środa, 30 kwietnia 2014

Siedem tajemnic

Tradycja majowego weekendu jest chyba jedną z tych ,którym wyjątkowo ochoczo się oddaję...z wyjątkiem sytuacji awaryjnych. Choroby moich bąbli czy jak teraz wyzwań zawodowych. Więc majowkowych pocztówek nie będzie. Za to będzie jesienny Tag, którym  obdarowała mnie Tara, zetrwało zanim odpisałam, ale lepiej późno niż później  ;););););) mam nadzieję, że zawartość udokumentowana fotograficznie, wam się wynagrodzi długość oczekiwania

A więc jedziemy


1. Wiele lat uprawiałam hokej na trawie , ba grałam w młodzieżowej reprezentacji Polski :))




pozdrawiam hokejowy Poznań :) na boiskach którego spędzałam niejedne wakacje


 2. Lęk wysokości - autoleczenie w wersji terapii ekspozycyjnej - most 55 m nad rzeką Soca
 w Nowej Podgoricy w Słowenii ... Rok 1998



one ,two...bungie........

 3. Po studiach wielokrotnie podrozowalam do Dahabu w Egipcie , więc jazda na wielbładach nie jest mi obca. Przemierzyłyśmy na nich pustynię w drodze do Petry w Jordanii , do Ras Mohamad na nurkowisko i z każdego innego najmniejszego nawet powodu.
Widok pustyni o świcie......
 Niezapomniane chwile, czasem budzi się we mnie tęsknota za tą dzikością, pustką i wolnością




4 . Tak , jestem wyszkolonym nurkiem- właśnie to było moj powód pobytow  w Egipcie . Pozdrawiam  Polską Bazę Planeta w Dahabie







 5. To inna terapia - z nielubienia zimy , działa tylko podczas jazdy ... Kiedy nie mam nart na nogach i tak jej nie lubię

to bodajże zrobione w Kluszkowcach ...eee za wysokie  ... Tatrzańska Łomnica albo Styrbskie Pleso



6. "Nie Wolno sie bać!
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie
niechaj wejdzie we mnie ....i przeze mnie
którędy przeszedł strach tam nie ma nic....
jestem tylko ja... "


Motto ktore mi towarzyszy przez zycie




 7. Babcia Ala , najcudowniejsza na świecie to dlatego obie moje dziewczynki noszą jej imię
ijest Alicja Aleksandra i Aleksandra Alicja ....
( jest jeszcze dziadek Aleksander i màż na drugie imię ma Aleksander ;)... Ot jesteśmy sentymentalni i tradycyjni ;)





 I co was zaskoczyło najbardziej ??!!
Tak, jestem niespokojnym duchem...mam jeszcze patent żeglarski, uprawiałam whitewater rafting, jeździłam na nartach wodnych, potrafię na kajaku górskim zrobić eskimoska, wspinałam się po skałkach...choć w górę wejść mi łatwo ,w dół zaczynają się schody ;)
 miałam uprawnienia  beskidzkego przewodnika PTTK i  złotą odznakę ;), latałam na paralotni ....marzę o locie balonem , locie szybowcem i skoku ze spadochronem ....a pisałam ,że nie lubię wysokości ?
 Nie lubię, bardzo nie lubię, ale lubię wyzwania ....wiec jeszcze wiele przede mną :):):)




ps. część zdjęć to skany starych zdjęć, a część mogłaby być lepsza, ale nie mam dostępu do archiwum , trzymcie  kciuki, żeby udało mi się rozwiązać problem techniczny to jeszcze coś ciekawego wam pokaże

środa, 23 kwietnia 2014

Pocztówka z ...Hagi



Wieczorny pomaratoński odpoczynek- tylko nad morzem! jak się okazało, miałam tak spuchnięte stopy, że weszłam tylko w adidaski :) nie są zbyt wyjściowe , ale mają niezły kilometraż zaliczony i wnet czeka je sportowa emerytura.
wiedzieliście, że buty po około 800 km tracą właściwości amortyzacji ??!!



Mieszkać nad morzem to jedno z moich niezrealizowanych marzeń :) dlatego w takie dni jak ten ,mimo zmęczenia sporo we mnie entuzjazmu.







i żeby zakończyć naszą wycieczkę po Holandii , kilka fotek z Madurodamu, czyli Holandii w pigułce :) który znajduje się też w Hadze

Najważniejsze , najbardziej znane zabytki , budynki pomniejszone o 25 razy i wszystko to interaktywne- pociągi jeżdża, statki pływają, samoloty kołują, mosty zwodzone, śluzy działają!
To robi wrażenie!

 
ten rotterdamski most pamiętacie ??!!

i ten szklany budynek

no może nie wszystko chce być 25 razy mniejsze ;))





poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Pocztówka z jajem w tle




Tradycja.
Ładne imię dla dziewczynki ;)





a tak na poważnie ponoć jak byłam dzieckiem mama na łące chowała pisanki i potem ze mną je ,ku mojej wielkiej radości szukała.
Ponoć.
W ogóle tego nie pamiętam.






Tradycja ta ma różny wymiar, w tym roku udaliśmy się do Chateau du Preisch we francuskiej gminie Basse Rentgen....
to wyjątkowa gratka...zamek wraz z folwarkiem jest posiadłością prywatną i nie można spacerować po tym rozległym terenie ....tylko w kilka dni w roku, kiedy właściciele organizują tradycyjną imprezę. Taką jak TA.






Na terenie rozległego parku pochowane są jaja, w 6 różnych kolorach, każdy kolor w innym regionie, każde dziecko zbiera komplet jaj.....





o tym ,że wcale to nie jest takie łatwe, świadczy fakt ,że naszych szukaliśmy przez 1,5h ......










ale to nie koniec.......





z leśnego runa należy uwić gniazdko dla jaj...





mój mąż zdał test z prac ZPT ;))

to nasze cuda :):)






potem dzieci wymieniają je na jaja czekoladowe , dostają poczęstunek w postaci soku i kawałka ciasta home made ...........


prawda ,że fajna impreza i fajny pomysł na spędzenie świątecznego dnia rodzinnie i aktywnie.......w niezwykłym i urokliwym miejscu





wszystkim odwiedzającym życzę wielu takich niezwykłych chwil w życiu i tyle radości......








czwartek, 17 kwietnia 2014

Pocztówka z ...Rotterdamu




42km 195 m
 w czasie 4:25:13
to mój oficjalny rezultat na ukończonym właśnie Maratonie Rotterdamskim
12 minut lepiej o poprzedniego wyniku
o 10 minut poniżej moich oczekiwań
Tyle.
Dziękuje wszystkim, którzy trzymali kciuki





wyjazd na zawody, to zawsze też dobry pretekst do rodzinnej wycieczki. Więc i znaleźliśmy czas na relaks, zwiedzanie , zwłaszcza ,że trafił ten maraton w środek wakacji świątecznych moich córek
Jak widać, kobieta w każdym calu :) i po tym wielkim mieście włóczyłam się w sukience i na obcasach/
sukienka, zwana zakonnicą, bliżej do obejrzenia tu

A Rotterdam - olbrzymi , nowoczesny ,fantastyczny
Zapraszam na spacer





kubiczne domy






ten most Erasmus zwany pieszczotliwie Łabędziem, jest w tej chwili wizytówką miasta, jest olbrzymi. Pylon ma 800 m !!!




więc sesja z Łabędziem w tle obowiązkowa :)











szczerze powiedziawszy czułam się jak prowincjuszka w tym mieście z betonu i szkła, dla mnie to metropolia, taki europejski NY








ale żeby poczuć klimat Holandii trzeba się udać do starej części miasta -Delfshevan




udało się nawet jakiś wiatrak wyhaczyć :))

prawda,że to zupełnie inny klimat miasta ??!!

podczas kiedy ja biegałam wśród 13,5 tys. maratończyków

mojemu mężowi udało się spełnić jedno z marzeń mojej starszej córki
zobaczyć na żywo żyrafy ;)
dotychczas w chorzowskim czy krakowskim Zoo się nam ta sztuka nie udała :)