze motywujesz ;)? rowniez za Twoja przyczyna troche wiecej sie ruszam !
    dzieki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę:) ja od biegania się uzalezniłam ;))
      Ale to akurat zdrowe uzależnienie :))

      Może warto zamiast restrykcji i diet , popatrzeć na medyczne kryteria wagi i rzetelnie ocenić swoje gabaryty ??!!

      I warto pod uwagę wziasc rownież to ze kg tłuszczu ma większą objętość niż kg mięśni ?!

      Usuń
  3. Kryteria medyczne to BMI ( body mass index)
    Waga(kg) / wzrost (m) do kwadratu
    < 19 niedowaga
    20-25 NORMA
    > 25 nadwaga
    >30 otyłość

    Co mniej wiecej czyni górna granice normy na wzrost (cm)-100 ... I rozmiar 40 !

    OdpowiedzUsuń
  4. no i w sumie o to mi chodzilo :) trzeba troszke urozmaicac bloga nie tylko pod wzgledem zdjec ale rowniez i wygladu : :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo trafne spostrzeżenia i bardzo prawdziwe . Ja uważam że wszystko bierze się z "ogólnego zadowolenia z życia". Jeśli jesteśmy szczęśliwe i spełnione, to ostatnią rzeczą o jakiej myślilimy jest dieta lub temu podobne . Jeśli jednak cokolwiek nie gra ( praca , związek , problemy...ect) to najprościej jest "poukładać " sprawy zaczynając od czegoś , na co pozornie mamy wpływ - czyli na jedzenie - łudząc się , że te pare kilogramów sprawi, że będziemy szczęśliwsze . Nic bardziej mylnego , ale niestety przekonujemy sie o tym często zbyt późno .

    OdpowiedzUsuń
  6. To podłoże psychologiczne anoreksji i bulimii , tak z grubsza ;)
    Kontrola własnego łaknienia = kontrola własnego życia

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham jeść i nie umiem sobie odmówić ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ale przy twoim sportowym trybie życia , nie masz co powodu :)))

      Usuń
  8. Dobrze wiemy, że o dietach, sporcie i ogólnie stylu życia można gadać bez końca, obalać mity, analizować naszą biochemię i szukać złotego środka w tym wszystkim. I że takie wyzwanie nie powinno być podejmowane na okres miesiąca, dwóch, pół roku, tylko na całe życie. Także najważniejsze to trzymać równowagę - sport plus zbilansowana dieta i jesteśmy do przodu, a chipsów czy słodyczy od czasu do czasu też nikt nam nie odmówi.

    OdpowiedzUsuń
  9. jeśli chodzi o BMI to jestem za niska! A tak zgadzam się z Tobą, znam kobiety, które całe życie są na diecie. Nie mają żadnych przyejmności i same o tym mówią. Ja lubię jeść ale lubię też dobrze się czuć ze sobą. Chciałabym chociaż móc pójść do każdego sklepu i zmieścić się w rozmiarówkę. A Twoja córcia ma piękne imię:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) zgadzam się , że Ala to najpiękniejsze imię dziewczęce ;)
      Ja tez nie zawsze miesze sie w rozmiarówkę ;) to co w szerz dobre jest kilometr za długie ;) ale przecież to wina sieciówek że szyją na Żyrafy ;))

      Usuń
  10. Ja mam takie szczęście, że od lat-w sumie od końca LO utrzymuję stałą wagę - z przerwą roczną - na około ciążowe sprawy. ;) Nie stosuję żadnych diet, a i z aktywnością fizyczną bardzo średnio - chyba, że można zaliczyć do tego wszelkie zabawy z dzieckiem i ogólną kwestię opieki nad nim :)
    Jednak właśnie w liceum miałam taki moment, że zaczęłam się odchudzać - jako szczupła osoba - w sumie nie wiem dlaczego - raczej wydaje mi się, że to była kwestia mody panującej wśród koleżanek, problemy z samoakceptacją, które są bardzo częste w młodym wieku. Na szczęście w porę się opamiętałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzeba akceptować siebie! :)

    Obserwuję Ciebie :)


    Pozdrawiam,
    KAMSON.pl
    KAMILPIECIUL.COM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) ja ciebie od dawna ;) tyle .... Ze nie oficjalnie ;) a w wersji mobilnej ;)

      Usuń
  12. Klasyka, schudnąć, wyładnieć, podobać się sobie i innym ;) Szczyty próżności i dążenia w zasadzie nie wiadomo dokąd, bo ten cel zawsze się oddala a droga zamiast być sprintem zamienia się w trucht z coraz dłuższym odpoczynkiem.
    Akceptowanie siebie to wspaniały krok! I oby Ci nigdy tego oglądu siebie nie brakowało :)
    Obserwuję i będę podglądać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milo mi :))
      Hmmm masz niezłe pióro do pisania :)

      Usuń
  13. Nie wyobrażam siebie na diecie, uwielbiam jeść :)
    Dziękuje za odwiedziny :)
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż , Marzenko , niektórym natura daje sylwetkę modelki ;)

      Usuń
    2. Wszystko przedemną cały czas nie bede taka i wtedy cięzko to widzę :) Obserwujemy??

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. A ja nie marzę o tym, żeby schudnąć i jeszcze nigdy nie byłam na żadnej diecie :D chociaż słodyczy staram się nie jeść - ale to raczej z racji mojej własnej zdrowej diety, a nie chęci odchudzania się.
    Myślę, że każdy powinien znaleźć taką wagę, w której dobrze się czuje - a nie dążyć do ideałów kreowanych w mediach - bycie w zgodzie ze sobą jest najfajniejsze w życiu :))
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mądre słowa.
      Ja bardziej niż słodycze lubię wołowego steka :)) ale raz w miesiącu mam głód węglowodanowy i cóż ...

      Usuń
  15. Duzoby mowic w tym temacie... Ja na szczescie nigdy nie mialam problemow ani z waga ani z samoakceptacja;) Ale wiem, ze jest to dla niektorych ogromny, zyciowy problem.
    Przyznaje sie bez bicia, ze czasami staje przed lustrem i zaczynam sie krzywic: tu faldka, tam waleczek..Ale moje odbicie w lustrze mi odpowiada: "Stara juz jestes, masz 40-stke na karku, a chcesz wygladac jak osiemnastka?";))) I ma racje:)
    No to moj wywod zakoncze madra sentencja: Jedzmy na zdrowie i .. niech pojdzie w cycki! ;))
    Buziaki. Anka

    OdpowiedzUsuń
  16. Aniu , uwielbiam twój dystans do siebie i świata :)))))

    OdpowiedzUsuń