poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Listy z emigracji

 
 

Witam, mail troche zeby wam opowiedziec jak nasza aklimatyzacja w Lux przebiega.
Pierwszy tydzien był dosc trudny, rozregulowanie snu, drzemek, nowe miejsce i wszystko nowe i obce.... Ja szczerze mówiác wymiękałam i kiedy przyszedł poniedziałek to .... Myslalam ze do weekendu to zwariuje, zwłaszcza że pogoda nas nie rozpieszcza ...a tu....
Luz, spoko dziewczynki Wydają sie szczęśliwe... Ze majà mame blisko i sporo przestrzeni w domu....
O dziwo Ala  wogóle nie wspomina Krakowa  i kolezanek....raz spytała czy z Monika pojda do tego samego przedszkola ,ale na odpowiedz ze nie, niespecjalnie sie przejęła, uznała ze teraz Olcia bedzie jej najlepsza koleżankà i mówi do niej moja przyjaciöłka Oleczka
Szkoda tylko ze place zabaw, takie wypasione a w tygodniu nie ma na nich dzieci....wszystkie sa w jakis instytucjach... Tu żłobki sà od 3 miesiaca i właściwie od razu trafiajà tam dzieci wiec nie  ma nawet maluchów
Z tego powodu wygladam troche jak ukrainska niania,bo kto tu sie zajmuje własnymi dziećmi, wiekszosć niań jest albo z portugalii albo ukrainy własnie

Co do Luxemburga, właściwie nie ruszamy sie z domu, hmmmm....
A.skojarzenie z typowymi subberbs w USA i Whisterialine z "Gotowych na wszystko" jak najbardziej adekwatne .
 
 
 

 opowiem wam co różnicach, handlowych zdrowotny itd

Po pierwsze czego mi brak to wcale nie legendarnych ogórków kiszonych a...
Koperku zielonego,
nie uświadczysz, jest koper, czyli fenkuł ,ale w niczym nie przypomina tego co znamy, znaczy koperkowej czy sosu koperkowego mi się chce i dupa....

Zapomnij też o korzeniu pietruszki, nie ma. powtórze, Nie Ma

 A zestaw jarzyn włoszczyzna to oprócz tego że bez pietruszki to i bez kapusty włoskiej, za to z rzepà i świeżymi liśćmi laurowymi
Rosół wychodzi całkiem ok. Więc może być

Co jeszcze ? Buraki czerwone, żeby kupić surowe to trzeba sporo energii w to włożyć. Za to barszcz.... Hmmmm .... Pycha


 
 
 
 
Witam,
 jakby nie patrzeć dwa miesiàce minęły jak z bicza strzelił,
 juz powoli za oknem jesień widać...

Wakacji w rozumieniu morze, słońce, plaża, nurkowanie w tym roku , podobnie jak w poprzednim nie mieliśmy, i bardzo mi tego brakuje, ale, co widać po zdjęciach, weekendy wykorzystaliśmy maksymalnie na wycieczki w okolice Lux ...

Następne lato koniecznie nad morze!!!!!!!

Poza tym zmiany raczej na plus, ogólnie mieszka się nam tutaj lepiej niż w bloku z wielkiej płyty, z ciàgle remontujàcymi coś sàsiadami, przestrzeń życiowa ok
Do innych odmienności można sie przyzwyczaić bardzo łatwo,
 ale warzywniaka w okolicy bardzo chciałabym mieć !!!!

Pozdrawiam wrześniowo  
 
 
 
 


takie były moje pierwsze tęsknoty na emigracji, moje lęki o aklimatyzację dziewczynek, mój pierwszy kontakt z Luksemburgiem. Zdecydowałam się na wyjazd nigdy nawet nie będąc w tym kraju, nie znając żadnego z języków urzędowych ( są trzy luksemburski, francuski i niemiecki)
na początku pisałam sporo maili, nawet był cykl Luksemburskie opowieści o różnicach pomiędzy naszymi krajami, kulturowymi, ekonomicznymi itp......ostatnio poszło mi we wspominki i z uśmiechem je czytam......
czy te wspomnienia nadają się do publikacji ?! czy nie są zbyt intymne ?!
Myślę ,że nie. Pisałam je w wersji wyślij do wielu. Dodatkowo tutaj usunęłam rodzinne szczegóły, pozostawiając esencję ;) oddając jednak pierwsze doświadczenia. teraz już wcale mnie nie dziwi brak buraków czy koperku :) uprzejmość kierowców czy puste place zabaw.....

jestem ciekawa doświadczeń tych z was ,które również zdecydowały się na "emigracyjny chleb"
jesteście ciekawi "luksemburskich ciekawostek " ??!! zwyczajnego życia za granicą ?! z perspektywy zwyklej rodziny w "niezwykłym "państwie ??!!

44 komentarze:

  1. Ciekawy wpis!!! Jak najbardziej jestem za kontynuacją :)
    P.S. Ile lat już mieszkacie w Luksemburgu i jak szybko nauczyłaś się języka??? Być może i my wyjedziemy z Polski. Byłabym w identycznej sytuacji :D, więc pisz proszę :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy z blisko 4 lata , francuskiego uczyłam sie blisko 2 lata zanim zaczęłam prace .... Luksemburskiego i niemieckiego ciagle sie uczę ;)

      Usuń
  2. A no właśnie, co kraj to obyczaj i to jest bardzo ciekawe. Chętnie bym poczytała "luksemburskie ciekawostki". Pisz Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że Luksemburg jest bardzo ciekawy ... Ze wzglendu na położenie geograficzne , wPlywy kulturowe ... I mimo tego ze jest to państwo emigrantów , bardzo specyficzne pod wieloma wzglendami

      Usuń
  3. To bardzo ciekawe Aniu co piszesz i jak przebiegała Twoja i rodziny aklimatyzacja na obczyźnie. Ja nigdy nie miałam odwagi wyjechać, chyba tęsknota za rodziną byłaby dla mnie nie do zniesienia, byłam mocno zżyta z rodzicami i z siostrą, na szczęście moja córka też pozostała w kraju, dzieli nas 10 min.drogi.
    Ten koperek mnie zaciekawił, muszę przyznać, że ja bez koperku to też ani, ani...
    Dzieci w żłobkach od 3 miesięcy, no cóż, taka kultura, ja jestem jednak za tym, żeby dziecko było jak najdłużej z mamą ale to moje zdanie. Pozdrawiam i czekam na więcej...buziaki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze wyobrażenie o zlobkach tez mentalnie inne jest to może i nam sie w głowach nie mieści ;) ale czasem to i konieczność . Trzeba pracować ... Bo jest sie freelancerem , albo samotnym rodzicem itp .... Ja moja druga córkę poslałam do żłobka jak miała 15 miesięcy - dzięki temu mówi po francusku i rozumie automatycznie . A ma niecałe 4 lata . Kontakt z obcym językowe od najmłodszych lat to inwestycja w dobre synapsy w mózgu - bezcenne ...
      Ja Koperek sporadycznie , nazachciankę ;) ale bez Majeranku czy świeżego tymianku czy bazyli ani rusz !

      Usuń
  4. Ja takich doświadczeń nie mam ale z wielką ciekawością i przyjemnością o tym poczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chyba całe życie o nich marzyłam .... Zawsze chciałam życia nomada ;) ale za szybko zapuszczam korzenie

      Usuń
  5. A szukałas tych wszystkich rzeczy w sklepach typu Sultan Market? To sa tureckie/marokanskie sklepy i tam na pewno znajdziesz i korzen pietruszki i buraczki i juz na pewno koperek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Luks nie ma tureckich czy marokańskich sklepów ;) Wogole niewielu muzułman w Luksemburgu jest . Polaków jest niecałe 3500 a polski sklep najbliżej w belgijskim Liege (160 km ) muzułman jeszcze mniej ;)
      Za to mamy portugalskie i hiszpańskie sklepy , jest tajsko- orientalny i rosyjski i Oczywiście francuskie :):) sieciówki :)
      Ale właśnie dziś wracając z Holandii uswiadomilismy sobie ze u nas islamizacja nie postępuje ;)

      Usuń
  6. wiem co znaczy życie w innym kraju, z jednej strony ekscytacja, ciekawość , cos nowego z drugiej tęsknota za bliskimi, za przyjaciółmi itd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakos tak pępowinę szybko odcięłam ... Może dlatego ze wcześniej juz nie mieszkałam w rodzinnych stronach ;) przyjaciele sami rozsiali sie po Europie to przetrwały te najsilniejsze więzi .... Dom tam gdzie moja własna rodzina :) mąż i córki ... I chyba tak to tez wybrzmiało ... Ze zwłaszcza starsza nie specjalnie odczuła brak pozostałej części rodziny

      Usuń
  7. Bardzo chetnie przeczytam wiecej takich listow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luksemburskie Ciekawoski to był cykl wpisów ... Sama chętnie bym je sobie wydrykukowała .. To takie świeże spojrzenie na kraj i obyczaje

      Usuń
  8. Te początki ponoć zawsze najgorsze, potem już z górki. Trochę bałabym się pojechać do kraju w którym nie znam języka urzędowego, chociaż wiadomo po angielsku wszędzie się człowiek porozumie...
    I też dziwi mnie, że dzieci są poa domem albo opiekują się nimi nianie....czyżby na zachodzie kobiety nie miały silnych uczuć rodzicielskich....jak takie 3 miesięczne maleństwo oddać do żłobka....?? Trochę nie rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tego angielskiego bym tutaj nie przeceniała ;) bazę w stolicy jest francuski . Zreszta w tej kwestii tez kładzie sie specyfika Luksemburga - serdecznosc, cierpliwośc i chęć dogadania i pomocy - niespotykana .
      Uczucia macierzyńskie - cóż ... W Pl głownie ekonomia decyduje i brak miejsc w zlobkach , ze dzieci zostają w domach to wynika moich jeszcze polskich obserwacji mamy z piaskownicy wynika ze to nie uczuc ;) te które muszą wrócić do pracy , to wracajà oddajac dzieci pod opiekę babć i niań ..Krytykuje sie "oddanie " dziecka do żłobka , teraz z moim żlobkowym doświadczeniem - nigdy bym sie na nianię nie zdecydowała ...

      Usuń
  9. Mnie chyba tylko brakuje jagód :) W Barcelonie i Londynie wszędzie są tylko borówki amerykańskie.
    Dla mnie wyjazd z Polski to był naturalny krok, bo - jak to się mówi - poszłam za głosem serca :) Moj mąż jest obcokrajowcem. Do życia na stałe za granicą szybko się przyzwyczaiłam, bo różnorodność i odmienność zawsze mnie ciekawiły- bardziej niż dziwiły.
    Chętnie przeczytam więcej Twoich wpisów o życiu w Luksemburgu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :):) to zawsze inaczej :) my odkrywaliśmy nieznane wspólnie :):):)
      Teraz ostatnio ... Zateskniło mi sie za ....... Kaszanką ;)
      Ale ja i tak nie jestem rozsmakowana w kuchni polskiej więc tak sporadycznie mi sie czegoś zachciewa :):)
      Ja tez zawsze chciałam mieszkać za granica , choć Luksemburg był dość spontanicznym pomysłem ... Wyjeździe miał być 2 lata pózniej i do Skandynawii do Danii ... Wyszło inaczej :):))

      Usuń
  10. Również uważam ,że ciekawy wpis, bo takich nie widziałam i równie chętnie poczytam :-) Pozdrawiam Cię kochana:-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ni właśnie , w takich notatkach wiele prawdy , teraz juz to nasz świat i nasza norma , nawet nie zwraca sie uwagi na drobiazgi jak na początku :)
      Miło mi ze komuś chce sie to czytać :):):)

      Usuń
  11. Jak ja lubię czytać cudzą korespondencję:):):)
    Moje doświadczenie emigracyjne to zaledwie kilka miesięcy włoskich, lat temu...matkoboska 18! Nie zostałam, chociaż mogłam. Ale założenie było takie, że jadę dla przygody i pozarabiać i wracam. Otworzyło mi to oczy na wiele spraw, choćby na własny stosunek do ojczyzny. Polubiłam tą cholerną Polskę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Cie rozczaruję ;) jest bardzo mało intymna , ta moja korespondencja ;););)
      Ja niespecjalnie dobrze wspominam Moj pobyt w Włoszech ;) i może dlatego najbardziej z Włoch lubie włoska kuchnie ;) do kraju mnie jakos nie ciągnie .
      Ja lubie Pl , ale jakos mniej polską mentalność ;) i wieczne narzekanie, choć muszę przyznać ze w oczach Luksemburczykow i Francuzow Polska ma wysokie notowania - jako kraj rozwijający sie , ciekawy i przede wszystkim gościnny , co mnie niezmiernie cieszy :)

      Usuń
  12. oczywiscie ze ja musze dorzucic co nie co o emigracji, mam juz staz ogromny bo prawie 25 lat mieszkam poza granica Polski.uciekajac z Polski, bo wtedy tak bylo, nie znalismy nic oprocz poslkiego i rosyjskiego. My trafilsmy do tzw. obozu przejsciowego dla uchodzcow, nasza pierwsza wigilia na obczyznie byla w takim wlasnie obozie w sali 12 osobowej koedukacyjnej(!!), No i nasi polscy panowie oczywiscie sie tak spili , ze bylo mowy o wigilii, ja i moj maz wynieslismy sie do swietlicy, tam bylo spokojnie. I na tym zakoncze ale po tylu latach dalej mi brakuje surowych burakow, sera(!!) bialego korzenia pietruszki, kopru nie lubie wiec mi go nie brakuje i ogorkow na zupe ogorkowa! Tesknie bardzo i czesto jestemy w Polsce na starosc wracamy... Buziaczki Aniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - tamta emigracja miała zupełnie inny wymiar ;)
      My raczej przyjechaliśmy beztrosko , nawet nie za chlebem tylko z ciekawości i zeby zobaczyć jak to jest, bo w Pl tez nam źle nie było :)
      Co odmienności kulinarnych łatwo sie przyzwyczailam , ale W Pl u mnie i tak najczęściej kuchnia śródziemnomorska gościła z odrobina orientu ;) więc ... A Koperek sobie na oknie obok bazyli rośnie ;) choć coraz rzadziej sięgam :)

      Usuń
  13. Ja nie miałam odwagi wyjechać,czasem zastanawiam się jak ułożyło by się moje życie:mój brat wyjechał i mimo że jest w Anglii już dawno ciągle tęskni:))bardzo ciekawy wpis z ciekawością się czyta:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od powodów i osobowości ;) ja czuje sie obywatelem swiata i w tym zakątku tego swiata po prostu mi dobrze :)
      Choć dbam o to by moje córki miały kontakt z Polska i dlatego corocznie jezdzimy na wakacje do kraju :)

      Usuń
  14. Dobrze,dobrze.....
    ale czekałam na wpis o biegu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był :):):) ten post dodał sie zdalnie , bo dopiero wróciliśmy z Holandii :)
      4:25:13 ;)

      Usuń
  15. Będę tu zaglądał częściej! ; )

    OdpowiedzUsuń
  16. O, ja bym chętnie takie ciekawostki przeczytała.
    To, co mnie przeraża właśnie w przypadku emigracji, to zmiana jedzenia. Jestem przywiązana do tego co jem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emigracja oznacza otwartość , także na kulinaria . Ja mam wrażenie ze poszerzyłam swoje smaki ! O kuchnie francuska ... Mówię Ci ... Boska !

      Usuń
  17. Ciekawie się zapowiada. Widać na Twoim blogu nie od dziś, że starasz się swoje życie spędzać bardzo aktywnie i zwiedzać miejsca bliższe i dalsze. Moda jest gdzieś tylko dodatkiem, ale łączy się w pasję blogowania. Dziękuje Ci też za szczere komentarze u mnie, to zawsze bardzo cenne :D
    Pozdrawiam, Nabil ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dla mnie ubranie t zawsze było tylko ubranie ;) i w tym tez była pułapka ;)
      Moda dla mnie nie jest pasja , zreszta ja nie jestem modna ;)
      Pasji mam wiele wiecej - podróże , ludzie , języki obce , blog który to wszystko trochę łączy ()

      Usuń
  18. Jestem ciekawa!

    Tak mało wiem o Luksemburgu, że chętnie poczytałabym i dowiedziała się czegoś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postów juz trochę było , chyba czas je pozbierać w kupę ;)

      Usuń
  19. Kiedyś wyjadę z Polski ale jeszcze nie teraz...
    Ciekawostki chętnie przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uswiadomilas mi ,ze to bardzo ciekawe doświadczenie , i ze każdy powinien spróbować ... Choć raz i choć na chwile :) spojrzy na wiele spraw inaczej

      Usuń
  20. Witam :) fajne są takie wspomnienia, można drugi raz spojrzeć na to co czuło się w tamtym czasie, ja tez jestem na emigracji od 3 lat i cieszę się, że mogłam zmienić swoje życie i poznać coś nowego, innego :) pozdrawiam serdecznie i Wesołych Świąt życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to ! Zdziwić sie co wtedy dziwiło ;) ja tez uważam ze to doświadczenie totalne . Zmienia optykę na życie i wiele spraw ! Ale byłam przekonana ze Ty i wiele dłużej rezydujesz na wyspach :)

      Usuń
  21. Uwielbiam takie posty z ciekawostkami o innych krajach i obyczajach tam panujących. Warto poznawać nowe miejsca, a czytanie prawdziwych historii ludzi na blogach jest o wiele ciekawsze niż infomacje wpisane w gogle
    Z niecierpliwością czekam na więcej.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz , przewodniki i informatory wygładzone , "obiektywne " wspomnienia zaś pełne emocji ...
      Tez lubie czytać takie ciekawostki i patrzeć trochę oczami innych na rzeczywistość .
      Pozdrawiam Magdo !

      Usuń
  22. Moje zycie emigracyjne nie jest uslane rozami.. poczatki byly koszmarne. Ja jestem stworzeniem rodzinnym, domowym, przyzwyczajam sie do miejsc, takze wyjazd z kraju byl dla mnie szokiem. Ale juz jest ok, wsiakam powoli, mimo ze mieszkam poza Ojczyzna ponad 6 lat wciaz tesknie..
    Teskonte za ogorkami kiszonymi, burakami i pietruszka ujarzmilam gdy odkrylam niemieckie sklepy: REWE i EDEKA;)
    Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My jako rodzina mieliśmy miękkie lądowanie, ja jako ja trudniej było mi odnaleźć sie zawodowo. Nadal pracuje poniżej nieco moich kwalifikacji choć juz nie jako wolontariusz , ale coraz bliżej do uzyskania samodzielności :)
      Ja mam dusze niezależną , odpępniłam sie od mamy jak urodziłam Alę , potem juz poszło ;););)

      Usuń