piątek, 26 kwietnia 2013

Cafe des Langues



Ok, ja mieszkam językowo w wieży Babel, ale i to nie jest łatwo uczyć się mówić w obcym języku. Bo kiedy ty dukasz ,to twój rozmówca podrzuca kolejno języki,w których on mówi i to znacznie swobodniej niż Ty. Tak, Luksemburczycy to poligloci, na poziomi języka ojczystego mówią w 3 językach ( luksemburski,niemiecki i francuski)  plus często mają bardzo dobrą znajomość angielskiego.  Ale nie tak rzadko jeszze innych- holenderski, hiszpański, portugalski.
Gorzej nam przyjezdnym, da się żyć tylko z angielskim, można pracować po angielsku, ale ulica w stolicy mówi po francusku, wszelkie formalności załatwia się po francusku bądź niemiecku... Na północy kraju,gdzie mniej emigrantów to dominuje luksemburski..itp itd
A kiedy praktykować nowy ,obcy język ?! Np w Polsce?!
Znam to z życia, chodzi się do szkół językowych, ale używa języka na wakacjach, i to pod warunkiem, że znajomość akurat tego języka jest w danym kraju powszechna. A nie zawsze tak jest, w mojej ukochanej Chorwacji- nikła jest znajomość angielskiego. Czasem na uczelniach mniej lub więcej się wykorzystuje znajomość języka, ale zajęć, poza studiami typowo językowymi , prowadzonych w obcym języku nie ma. I wierzcie mi ,nawet myśląc,że zna się dobrze obcy język w "praniu " rozkłada się na łopatki - bo jak jest nocnik po angielsku ?! Do dziś nie wiem. Ale wiem jak jest po francusku ;))
I z takiej potrzeby wzajemnej edukacji wyrosła idea "Café des langues".
Raz w miesiącu, w pubie, przy winku,drinku czy kawie rozmawia się w obcym języku.
Jakim?! A jakim się chce, i znajdzie osoby zainteresowane.
Ostatnio poznałam Francuskę, która przyszła,by trenować swój arabski !!!! i znalał się Arab, chętny do rozmowy.
Ale oczywiście dominują języki - angielski, francuski ,niemiecki, hiszpański, i luksemburski. Ale był już stolik rosyjski czy czeski. I oczywiście skoro  największą grupą emigrantów w Lux są Portugalczycy to i portugalski ;)
Rozmawia się często z Native Speakerami, ale też innymi właśnie uczącymi się tego języka osobami. O czym ?! O wszystkim!!!!
O doświadczeniach emigranta, powodach przeprowadzki do Lux, o różnicach kulturowych, o dzieciach, o własnym kraju, o historii i kulturze Ekwadoru ( serio!) o systemie edukacji, o podatkach , o psychiatrii,o hucznym ślubie następcy luksemburskiego tronu, o wakacjach ....słowem aktualna potrzeba, aktualne życie i bieżące tematy.
Co ciekawe, kiedyś, zanim nawet "Café des langues" zainstalowało się w Luksemburgu, mój kolega , wiecznie uczący się angielskiego, i znający go biernie i w piśmie, wymyślił i wyobrażał sobie ,taką knajpę w Polsce, gdzie korzystając z Brytyjskiego potencjału stworzyć miejsce gdzie można by pogadać po angielsku. Tu słowa w czyn się zamieniają ;) i "Café des langues" działa ,istnieje już od roku!
A ja przykładna mama, raz w miesiącu,zostawiam swoje cuda małe w domu pod opieką taty i śmigam mówić..... Po luksembursku ;)




Ech schwarzen lëztembueresch, du och ?!
Jo?! Ech sinn d'Anna, ech sinn d'Poles, et du ?!

30 komentarzy:

  1. To bardzo ciekawe co piszesz i bardzo potrzebne, mówisz, że raz w miesiącu? Dobre i to, mówicć po luksembursku to już coś, zapewne bardzo Ci się to przyda i na dodatek miło spędzisz czas a tata małymi cudami świetnie się zaopiekuje.... pozdrawiam ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata świetnie małe cuda kładzie spać :))
      Haha luksemburskiego ;) mogłabym się z powodzeniem uczyć od mojej 5-cio latki , ale mała pani profesor jest bardzo surowa i mówi tylko-" mama źle mówisz , mów już Ty sobie po francusku ;)) "
      Jakoś te języki germańskie mi zupełnie nie leżą ;)

      Usuń
  2. Oj jak mi brakuje cwiczenia sie w mowie obcego jezyka..... W glowie gramatyka i slowka, a jak trzeba sklecic to taaaki wysilek, ze hej;) Fajna idea, raz w miesiacu dobre i to! Cwicz, cwicz Aniu! A przy okazji jest ..okazja do wieczornego wyjscia z domu!
    Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jest trudno mówić w tych germańskich ;) No właśnie rozumiem , znam gramatyke , nawet wszystko przeczytam , ale mówienie codzienne to wyższa szkoła jazdy ;)
      I tez myśle , ze raz tygodniu to niewiele , ale teoretycznie przynajmniej jeżeli chodzi o niemiecki i Luksemburski to można na ulicy praktykowac ... Ale .... Łatwiej po francusku, więc nie praktykuje :)

      Usuń
    2. Raz w miesiącu ;)
      Życzeniowe te myślenie o raz w tygodniu ;))

      Usuń
  3. To Aniu życzę powodzenia, fajny pomysł :) fajni ludzie i miejsce. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3razy zgadzam sie!

      Pozdrawiam Cie również serdecznie !

      Usuń
  4. Bardzo fajna kawiarnia, przydało by się coś podobnego w naszym kraju,bo uczymy się języka obcego a porozmawiac możemy tylko podczas zagranicznych wojaży;-)
    Moje dzieci robią sobie taki jeden dzień w miesiącu, gdzie cały dzień rozmawiają ze soba po angielsku....to jest fajne.
    Masz też okazję Aniu, wyrwac się z domu bez dzieciaków i poprezbywac z fajnymi ludzmi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , tez uważam , ze takich miejsc w Pl brakuje.
      a Twoje dzieciaki Elu- genialne !!! Może zachęć je jeszcze żeby tak co 2 tygodnie ;) to bardzo rozwija . A w dzisiejszym świecie angielski to podstawa!
      I fakt , dla mnie to świetna okazja na wyjście z domu i nie popadnięcia w "dzicz"towarzyską ;)

      Usuń
  5. Aniu, co za fantastyczny pomysl na takie spotkania. U mnie sa tzw meetup groups i tez mozna sobie wybrac cos odpowiedniego do potrzeb i zainteresowan ale o jezykowych spotkaniach jeszcze nie slyszalam. Mysle, ze chetnie bym sie wybrala ostanio probuje sie poduczac hiszpanskiego oczywiscie tego po mojej stronie swiata. Pozdrawiam cie kochana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idéa jest świetna , nauka połączona z życiem towarzyskim ;)
      można tez trenować hiszpański , zwłaszcza ze aktualnie spora "nowa"fala emigrantów zarobkowych dotarła do LUX ;)

      Usuń
  6. Tak mnie rozochociłaś, że zaczęłam powtarzać francuski, ale ja tam chyba bym się nie dogadała u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parce que nie umiem myśleć w więcej niż dwóch językach na raz. Podziwiam Cię, że potrafiłaś się dostosować językowo, ja się zastanawiam, ile czasu mi by to zajęło, zanim zaczęłabym być czynna zawodowo w obcym kraju.

      Usuń
    2. 2 lata , ucząc sie całkowicie od podstaw :)

      Usuń
    3. To co robić przez dwa lata poza nauką?

      Usuń
  7. Super pomysł na taką językową knajpę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj nie zazdroszczę sytuacji, choć to świetna okazja aby zmusić się do myślenia, takie sytuacje chyba ludzi wzmacniają, dodają odwagi i siły.
    Różne sytuacje pewnie Cię zmuszają do radzenia sobie językowo i pewnie dajesz radę doskonale!
    A spotkania w kafejce, to super sprawa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że taki melanż językowy jest raczej zaletą ;) nikt nie czuje się wyobcowany , nawet jak mówi tylko, dajmy na to ,po koreańsku ;))
      Jest tutaj duza tolerancja na dukanie ;)
      Choć jak mówi sie w jednym języku to ... Raczej nie chce się dukać w kolejnym ;) i z własnego wygodnictwa używa sie tego który zna sie najlepiej ;)
      w przypadku mojego męża jest to angielski , moim francuski , a 5-cio latki Luksemburski ;) i mamy wieżę Babel , nawet we własnym domu ;))
      A moja prawie 3-latka mówi tez po francusku ;) jak mamusia ;)) ale od września idzie do szkoły luksemburskiej więc dojdzie jej Luksemburski ,

      Usuń
    2. Ja zawsze chciałam dobrze znać francuski;)

      Usuń
    3. A ja nigdy wcześnie sie go nie uczyłam , i nigdy nie sądziłam,że bedzie mi do czegokolwiek w życiu potrzebny ;)
      A tu proszę ;) nawet w tym języku pracuje ;))

      Usuń
  9. Świetny pomysł, a korzyści nie tylko językowe, ale i towarzyskie! :)

    Słyszałam o rożnych podobnych inicjatywach w Barcelonie i całej Katalonii. Najczęściej jest to wymiana "kataloński lub hiszpański za angielski", ale nie tylko.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak masz rację - korzyści i językowe i towarzyskie :))
      Pozdrawiam !

      Usuń
  10. Rewelacyjny pomysł! Marze o takiej knajpie w Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nawet nie osobna knajpa ;)
      Proste !

      Usuń
  11. Rewelacja pomysł, chociaż ja, jako antytalent językowy pewnie bym uciekła nie wydobywając żadnego dźwięku. Mam totalne opory przed mówieniem "nie po polsku". Nigdy porządnie nie nauczyłam się żadnego, chociaż o kilka się otarłam. Paraliżuje mnie zawsze obawa, że palę coś niegramatycznie :D Z drugiej strony mam takie dośwaidczenie, że dogadać się można, gdy trzeba, nawet pozawrbalnie, z każdym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba to trochę tak jest ,że ludzie inteligentni i wykształceni mają opory w mówieniu niegramatycznie . Ale ... Bez tego nie da sie mówić, bo jak ?! Do tej pory mimo, ze posługuje sie "frenczem" codziennie zawsze zastanawiam sie czy nie plote Kali chciać Kali umieć ;)
      Choć mam nadzieje ze takich gaf jak
      "masz plamę na spodniach ?!
      Gdzie ?!
      Na szynkach ;) " nie popełniam
      Szynka - jambon
      Udo - jambe
      ;))

      Usuń