środa, 27 listopada 2013

Pocztówka z Ojcowa



To już chyba ostatnie zaległe fotki :) pochodzą dokładnie sprzed miesiąca :)
jak na 27 października było wyjątkowo ciepło i słonecznie, pamiętacie jeszcze taką cudną jesień ??!!

ba, było tak ciepło,że pokrzyżowało moje plany wobec szala i sivkowej czapy :)
ale niech będzie.... przynajmniej widać co widać :))



jesień ,szarości i moja mała księżniczka ...w koronie...






jeżeli gdzieś zostało moje serce, to niewątpliwie jest to Jura Krakowsko-Częstochowska



W Tych pięknych plenerach wystąpili

Spodnie - H&M
Swetrzycho Lola & Liza
Sweterek _Promod
Torebka Mano
Naszyjnik H&M
Buty- Siemens
Pasek _Esprit


PS
Łza mi się zakręciła czytając Wasze komentarze pod poprzednim postem,
Tytuł sugerował kontynuację, ale nie było w tekście krzty kokieterii, pisząc go słowa same poniosły w kierunku przemyśleń, podsumowań....i pytania o cel....
Blog zajmuje ważne miejsce w moim sposobie spędzania wolnego czasu,
 problem w tym, że szukam problemów :) i drugiego dna we wszystkim..... to czego się dogrzebałam nie koniecznie mnie zachwyca....
ale o tym jeżeli macie ochotę, nie tylko oglądać ,ale i czytać jeszcze napiszę, jak już sobie poukładam w głowie moją e- osobowość :) gdzie jest granica autentyczności , a gdzie ekshibicjonizmu, a gdzie zwykłe chwalipęctwo.....
tak ,tak, jestem pod wpływem lektury :"Wirtualnej Osobowości Naszych Czasów" ;)) E. Aboujaoude'a

piątek, 22 listopada 2013

Następną setkę,poproszę !



Sto, setka,setunia,  stóweczka, stówa.......

I choć samej nie chce mi się w to wierzyć, taką liczbę opublikowanych postów wyświetla mi blogger.
100 :)

bez pomysłu , impulsywnie....rzuciłam się głową w dół w cyberprzestrzeń by nauczyć się w niej latać.
Nauczyłam :) swoim własnym stylem .....i wcale nie najważniejsze są tutaj ciuchy, od których się zaczęło i których najwięcej......
to cały repertuar "dziwnych figur " zmieniających świat, mój świat .

żeby wyliczyć to ....poprawiłam swoją znajomość obsługi komputera :)
tak, jestem reliktem przeszłej epoki :) komputer służył mi do.....odczytywania poczty , no ok, jeszcze wiedziałam do czego służy picassa - do wysyłania rodzicom zdjęć:)
zyskałam na egoizmie :)) hahaha ale w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zmieniłam pryzmat, przez który patrzę na świat. Dziewczynki, są ważne, najważniejsze, ale mam takie same prawo do siebie - mam czas na babskie plotki, i chwile samotności podczas biegania po lesie, a wyjście po spodnie dla mnie nie kończy się na kupnie 17 koszulki dla Ali czy 20 sukienki dla Aleksandry....myślę, że coś co na początku określiłam poszukiwaniem utraconej kobiecości zostało osiągnięte. Mój duch wojowniczki przebudził się. Walka z własną szafą, nadwagą, kompleksami ....na początek, ale tak naprawdę zapoczątkowała znacznie więcej.....
w ciągu blisko półtora roku bardzo wiele zmieniło się w mojej mentalności......
za to chciałabym podziękować przede wszystkim Tym z Was, co odwiedzają mnie częściej, komentują i krytykują i doceniają,kiedy trzeba...wiele to właśnie Wam zawdzięczam. Bo choć nie szata zdobi człowieka, to jak Cię widzą tak Cię piszą, więc samopoczucie i samoakceptacja ma znaczenie.


Cykl Anna i Anna ,miał pokazywać metamorfozy, największa chyba już zaszła....ale pewnie chętnie ze mną ją prześledzicie


na początku było tak


 jak widać ,blog od początku miał dwie dodatkowe bohaterki. "not  bad" można rzec :)
to efekty moje pierwszej wyprawy na łowy


to była próba znalezienia  dla odmiany czegoś w szafie

potem seria wpadek


                                                            papuga Ara Błękitna



                                                          cudowny śmietnik w tle



                                          coś dzwoni ale nie wiadomo w którym uchu ,
                                        w tym poście rozwinęłam temat kraciastej koszuli z korzyścią dla koszuli ,
                                                                               a tym dla spódnicy.


               a tu cieszę się z dobrodziejstw własnej szafy :) choć jak widzę buty to jeszcze mi wstyd



Wiele się zmieniło, przede wszystkim pokochałam sukienki, ze wzajemnością :)
 I to właśnie pod sukienkowymi posta otrzymałam od Was najwięcej komplementów

Ulubione posty i stylizacje po które najchętniej sięgałam , bardzo proszę

W czerwieni


 


czy zieleni 



                                                             jesiennych brązach




                                                   a może przede wszystkim w bieli





oczywiście nie będę w tym miejscu pisać o miłości do białych spodni :) to byłoby pójście na skróty :)

                     podziękowania należą się również moim córeczkom, towarzyszkom wszystkich podróżniczych pocztówek, to one są zazwyczaj bohaterkami albumów rodzinnych




                                             tu na zdjęciu z moją bratanicą  :))

i  choć pomysłów, nowości i planów mi nie brakuje, przyszedł i czas na zastanowienie się nad ideą bloga. Moda jako taka mało mnie interesuje, choć lubię dobrze wyglądać. Moje codzienne ciuchy nie są jakoś ekstrawaganckie, szczególnie oryginalne ani porywające....moja natura daleka jest od chwalenia się, a jeszcze dalej od przyjemności eksponowania siebie.Robienie zdjęć sobie ,nawet tych wakacyjnych trochę mnie żenuje....wolę biegać z aparatem i cykać zdjęcia ,niż na nich być...
Lubię rozmawiać, ale słucham  ...i to stało się dla mnie źródłem największej satysfakcji z blogowania. Wymiana zdań. Ta garstka osób , która sprawiła, że ciągle tu jestem.....które traktuję jak "stare znajome" i interesuję się co z nimi, co u nich, kiedy następny post....kiedy znikają na dłużej-tęsknię.....
czy to już "seconde life"?! forma uzależnienia od sieci wirtualnych znajomych ??!!!
takie chodzą mi po głowie myśli ......zanim więc pojawi się kolejny post, muszę sobie na wszystkie te pytania odpowiedzieć. i na to najbardziej zasadnicze- czy kontynuować projekt-blog.

                                        Pozdrawiam i dziękuje,za to ,że tu jesteście!!!




poniedziałek, 18 listopada 2013

"Winter is coming..."






 Powoli i skrycie.... Po cichu i małymi kroczkami zakrada się ....czerń.
Najpierw jako drobny element , dodatek...
 Pojawia się w zestawach black& white....
 Czasem ustępuje szarości ..swej monochromatycznej siostrze....
Skrawek po skrawku
Kawałek po kawałku
Ale nieustannie i konsekwentnie .....
Czerń pojawia się w mojej szafie , na ulicach .....
Taki też dzisiejszy zestaw....kwiecisty motyw pamięta lato, barwy ciepłą i słoneczną jesień .... Czerń otula wszystko .....




Tak to listopad, najsmutniejszy z miesięcy....
Nie niesie w sobie radości i przepychu świąt bożego narodzenia ...
Nie tętni życiem karnawałowych nocy...
Nie kusi białą sanną....
W deszczu nie wyglądamy pierwiosnków i krokusów.....
Nie wygrzewamy się w pierwszym wiosennym słońcu......


Ogrzejmy się więc w świetle  dyniowych lampionów ,




nasyćmy jesiennymi smakami pieczonych kasztanów








i lasem pachnącymi grzybami,








zjedzmy ostatnie w tym roku drożdżowe ze śliwkami ....







I tylko nic mi się nie komponuje z tą kolorową kapustą na targowisku ;))





Nie szkodzi...i tak jest piękna :))






wystąpili

Sukienka H&M
Sweter Lola&Liza
Buty No Stress
Torba MAno
SZal- nn
i Des Legumes sur la marche Kundeler

Ps. Tytuł wziął się z serialu ,który aktualnie ogląda mój mąż :) i co chwilę się podpytuje, kto jest kim....niestety bez lektury Martina chyba  trudno się odnaleźć w serialu :))
więc dla mnie też "winter is coming " bo zaszywam się pod kocem z kubkiem kakao

czwartek, 14 listopada 2013

Starych fotografii czar



Kim jesteśmy?!
Jaki wpływ ma na nas czas ?!
Poddajemy się nurtowi życia, przyjmując jego dary i trudności...czy idziemy raz wybraną ścieżką ....
Co nas kształtuje?! Jakich ludzi spotykamy po drodze?!
Wreszcie
skąd pochodzimy ?! I jaki to miało na nas wpływ?!  Na nasze wybory życiowe ....

Ile pytań , tak mało odpowiedzi ....






Ja lubię spoglądać w przeszłość.... Stare zdjęcia odświeżają pamięć...
Te dzisiejsze pochodzą z wakacji 2003 roku ,kiedy świeżo po studiach korzystałam z nieograniczonej wolności ....







Czy tak wiele się zmieniło ?!


Znów noszę długie włosy i białe sukienki, mam tych samych przyjaciół, nawet mężczyzna u mojego boku ten sam....czas był łaskawy













Ale też mam dwie córki, piątą zimę będę spędzać na emigracji, nigdy nie wymyśliłabym Luksemburga,poddałam się biegowi życia, a to właśnie tu znalazłam mój własny kawałek nieba....z wielu rzeczy musiałam zrezygnować ( lub odłożyć na później ,tak brzmi lepiej)
o inne na nowo zawalczyć ....

Nie planuję więc tego co będzie i gdzie będę za kolejne 10 lat....byle by nie zgubić się , nie zaprzedać i zostawić w sobie te małą cząstkę ....która ciągle marzy i błądzi gdzieś w chmurach ;)

Niby nic ....a tak wiele ...

niedziela, 10 listopada 2013

Ostatni



To już ostatni powiew jesieni....
Wdycham więc zapach butwiejących liści, twarz kąpię w listopadowym słońcu .....niestety nie hibernuję ....każdego dnia przyjdzie mi przedzierać się mokrymi od deszczu ulicami , wieczorami grzejąc się pod ciepłym kocem z kubkiem kakao marząc o wiośnie....
Listopad.....
....pewnie ostatni raz w tym roku zakładam białe spodnie .... Ale co tam.... Jak żegnać się z jesienią to w wielkim stylu....




Z szalem, żeby się ochronić przed chłodem....
i bez ....by nadać lekkości





"Ogry są jak cebula :)" mają warstwy :))
więc kiedy w domu ciepło można się rozebrać jeszcze bardziej...



Piękny, ciepły (jak na listopad) i ciepły weekend za nami.....pewnie ostatni...
choć niewątpliwie po raz ostatni,  założyłam te spodnie.... Bo tyle mnie ubyło po ostatnim maratonie ;))




więc jeśli jeszcze się wahacie, czy włożyć adidaski to...polecam ....żadna dieta takich cudów nie oferuje :)