poniedziałek, 25 lutego 2013

Porozmawiajmy o ...miłości


Pisałam już o samoakceptacji i dietach, i odkrywaniu siebie w inny sposób niż poprzez wizerunek zewnętrzny. Samoakceptacja to w dużej mierze miłość do samego siebie, ale ta druga, partnerska jest równie ważna i ... Buduje w nas tę , do samej siebie.*
.A ja chętnie podyskutuję o jej wpływie na naszą kobiecość, samoakceptację i ....co za tym idzie wygląd zewnętrzny ;)
Kochać i być kochaną to pragnienie tkwi w każdej z nas, czasem osiągamy to wcześniej, nasz rozwój emocjonalny jest wtedy stabilniejszy. Możemy rozwijać pasje, pozycję w świecie , bo jedną z podstawowych potrzeb człowieka mamy zaspokojoną.
Czasem później, miotają nami wówczas emocje- od zaprzeczenia- jestem singielką z powołania, jestem niezależna i mogę zachowywać się jak facet, zdobywać porzucać, nie wiązać się ....po tzw "doły" co ze mną nie tak, czemu mnie nikt nie kocha, marzymy o szalonej, namiętnej miłości ....a za jej brak obwiniamy swoją urodę, wagę itp itd....
Wachlarz emocji jest szeroki, tak jak i pragnień, potrzeb....i chyba nie miejsce na opisywanie "barw miłości " w krótkim poście.
Ale jakie jest przełożenie na nasz wygląd ?!
Myślę, że spore. Od zawsze mówi się, że kobieta zakochana pięknieje w oczach :)))
Z praktyki i życiowych obserwacji panny Anny tak jest ;)
W fazie poszukiwania partnera :) szukamy swojego stylu, sięgamy po upiększające kosmetyki , chcemy być zauważone.
W fazie stabilnego związku ...czasem schodzi to na drugi plan. Stąd wzięły się prześmiewcze kobiety w kapciach, szlafroku i papilotach vel wałkach na głowie ....
Hahaha sama załapałam się na tą pułapkę ;) nawet nie z niedbalstwa, ale...hormonów ;) ciąża jedna, ciąża druga i czekanie na powrót figury , albo chociaż jej stabilizację. Bo przecież szkoda kasy jak za 2-3 miesiące spodnie będą ze mnie zjeżdżać , a ze nie zjeżdżały ....Na plac zabaw w trampkach i jeansach tez wygodniej itp itd
Ok, w papilotach nie chodziłam ;)))
Ale niezależnie od "zaniedbań" ;) zmienia nam się styl ubierania, zapotrzebowanie i metryka ;) czyli wychodzimy z fazy nastolatki zbuntowanej, szalonej studentki , seksownej singielki, młodej zabieganej i niewyspanej mamy ;)
Miłość na kreuje, zarówno wewnętrznie i zewnątrznie. Myślę, że ma ogromny wpływ na nasz nasz styl ubierania się, ale i sposób widzenia świata.
Emocje jakie nam towarzyszą odzwierciedlają się w kolorystyce naszych ubrań, o kroju decyduje nasza pewność siebie , która jest pochodną miłości własnej ,a ta z kolei naszych relacji ze światem, której jednym aspektem jest miłość partnerska .....i można tak w nieskończoność........
Kobiety szczęśliwe i zrealizowane mają więcej dystansu do świata i samej siebie...są piękne wewnętrzym blaskiem.Ale (...) łatwo też pójść na skróty i zapomnieć, że i o przymioty zewnętrzne dbać trzeba ;)
Brak odwzajemnionej miłości rozwija w nas pewnien neurotyzm, niepewność, łatwiej poddajemy się reżimowi popkultury - i galopującemu konsumpcjonizmowi - kupujemy wiecej ciuchów,kosmetyków , stosujemy wiecej diet, dążymy do ideału..... I po co ?!
Ok, jest to spore uproszenie....albo inaczej dwa skrajne stany pomiędzy którymi wielka przestrzeń....ale warto pomyśleć o sobie i w tej przestrzeni się poszukać .....by nie wpaść w żadną skrajność , by dbałość o "opakowanie" nie przesłoniła nam wnętrza, ale i nie zapomnieć o tym ,że owe "opakowanie" też  jest ważne
A ja końcę zanim sama przestanę rozumieć o czym właściwie chciałam napisać;)


*Jeżeli macie ochotę poczytać o "naukowych podstawach" i teorii odsyłam was do Wikipedii, czy głębiej do Psychologii Miłości  autorstwa Wojcieszko

czwartek, 14 lutego 2013

Oświadczenie...Jeremiego


Oświadczenie
-Nie zakocham sie tej wiosny
już w nikim!
Choćby śpiewem się zaniosły
słowiki!
Choćby zapachniały wszystkie
jaśminy!
Choćby zapłakały wszystkie
dziewczyny!

Nie zakocham się tej wiośnie
na przekór
-No i chyba słusznie ,boś nie
w tym wieku.
Trzeba umieć się wycofać
z arenki
gdy zaczyna służyć sofa
do drzemki.

-Nie uwikłam się to wiosną
w ten wątek!
-Górą w tobie wziął po prostu
rozsądek.
-Nie usłucham ja tej wiosny
 zupełnie!
Postulatów jej najprostrzych
nie spełnię!

Nie ,nie pójde ja tej wiośnie
na rękę!
Serce w żadną mi nie wrośnie
panienkę!
-Za to darzę cię estymą
nareszcie!
-Zakochałem ja się- zimą
już wcześniej.....

                                                             Agnieszce
                                                                                       -Jeremi

                                                                                           wiosna 1964
"Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze"

Panna Anna zakochała się zimą w Monsieur A. juz 10 lat temu.....
i takiego kochania i takiej miłości i takiego spełnienia
właśnie wam życzę!



ps. z przymrueniem oka ;)


niedziela, 10 lutego 2013

Prawie jak w Rio

prawie robi wielką różnicę
przede wszystkim termiczną ;)



Carnaval to Feta, w Polsce mam wrażenie,że sprowadza się do imprez dyskotekowo-clubowych, no i może studenckich, którym to akurat polotu nie brakuje. A szkoda.Karnawał to Rio de Janeiro, Wenecja i...właśnie Belgia, Francja i Luksemburg. O czym sama się dowiedziałam dopiero po 3 latach życia na emigracji. Mimo mrozu -6 st, sporego jak na ten rejon Europy wybraliśmy się poświętować prawdziwy karnawał z paradą na ulichach :)
(o outficie nie wspominam ,miało być ciepło ,a ja jako stworzenie samochodowo-budynkowe nie mam ciepłych kurtek,płaszczy ...)
zostawiam was ze zdjęciami


hahaha fajny ze mnie Mr Bean :)





my też lubimy przebieranki, ale bardziej domowe :)




wtorek, 5 lutego 2013

Porozmawiajmy o ...samoakceptacji



Poprzedni post zmusił mnie do przemyśleń...cieszę się ,że wiele z Was podjęło dyskusję na temat jakże kobiecy ,więc pokontynuujmy :)

Czy do diet zmusza nas pop-kultura promująca wieszaki ?! i wobec czego już jako nastolatki zaczynamy postrzegać siebie przez pryzmat ciała?!
Chcemy być niezależne, silne, a same ,wewnatrz siebie sprowadzamy się do roli pięknego opakowania.
Czy nie potrafimy zaakceptować siebie? Czy wynika to z perfekcjonizmu ? Czy z bardzo chwiejnego poczucia własnej wartości?
Co tak naprawdę popycha nas do ciągłego ...niezadowolnia z własnego wyglądu
Samoakceptacja!
to wcale nie znaczy ,że osoba z otyłością powinna sobie odpuścić i radośnie tyć dalej...
to raczej znaczy ,żeby nie czynić z tego centrum życia, nie umartwiać się z powodu kilku kilogramów nadwagi i skoncentrować na innych walorach życia,
można być XLką i dobrze wyglądać i cieszyć się życiem,
tak jak można być XSką i ciągle obwiniać półcentymetra w talii za niesatysfakcjonujące życie
Kluczem jest właśnie samoakceptacja.
Slogan?!
Jak każdy!
tylko ten, prowadzi do wyzwolenia :)
samoakceptacja to znajomość siebie, zarówno wad jak i zalet, umiejętność eksponowania tych drugich
to umiejętość rzetelnej oceny sytuacji ,a tylko taka pozwala nam zmieniać rzeczy pozornie nieosiągalne
to także i może najważniejsze umiejętność cieszenia się z życia....a to dodaje piękna każdej kobiecie

ja, no coż....hahhaah...przytoczę anegdodę...i od wielu lat mój ulubiony cytat

...ładna to jest Cindy Crawford

-ja?! ja jestem atrakcyjna :):)


i z tym was dziś zostawiam :)
i jak zwykle chętnie posłucham waszych opinii

a jak zwalczę choróbsko to pokaże kolejne zmagania ze stylem ....

*zdjęcie-motywator jak zwykle pochodzi gdzieś z sieci...