poniedziałek, 24 lutego 2014

Porozmawiajmy o macierzyństwie








Jeden z ważniejszych aspektów kobiecości.
Nie, nie to, że uważam, że każda kobieta musi zostać matką....
Nie musi, ale macierzyństwo lub jego możliwość jest wpisana w naszą biologię
 i kiedy się zaczyna naprawdę wiele zmienia w nas, psychicznie i to  za zawsze.
Sama długo uważałam, że jestem zbyt dużą egoistką, mam zbyt wiele pasji, z których musiałabym zrezygnować, że ...jestem idealną ciocią, taką co to zabiera bratanka na wakacje, do kina czy do wesołego miasteczka, a kiedy się zmęczy odprowadza do rodziców ;) ba, a jaki się ma wtedy argument dyscyplinujący... " jak Ci się u cioci nie podoba zawsze możesz wrócić do domu"
Tak......do dziś moje koleżanki mi to wypominają.......
Jednak ten egoizm kruszeje z chwilą ,kiedy przytula się własne dziecko, kiedy małe rączki oplatają się wokół szyi i....
Nic nie trzeba mówić.... Miłość i absolutne oddanie......ufność i największe szczęście......
Tak, to właśnie wtedy zmieniamy się psychicznie, łagodniejemy, zmieniamy perspektywę na świat, a także punkt wokół , którego orbitujemy....nic bardziej absorbującego nas już nie spotka, nic czemu oddamy się z takim oddaniem i miłością......
To doświadczenie totalne.
Ma pułapkę - może nas wchłonąć, na tyle, że zaniedbamy własne potrzeby, te czysto materialne
 ( ciuchy, fryzura itp) jak i emocjonalne - wszak nie mamy czasu się zająć sobą, czasem wyspać, czasem przeczytać książkę........
Wiem to. Oj, znam ...
Odrobina " zdrowego " egoizmu jest niezbędna, by być nie tylko szczęśliwą mamą, ale też  szczęśliwą kobietą  , nie tylko w wymiarze macierzyństwa....
Mnie mój mąż, w tym bardzo motywował, zostawał z dziewczynkami, najpierw jedną, potem drugą, i z obiema ,żebym poszła na spacer sama, spotkała się z kimś, poszła do fryzjera czy kupiła coś dla siebie..... Ale.... No właśnie ....nie potrafiłam z tego korzystać......

Te " łagodnienie" dotyczy i zabieganych kobiet  czynnie biorących udział w wyścigu szczurów, i imprezowiczek ;) i tych ,zwykłych codziennych kobiet .....przejawia się w rysach twarzy, łagodności ruchów, czasem wibracji głosu....łatwiej rezygnuje z szaleństw i ryzyka.....też zmienia się styl ubierania....częściej pojawiają się stroje bardziej sportowe, wygodne , szpilki zostają na wyjście, albo przynajmniej do torby trafiają buty na zmianę ......
Nie macierzyństwo nie musi, ba...wręcz nie powinno oznaczać utraty kobiecości....po prostu zmienia jej wymiar.........
mimo wszystko uważam ,że dopełnia nas...........czyni życie pełniejszym i bogatszym ........

Ciekawa jestem waszej opinii ... Co zmieniło w waszym postrzeganiu świata.....
Może w was samych .....czy podobnie jak ja uważacie ,że macierzyństwo jest dopełnieniem kobiecości czy jej zaprzeczeniem....
Piszcie....chętnie o tym porozmawiam :)









Ps. Na zdjęciu jeden z cudowniejszych dni w moim życiu....powrót ze szpitala , reakcja mojej dwulatki na siostrę..... "mama jobacz dzidziuś, mama jobacz dzidziuś...." rodzina w komplecie. Moja rodzina !

67 komentarzy:

  1. Fajny temat! Od kiedy jestem mamą, mam wewnętrzny luz (ale więcej krzyczę) i poczucie wypełnienia, jakby czegoś wcześniej było we mnie brak. Mamą zostałam chwilę po 30ych urodzinach, długo nie myślałam, że będę kiedykolwiek mieć dziecko. Na początku był szok, żeby się przestwić na nowy tryb funkcjonowania itp. ale nie mam wrażenia że czegfoś nie mogę zrobić BO jestem mamą, nie czuję żadnych ograniczeń, chociaż z technicznego punktu widzenia zapewne są. Egoizm trzymam w sobie jak skarb, ale już o wiele mniejszy :D Macierzyństwo na bank rozwija człowieka i nie wiedzieć jak to jest, to jakby nie mieć oka, ręki, nogi.... Zauważam, że osoby nie mające dzieci pewnych spraw nie rozumieją (chociaż myślą, że wiedza o czym się mówi) i trudno zdobyć szczyt porozumienia, i zadzierżnąć prawdziwą nić porozumienia. Póki nie byłam matką, sama czułam się jak dziecko (ale w tym niefjanym skojarzeniu). A w ogóle, to dzięki dzieciakom znów sami się uczymy świata, odkrywamy go na nowo...albo naprawdę :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ograniczenia są w nas ... Sami sobie je narzucamy - co nie wypada , bo nie wolno ... Ale dlaczego ?! Jedynie czego wymaga od nas macierzyństwo to miłość ... Choć z drugiej strony zawsze bierze sie pod uwagę bezpieczeństwo ... Chyba bardziej zwracamy na nie uwagę , gdy to mieści sie w ramach bezpieczeństwa , to wiele można ... I nie ma ograniczeń :):);)
      I to prawda poznajemy na nowo i od nowa i z nowej perspektywy otaczającą nas rzeczywistość :)

      Usuń
  2. moje macierzyństwo trwa już ponad dwadzieścia lat i uważam, że w życiu najlepiej udały mi się moje córki! są fantastyczne! dzisiaj, przed chwila dostałam SMS-a od mojej córki, która jest na jakiś zajęciach: "Kocham Was moi rodzice!" ... i dlatego wart żyć! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ciekawe - niezależnie od tego czego dokonamy w życiu , bilans matek jest zawsze taki sam :)

      Usuń
  3. Nie mam jeszcze dzieci, chociaż bardzo bym chciała w końcu zostać mamą, nie wiem jako to jest kiedy pojawia sie dziecko i świat sie zmienia. Mam, nadzieję że kiedyś poznam te uczucie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci tego Marzenko z całego serca :):)

      Usuń
  4. Ja chciałabym kiedyś zostać mamą ... Powinnam być nią już, bo przecież latka lecą i w tym roku stuknie mi 33, ale nigdy nie "zabiegałam" o macierzyństwo - trzymam się zasady " Bóg da, to będzie, nie da ... też będziemy żyć". Nie mam wielkiego parcia na macierzyństwo, ale czasem marzy mi się, żeby zobaczyć dzieciątko, które będzie owocem naszej małżeńskiej miłości ... Pożyjemy, zobaczymy :) Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobra postawa :)
      Dzieci często są dopelnieniem związku , nie powinny być celem same w sobie :)

      Usuń
  5. Dotknęłaś ważnej i trudnej kwestii małżeństwa. Sami będąc dwa lata po ślubie coraz częściej o tym myslimy. Z jednej strony jesteśmy pełni obaw, z drugiej-zaczyna czegoś brakować w związku. Człowiek jest piekielnie rozdarty wewnętrznie-obawy i lęk jedno, a z drugiej strony-chęć posiadania takiego malego skarbu. .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc ten tekst miałam na myśli emocjonalne dojrzewanie kobiety , ale masz racje. Rodzicielstwo rozwija tez związek , pomijając mężczyzn, którzy do tego nigdy dojrzeją, wielu fantastycznie wchodzi w nową rolę . Co ciekawe , znam wielu , którzy szybciej od swoich partnerek są gotowi na TE wielkie zmiany .

      Usuń
  6. Mój syn w tym roku skończy 21 lat. Gdy go rodziłam miałam 23 lata. Dzisiaj to nikt w tym wieku nie mysli o rodzeniu dzieci :-))) Moje wczesne macierzyństwo wiązało się nie tylko z ogromną radością ale i z wielką troską o zdrowie dziecka. Musiałam sie przyjać i pogodzić z wieloma sytuacjami...wiele też rzeczy zeszło na dalszy plan i nawet nie było mi szkoda. Najwazniejsze było dziecko.Dzisiaj syn dorosły, a my mamy dużo czasu dla siebie :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zawsze jest wyzwanie , ale Ty Grażynko możesz z syna być teraz dumną , wyrósł Ci piękny chłopak !

      Usuń
  7. Święte słowa.
    Życie obraca się o 180 stopni. Zmienia się nasze podejście do wielu spraw, zmieniają się priorytety. Ale, tak jak piszesz, ważna jest ta odrobina egoizmu, by nie zgubić w tym szaleństwie siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , Ewuś , Ty jesteś teraz w samym środku tego szaleństwa ;) i cudownie sobie z tym radzisz :):):) dużo lepiej niż jak kiedyś ;)

      Usuń
  8. Aniu to o czym piszesz, jest podejrzewam bliskie całej armii kobiet, matek. Kiedy pojawiła się moja córka, byłam jeszcze na studiach. Ja, gdzieś tam przez 5 dni w tygodniu, mała z dziadkami. To nie było dobre. Matka powinna być od początku ze swoim maleństwem. Dzisiaj po latach mam wyrzuty sumienia, że byłam mamą weekendową, że się na to zgodziłam. Z synem już było inaczej. Moje dzieci, mimo że już dorosłe, są dla mnie najdroższymi .istotami na świecie. Szanuję i respektuję ich dorosłość, ale wiedzą, że mogą zawsze na mnie liczyć. Matką jest się do końca życia... A Twoje zdjęcie z pociechami jest kropką nad "I". Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Macierzyństwo jest wpisane w naszą biologie , ale co i ile w nas zmienia zależy też od okoliczności . Czasem jest tak jak piszesz . Dziecko w trakcie studiów mImo ze kochane , często jest stawiane w wyborze mniejszego zła . "mamy weekendowej " i wychowywania przez babcie albo " poniewierki " po akademiku , nianiach przy mamie .... Jest na pewno trudniejsze . Mojej koleżanki syn mówił do niej Mama Madzia , bo Mama to była babcia .... Ale to ze ttrudniejsze nie znaczy ze mniej ważne .... Nieprawdaż ?!

      Usuń
    2. DOKŁADNIE ! Przepraszam , ale wcale nie zgadzam się ze zdaniem - matka POWINNA być zawsze przy dziecku ! U mnie był to mój mąż i wcale , a wcale nie mam wyrzutów sumienia. Nigdzie nie jest napisane ani powiedziane, że ten , kto urodzi ma zostać w domu . Tak jak i matka , tak i ojciec jest jeden - jeśli matka " nie czuje się na siłach" sprostać zadaniu pt. macierzyństwo to oznacza że jest z nią coś nie tak? Nie uważałam nigdy tego za swoją słabość, przeciwnie , uważam to za swoją siłę , że potrafiłam jasno określić swoje uczucia i rolę w mojej rodzinie .

      Usuń
    3. Ja sie zgadzam , z tym ,że to nie zawsze musi być matka , i przez samo urodzenie to ona ma ze rezygnować ze wszystkiego . Gorzej właśnie jak to jest dziecko studenckie i jest oddawane babciom na wychowanie ... Pewnie niechętnie mniej kochane , ale tez nie jest najważniejsze dla "zbyt " młodych , zbyt zajętych sobą rodziców ...

      Usuń
  9. Twoje zdjęcie z dziećmi jest prześliczne :) Oczywiście macierzyństwo jest dopełnieniem naszej kobiecości, ale ważna jest ta odrobina egoizmu aby właśnie tej kobiecości nie utracić, albo jak to napisała Ewa viosna: "by nie zgubić w tym szaleństwie siebie". Dobrze, że poruszyłaś ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Założyłam sobie "porozmawiać " o ważnych rzeczach które kształtują nasza kobiecość - od samoakceptacji i miłości , przez macierzyństwo ....
      Bo tak jak potrafi być budujące , tak destrukcyjne na nas , jako człowieka - kobiety . Bo sama na kilka lat zapomniałam sie w tym "szaleństwie "

      Usuń
  10. Nie wypowiem się kochana bo nie mam dzieci. Czterdziestka zbliża się wielkimi krokami ,powinnam pomyśleć. I tu nie chodzi o to ,że musiałabym zrezygnować z pasji , po prostu brak instynktu. Podobno przychodzi gdy się jest w ciąży ale z drugiej strony , czy każda kobieta powinna mieć dzieci ?Wiem jedno od koleżanek, że przyjście na świat dziecka to podobno najszczęśliwszy dzień w życiu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie musi , ale kiedy jest to jest to prawdziwa rewolucja emocjonalna . I do tego sie odniosłam . Nie mam intencji nikogo tez namawiać ;)
      Choć ja tez nie specjalnie widziałam sie w roli matki , i znam i takie , które twierdziły ze nie mają instynktu nawet o porodzie .... Wymiękły dopiero wtedy kiedy 4-5 miesięczny dzidzius zaczął sie do nich uśmiechać , jak do nikogo innego ;););)
      To sie po prostu dzieje ....
      Ja nawet jestem przeciw traktowania posiadania dziecko tylko dlatego ze czas czy ze powinno i robienia z małego człowieka idei nadwartosciowej .... Bo wtedy łatwo o "nadużycie" emocjonalne .... A zwłaszcza jestem przeciw kiedy Singielka koło 40 wymyśla ze czas na dziecko .... I ze chce mieć kogoś dla siebie ....
      Oj teraz to kij w mrowisko ;);)
      A wcale nie o tym miało być ;)

      Usuń
    2. He he to zaraz się zrobi dyskusja wieloformatowa :-) Wiem co miałaś na myśli i cieszę się ,że poruszasz takie tematy, może w mojej wypowiedzi tak to dziwnie zabrzmiało. :-*:-*

      Usuń
    3. ;) porozmawiać zawsze warto ;) nawet wieloformatowo ;)
      Dopóki jest to rozmowa i wymiana zdań , nie ocenianie czy jakieś pieniacze zadęcie:)

      Usuń
    4. To prawda , nie każda kobieta powinna mieć dzieci , ale jeśli czeka się na to że " nastąpi ten właściwy moment " to grubo się myli ! Ja jestem doskonałym przykładem . Na dziecko nie mogłam się doczekać - szalałam z radości na widok dwóch kresek - dosłownie szalałam ze szczęścia ! Do momentu , kiedy po dwóch miesiącach ( !!! ) nie przytyłam 12 kg , dostałam ciążowego trądziku i zaczęłam mieć coraz słabszy wzrok . Wszystko się posypało i oczywiście odbiło się to na moim małżeństwie ( a jakże inaczej) . Sytuacja trwała bardzo długo , a ja z euforii bardzo szybko popadłam w poporodową depresję . Cały ten "cudowny okres" wspominam na tyle dobrze , że mój syn ma 6 lat , a ja nadal mam ciarki na plecach jak myślę o tym. Oczywiście kocham swoje dziecko , ale " dobrze nam ze sobą " dopiero od ... może 3- 4 lat .... Nikt nigdy nie jest w stanie przewidzieć , co nas spotka za zakrętem życia.... Na dzień dzisiejszy rodzina to wszystko co mam najcenniejsze i nigdy , przenigdy bym tego nie wróciła, ale po drodze musiałam przeskoczyć wiele ( bardzo wiele) przeszkód , i uwierzcie - zostało parę blizn po tej wojnie : )))

      Usuń
    5. Bo trochę sie załapałaś na idealizację tego macierzyństwa - śliczna ciężarna rodzi w euforii Śliczne dziecko , potem śliczna mamusia zajmuje się ślicznym dzidziusiem .... I to rozminęło się z rzeczywistością .... Zachwiało poczuciem kobiecości ... Kiedy spotkało cię to wszystko w ciąży ... I o prawda że takie przeżycia potrafią zachwiać całym światem , bardziej niż sprawa ukraińska . Depresja , psychoza poporodowa rozbiła niejedną rodzinę :( tym bardziej pokazuje to jaką silną osobą jesteś i o ile ponownie zawalczyłaś ! Że zostały blizny..... Czasem zostają .... One uczą nas wiele o sobie i o naszych najbliższych !!! Wszystkiego dobrego Paulino !!!

      Usuń
    6. A dziękuję : ) Ale to nie do końca tak, że się w coś złapałam . Po prostu plany jedno , a życie drugie. Nie da się z góry założyć , że na coś jesteś gotowa i tyle! Byłam "młodą , piękną dziewczyną sukcesu na wysokim stanowisku w wielkim mieście" a dziecko , ciąża zmieniło moje życie w ...hmmm... matkę . Nie radziłam sobie w tej roli psychicznie , bo fizycznie to wszystko wyglądało jak zwykle - idealnie. Nie chciałam wstawać rano , nie chciałam rezygnować z wolnych wieczorów w kinie , nie chciałam zaakceptować swojej wagi, ale przede wszystkim , nie chciałam zaakceptować tego ogromnego poczucia odpowiedzialności za małą istotę. Koszmar. Wiem , że 90 % kobiet powie - to cud od Boga - ale ja miałam ochotę rzucić im tym dzieckiem w twarz mówiąc" skoro dar to proszę bardzo - weź za darmo" . Było- minęło . To był najgorszy okres w moim życiu i wcale się tego nie wstydzę ! Wcale nie zamierzam mówić teraz młodym matkom jak " pięknie i cudownie " - nie mam do siebie żalu ani nie robię sobie wyrzutów - wręcz przeciwnie - uważam że to wspaniale że pomimo takiej "traumy " nie wyskoczyłam z okna : ) Mało tego , do dziś każę mojemu dziecku się przytulać "dwa razy mocniej niż tatę " za to , że tak dzielnie wszystko zniosłam : ) Pewnie to i mało wychowawcze- ale chcę , aby wyrósł na mężczyznę który wie , że kobiety mają prawo do bycia szczęśliwym lub nieszczęśliwym człowiekiem ! W Polsce jest obłęd pod tytułem " macierzyństwo " , dlatego wiem, że mało jest takich wypowiedzi jak moja , ale mam to gdzieś . Domyślasz się chyba że drugiego nie planuję ?? : ))))) Buziak.

      Usuń
    7. Tak . I wcale nie mam zamiaru cię za to potępiać ;) mimo ze dla mnie macierzyństwo jest największym zaskoczeniem życia , daleko mi do tez ze każda ,ze trzeba i koniecznie :)
      Widzisz , Ty oszalalaś ze szczęścia a jednak samo było wyzwaniem i zmieniło wszystko .... Bo zmienia w te czy druga stronę ... Ja przy drugiej miałam "kryzys " i szybko chciałam wrócić do pracy .... Są żłobki ... I choć przez to stałam sie czarna owcą w rodzinie bo oddałam do żłobka 4 miesięczne dziecko to .... Oli sie nic złego nie stało , a ja odzyskałam swoje życie na 9 godzin dziennie .... Potem być mamą było mi o wiele łatwiej .
      Życie .....

      Usuń
    8. Dokładnie - życie : )

      Usuń
  11. Ja jestem mamą 24 lata i są to lata szczęśliwe:)))zawsze kiedy dopada mnie niemoc i nawał kłopotów myślę sobie że i tak coś mi się w życiu udało:))))i to są niewątpliwie moje dzieci:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo właśnie ... To początek i koniec jednocześnie :)
      Absolut !

      Usuń
  12. Mam 21 lat.......... może to jest dziwne, może juz do tego dojrzałam, ale dzieci bardzo chciałabym mieć. Nie chodzi o samo chcieć bo tak i już. Wiem, że wychowanie dziecka to nie taka prosta sprawa, wymaga wiele poświęcenia, czasu, uwagi...... Kiedy patrzę na jakies małe dziecko z rodziny lub znajomych mam ochotę je wziąść na ręce, przytulić, traktuje je jak matka. Potem zawsze myslę, że bardzo chciałabym mieć swoje. Coraz częściej poruszam ten temat przy moim M. i wiem, że jesli się zdecydujemy, to ne pewno psychicznie damy radę. Teraz potrzebujemy tylko stabilizacji materialnej.
    Myslę, że za parę lat dziecko to bedzie mój najważniejszy cel w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To słodkie co piszesz !
      Instynkt macierzyński nie ma wieku ;) Moj najbardziej rozszalały był jak miałam 16-17 lat;) na szczęście rozum wtedy wygrał , wrócił po latach Nastu z chwila pojawiania sie Ali na świecie :)

      Usuń
  13. Macierzyństwo to naprawdę fajna sprawa, choć wiadomo, są różne sytuacje, nie jest czasami łatwo. Ale jak dziecko powie kocham Cię mamo, to tych słów nie można z niczym porównać. Fajnie się czuję, jak nieraz rozmawiamy sobie z synem, czy coś robimy razem. Jest mi wtedy bardzo przyjemnie, takie fajne porozumienie, chciałabym, żebyśmy mieli zawsze dobry kontakt, co czasami bywa trudne w okresie nastu lat. Bardzo bym żałowała, jak bym się nie zdecydowała świadomie na bycie mamą. Ale też potrzebuję czasu dla siebie, własnej przestrzeni. Na szczęście mam pomoc i w postaci moich rodziców no i męża. No a im dziecko starsze, tym większy luz, z tym, że teraz czeka mnie powtórka z rozrywki - he, he - a co by nie powiedzieć, to jednak ten okres niemowlęcy nie jest łatwy, wolę, jak już dziecko coś więcej rozumie i jest w miarę samodzielne. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórne macierzyństwo ma inny wymiar ;) mniej rzeczy przeraża - kolka noworodkowa juz wiadomo ze nie jest śmiertelna ;) ze jak marudzi i spać nie może spokojnie to może ząbki idà , a może skok rozwojowy , jakos łatwiej czyta sie tego nowego człowieka :):):)
      Choć im mniejsza różnica wieku tym inne wyzwania - jak traktować starszaka , to tez jeszcze małe dziecko ;) kogo pierwszego przytulić , kto potrzebuje wiecej opieki . Wbrew pozorom tej emocjonalnej nasz starszak , to on najwiecej traci , a zyski z rodzeństwa ma dopiero za kilkanaście miesięcy :):):)
      Ale to piękny okres w życiu , najbardziej wzruszaja mnie relacje miedzy moimi dziewczynami - jak sie o siebie nawzajem troszczą, czasem rywalizują o mamę , ale wiecej miedzy nimi wzajemnej troski i przyjaźni :):):) to moja duma i największe szczęście .

      Usuń
  14. Jak to pieknie napisane.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. To dopełnienie kobiecości, dzieci wiele zmieniają, zmieniają nasze postrzeganie świta, inne rzeczy liczą się bardziej, niż jak nie mamy dzieci, to one są najważniejsze ale uważam Aniu, że trochę egoizmu jest wskazane, nie możemy zapominać, że jesteśmy kobietami i mamy też własne potrzeby, zadbana mama, to szczęśliwa mama a szczęśliwa mama to mama najwspanialsza dla dziecka. Jestem mamą od 38 lat i nadal jestem potrzeba córce i to jest najwspanialsze...pozdrawiam Aniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I napisałaś Basiu krótki abstrakt tego co napisałam :):)
      Tak , po 30 dzieci wracają do rodziców ;) i sie z nimi ponownie zaprzyjazniaja :) z innego poziomu . I to jest właśnie najpiękniejsze w rodzicielstwie :)

      Usuń
  16. Kocham dzieci i uwielbiam je, ale świadomość, że mogłabym zranić lub spowodować cierpienie u dziecka przyczynia się u mnie do nie posiadania dzieci. Odpowiedzialność za tak małą istotę emocjonalną napawa mnie lękiem, czy podołam...Nie wiem, co będzie, ale na obecną chwilę nie czuję się gotowa do bycia mamą. Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie dowód Twojej bardzo dojrzała postawy :) choć nieco lekowej . Jest taka książka Alice Miller " Dramat udanego dziecka" to tym jakie emocjonalne krzywdy mogą nieświadomie wyrządzić rodzice swoim dzieciom , choć brakuje tam podsumowania - ze dla dobra dziecka wystarczy być - " wystarczająco dobra matka " i ze wtedy naprawdę da sie zapewnić dobra i rozwojową opiekę ;)

      Usuń
    2. Koniecznie muszę przeczytać...
      Mam skrzywioną psychikę i nie chciałabym podarowywać TEGO małemu, alienowi:)
      Nie chciałabym też, aby przechodził to samo co ja.

      Usuń
    3. Juz samo to ze sie nad tym zastanawiasz , świadczy o sporej dojrzałości i jest najlepszym początków żeby nie popełnić błędów :)

      Usuń
  17. Aniu, poruszasz bardzo ważny temat, mnie równiez macierzyństwo zmieniło, to czas kiedy przewartościowałam wiele rzeczy. Ja nie planowałam potomstwa, ot zdarzyła się niespodzianka i trzeba było temu podołac;-) Ciężki poród, mieszkanie z teściami, hmmm nie było łatwo do tego moja dalsza edukacja, ale mój syn rekompensował mi brak czasu dla siebie. Była też we mnie jeszcze młodzieńcza beztroska, i niektóre moje poczynania nie były godne matki, np. zjazd z górki na hulajnodze z 2 -latkiem i lądowanie w piachu. Kiedy po 5 latach na świat przyszła moja córka byłam już dojrzalsza i bardziej rozważna. Moje dzieci to mój skarb, dla nich jestem gotowa zrobić wszystko i kocham je bezgranicznie. Teraz kiedy są już dorosłe uczę się na nowo egoizmu, który trochę zatraciłam. Po 25 latach bycia mamą staję się przyjaciółką moich dzieci i to jest piękne i tego życze Tobie Aniu.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ważne i bliskie każdej z nas tematy :)
      Masz dojrzałe dzieci , z reguły przyjmuje sie że dzieci wracają do rodziców po 30 stce . Ale w sumie to podręczniki psychologii pisane były tak dawno temu . Dziś młodzież dojrzewa wcześniej , albo nie dojrzewa wogole :) to zależy od klimatu w domu :) Tobie mimo wszystko udało sie ! Dać tyle Ciepła i miłości , ze Twoje dzieciaki wyrosły na mądrych ludzi :) bo tylko takie nie odcinając sie od rodziców :)
      Pozdrawiam Kochana !

      Usuń
  18. Świetny temat!!!
    Decyzja o posiadaniu dziecka dojrzewała we mnie dość długo i chyba na dobre mi to wyszło!!! Wyszalałam się, zdobyłam jakie takie doświadczenie zawodowe i w końcu zegar biologiczny dał o sobie znać!!! Dla Zosi absolutnie porzuciłam poprzednie życie!!! Na razie nie żałuję, nie tęsknie, nie narzekam, co będzie jednak za 15 lat, kiedy córa powie ,,nara stara" ;)???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jak przychodzi to w naturalny sposób , takie macierzyństwo jest dojrzalsze . Jak wtedy kiedy jest czas szaleństw trzeba po prostu szybciej dojrzeć .
      Nara Stara ;) cóż etap buntu chyba w te macierzyństwo jest wpisany , ale do tego czasu nasycimy sie tą miłością do bólu ;)

      Usuń
  19. Hej Aniu!
    Ja lubię być mamą, jestem nią już od 16 lat. Jest to super sprawa,wiele emocji, cudownych odczuć. Czasem jednak mam takie dni, że mam wszystkiego dość i z chęcią pojechałabym na wakacje, zupełnie sama:) Jednak najtrudniejsze macierzyństwo, to wtedy, gdy dzieci są nastolatkami...oj moje kochane chłopaki, dają czasem popalić, oj dają:) Już nie mówią jak kiedyś: Kocham Cię mamo...No ale to bunt, a każdy bunt mija:))
    Ale cieszę się i nie zamieniłabym się z nikim:)
    Mimo tego, że mam 3 dzieci, nie zapominam o sobie i pozwalam sobie czasem na mój egoizm:) Wychodzimy z mężem, mamy czas tylko dla siebie:) To ważne!

    Buziaki Kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pisze to dziewczyna po której nigdy niecspodziewałabym sie trójki dzieci :):);)
      Bunt w końcu mija , i tego w przyszłości będę sie trzymać ;) póki co jestem na etapie ,ze mama jest najpiękniejsza i najważniejsza na świecie :)

      Usuń
  20. Ja nie wyobrażałam sobie siebie z dzieckiem, bo byłam dość niezależną osobą, a teraz... teraz nie wyobrażam sobie życia bez juniora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahajah dokładnie miałam tak samo ;)

      Usuń
  21. Chciałam być matką, ale nie za szybko. No i mi wyszło:D Co prawda skończyło się na jedynaku, ale uczucia jakich doświadczyłam podczas ciąży, w dniu porodu, karmienia, pierwszych dni z dzieckiem, kolejnych...są nie do opisania:))) Chwile szczęścia przeplataj się z lękiem..Bo lęk o zdrowie i szczęście mojego jedynaka będzie mi już towarzyszył zawsze...
    U mnie zaczyna się wypuszczanie syna w świat, poznawanie nowych rzeczy, próbowanie...Czy to co w nim zaszczepiłam, gdy był mały da teraz efekty? I w przyszłości?
    Wiele zależy od niego...Ma 15 lat i wszedł w kolejny czas buntu.. A buntuje się odkąd na świat przyszedł;))
    Wiem jedno...osoby, które nie maja dzieci, nie powinny się wypowiadać na temat ich wychowywania, bo nie mają pojęcia o czym mówią.
    Świat staje na głowie, gdy mamy przed sobą własne dziecko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja idę dalej - nikt , nawet mający dzieci , rodzice, tesciowie nie powinni Siè wtrącać w wychowanie czyichś dzieci ;) mnie hasła w stylu a Moj syn w tym wieku to ... A moja córka tamto .... Zapominając ze każde dziecko jest indywidualnoscia . Ja mam dwie i każda różna ;)

      Usuń
    2. Zgadzam się! Każde dziecko jest inne i nie ma jednej recepty na wychowanie:))

      Usuń
  22. Nie wyobrażam sobie życia bez moich córeczek, to właśnie one dają mi energię do tego, aby nie tylko być mamuśką, ale również kobietą. Teraz kiedy Emilka dorasta, często mi mówi,mamo jak się cieszę, że tak ładnie się ubierasz ;) A młodsza mowi moja mama, moja mama i pije wciąż moje mleczko wtulona we mnie ;) Kocham je, a doceniam jeszcze bardziej, kiedy przeszłam walkę, żeby mieć drugą kruszynkę; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda , dziewczynki są naszymi pierwszymi krytykami, ale bardzo łaskawymi :) ich komplementy są takie szczere. Poza tym one tez od nas uczą sie kobiecości . Ja niestety nie miałam takiej możliwości , moja mama większość mojego dzieciństwa spędziła w szpitalach :( za to od niej nauczyłam się siły i woli walki... W najbardziej niemożliwych sytuacjach. Po jej wypadku nikt nie sądził ,ze jeszcze będzie chodzić o własnych siłach ... A chodzi ! Ale ile kosztowało ją to łez i bólu chyba wie tylko ona!

      Usuń
    2. Mama, jest dla nas ogromnym autorytetem. Teraz my jesteśmy dla naszych dzieci.

      Usuń
  23. Macierzyństwo zmienia wszystko - na lepsze oczywiście. Z perspektywy czasu magę powiedzieć, że żadna chwila (czas) poświęcona dzieciom nie jest chwilą (czasem) straconą.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ale piekne zdjecie! Mam jeszcze czas na macierzynstwo ale az serce lagodnieje jak sie takie maluszki widzi:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja po urodzeniu stałam się zakochaną ,,tylko i wyłącznie ,, wariatką w córeczce ,mąż odczuł to na sobie ,na szczęście jest cierpliwy ...o sobie też zapomniałam ,teraz mądrzeję ,ale jeszcze nie do końca. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , ja tez sie zatraciłam w macierzynstwie ... Ale ... Na dobra sprawę trzeba pielęgnować swoją kobiecość :) bo przecież uczymy i tego nasze córki :)

      Usuń
  26. Ja to widać egoistka jestem .Po urodzeniu dziecka nie zapomniałam o sobie .Dziecko zmieniło wiele ale zdecydowanie barwniej się zrobiło.
    Wszystkie doznania są intensywniejsze ,jest dziecko.)))

    OdpowiedzUsuń
  27. I bardzo ciekawa dyskusja się wywiązała ... Można rzec to lubię !
    W podsumowaniu .... Macierzyństwo choć jest wpisane w naszą biologię , jest .... Dla każdej z nas innym doświadczeniem .
    Jak pisałam jestem daleka od twierdzeń ,że każda kobieta musi czy powinna zostać matką , NiE Musi , może nawet to lepiej że nie kiedy dziecko staje się środkiem na własną samotność , czy "cementem " na rozpadający się związek ...
    Ciąża i początki każdej z nas są inne , i te emocjonalne zmiany które są nieuniknione .... Tak czy owak w nas zachodzą .... Jak ja , weszłam w macierzyństwo przedkładając je nad wszystkie inne potrzeby , bądź zachowując zdrowy egoizm i równowagę miedzy byciem matka a jednoczessnie kobieta , żoną , kochanką czy szefową , pracownicą itd .... Bo ludzkie uczucie frustracji , czasem złości za tym co sie jednak traci , niezależność , nocne życie , długie poranki ;) w weekendy .... Czasem to macierzyństwo zaczynało sie wcześnie - czasem późno po 30 , po 40 ... I dla każdej z nas znaczy coś innego .....
    Jedno co niewątpliwie nas łączy to .... Miłość do własnego dziecka , Która wcześniej czy pózniej sie rodzi , ta szczególna więź .....
    Czy zmiena nasz świat ?! Zmienia , nieodwracalnie !

    I jak widać i można było przeczytać .... Każda z nas inaczej rozwiazała te problemy emocjonalne , decyzje rodzicielskie które przed nam stanęły i .... Chwała nam , bo każda może powiedzieć , że kocha swoje dziecko / dzieci i ze jest one ważne dla nich ....

    OdpowiedzUsuń