poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Péckvillerchen



Tego roku przybliżam wam tradycje luksemburskie, nie mogło więc zabraknąć tradycji bardzo, bardzo regionalnej. Specyficznej dla Księstewka. Nie spotkacie jej w Niemczech ani ościennej Francji ani Belgi to émaischen czyli kiermasz na Lundi de Paque. My mamy Śmingus- Dyngus i nie wiadomo z jakiego powodu niezależnie od pogody "lubimy się " polewać wodą :)
Idei tego nijak nie potrafiłam wytłumaczyć znajomym i wszystkim równo wydało się głupie.....zmienione na lanie głowy kiepską perfumą nie ratuje tu sytuacji......
ALe wrócimy do Lux....
Na Emaischen sprzedaje się tzw Péckvillerchen czyli gliniane ptaszki, czasem ptaszki gwizdki , które od sprzedawane są od 1827 roku i każda szanująca się luksemburska rodzina wypieka własne.....
oryginalne , unikalne, piękne.....





i fotka z netu


 
nasz premier ze swoim ślubnym parterem i następca tronu z żoną ...... bo luksemburczycy są i nowocześni i tradycyjni

58 komentarzy:

  1. Polewanie wodą to stara tradycja - z czasem mogła stracić na "mądrości", ale przecież to kupa zabawy! Oczywiście dla mnie ma sens, jeśli pogoda dopisuje, bo dziś u nas pada śnieg i nie ma mowy o dyngusowaniu.
    Ptaszki natomiast piękne - zawłaszcza te z pierwszego zdjęcia. Zbieram podobne, kiedyś pokazywałam na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nigdy ta kupa zabawy nie przekonywała :)
      U nas zagościł na parapecie ptaszek , ale nie pokaże ;) bo okna nie umyte jeszcze po zimie

      Usuń
    2. ja nie miałam chwili przebłysku,żeby ta tradycja mnie przekonywała,zawsze wydawała mi się strasznie głupia i kłopotliwa

      Usuń
    3. :):) moj brat i rodzice brali ślub w lany poniedziałek ... Nie wspominam dobrze ;)

      Usuń
  2. W Polsce też takie ptaszki-gwizdki sprzedają, ale nie na Wielkanoc:D
    Fajne są te luksemburskie tradycje...
    Pogodnej końcówki świat Aniu:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda , na grodzkiej w Krakowie tez można kupić gwizdki na wodę ptaszki ... Przez cały rok . Ale Peckvillerchen to tez tradycja rodzinnego rękodzieła ...

      Usuń
  3. śliczne te ptaszki, takie gliniane pamiętam z dzieciństwa z przykościelnych straganów odpustowych... urocza tradycja... Wszystkiego dobrego Aniu na ten świąteczny czas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt . Ale z mamą nie wypiekałaś , a luksemburczycy tak :)

      Usuń
  4. Cudne ptaszki, kolorowe, bardzo ciekawa tradycja. Też nie przepadam za polewaniem wodą, nawet swieconą ;-) jak jest zimno. A Wy macie taką śliczną pogodę? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pogoda ?! A tak , od wczoraj słoneczna , także i Émaischen i Chasse des Œufs bardzo sie udały nam w tym roku ....

      Usuń
  5. premier z partnerem ???
    no i luzik ,popieram :)
    a dzięki Tobie,uświadomiłam sobie,że dziś lany poniedziałek,byłam na spacerze,ale nic zupełnie się nie dzieje,nie wiem czy ta tradycja jeszcze u nas funkcjonuje,dawno nie widziałam na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ! Tak ! Z partnerem ;)
      To kraj gdzie można ;) albo poza ślubem można sie S- pax - ować , czyli podpisać umowę na wspólne gospodarstwo i wychowanie dzieci bez brania ślubu . Można sie rozpaxować bez sądu i płacenia za
      Prawników .

      Usuń
    2. Tego mi u nas brakuje

      Usuń
    3. Można sie wtedy tez podatkowo wspólnie rozliczać i mieć podobne ulgi , ale coś tam jest czasowo przesunięte .... Nie orientuje sie do końca , bo jakby od początku mnie nie dotyczyło ;)

      Usuń
  6. Widzę Aniu, że nie wytrzymałaś tych zapowiadanych trzech dni ;DDD Ptaszki super! a zdjęć z netu już nie ma:(

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahh tak , łatwiej było wytrzymać mi miesiąc bez zakupów ciuchowych niz 3 dni bez netu ;);)
      Przyznaje sie :)
      Mój błąd - naprawiam

      Usuń
  7. Bardzo fajny blog. Będę zaglądała. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. To fakt, ta tradycja lania woda tez jakos mnie nie przekonuje, moze dlatego, ze u nas jak pamietam z "mlodosci" cale bandy chlopakow z wiadram latali po osiedlu i oblewali woda kogo popadlo, staruszka czy male dziecko...:( Bardziej wygladalo to na wybryki chuliganskie niz na swiateczna zabawe... Za to w domu pamietam lalismy sie z rodzenstwem woda z plastikowych jajek, dopoki Mama nie wkroczyla, ze prawie mamy powodz w domu:):) Fajnie bylo...:)
    A ptaszki cudowne, swietna tradycja!!! Pozdrawiam Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja właśnie tak to pamietam , i ze jako dzieciaki po bloku laliśmy sie wodà i uciekali przed wściekłymi sąsiadami .... Z wiadomych powodów .
      Fajna

      Usuń
  9. Mam wrażenie, że nasza tradycja polewania wodą powoli odchodzi w zapomnienie. Za ptaszkami nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff .....

      Moja koleżanka od czasu ptaków Hitcocka jakoś tez nie lubi ;)

      Usuń
  10. Fajne ptaszki mają sporo uroku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak . Masz stanął na parapecie ...

      Usuń
  11. Co kraj to inna tradycja i każda ciekawi, czasem zaskakuję :)) ptaszki urocze, sporo pracy kosztują są takie misterne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ręcznie i chałupniczo robione ... Tak przepiękne

      Usuń
  12. Ten niebieski ze zdjęcia z netu bardzo mi się podoba. Fajne ptaszki i ciekawa tradycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz że nasz premier jest niebieskim ptakiem , jego partner czy następca tronu ?!!

      Usuń
  13. Hej Ania "...Jeśli chodzi o śmigus-dyngus, to były to odrębne zwyczaje. Pierwszy, śmigus – chłopcy uderzali dziewczęta gałązkami po gołych łydkach lub oblewali wodą, drugi, dyngus – młodzi chodzili od domu do domu i w zamian za życzenia prosili o wykup, którym były słodycze, pisanki albo pieniądze. Z upływem czasu obyczaje się połączyły i dzisiaj tylko oblewamy się wodą...." - tyle teorii...u nas kupa śmiechu i lekko zalany korytarz :).
    Wpadłam na posta o twoich 50twarzach i wyglądasz na zdjęciach o wiele młodziej niż metryka podaje. Także cieszyć się z takich genów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W mojej pamięci jako wygłupy chuligańskie funkcjonuje i jak zanika tym lepiej ;)

      Usuń
  14. Też podzielam zdanie, że tradycja polewania się wodą zanika. W tym roku nie bez znaczenia była też pogoda pod psem. Tradycja może nie całkiem zła ale często nieodpowiednie zachowania i przejaw ludzkiej głupoty doprowadzały do niebezpiecznych sytuacji bo tylko idiota może wpaść na pomysł wylania wiadra wody na jadący samochód...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dobrze . Bo głupia . Zwłaszcza ta niekontrolowana .

      Usuń
  15. co kraj to obyczaj:) Moje dzieciaki już też chyba wyrosły ze Śmingusa, w tym roku ani nie zapytali o pistolety na wodę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :):) mojej nawet nie znajà ani dyngusa ani pistoletów na wodę i innych sikawek

      Usuń
  16. a w austrii nie znaja tego polewania sie woda i traktuja poniedzialek jako normalny wolny dzien od pracy :D a ptaszki sa slodkie - jednak co kraj to obyczaj prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak . U nas w niedziele były otwarte sklepy - bo pierwsza niedziela miesiąca jest handlowa od tego roku ;)

      Usuń
  17. Choć mało tradycyjni jesteśmy, Misiek pochlapał dziewczynkom główki, z czego obie były zachwycone. Ale to ciaproki są małe!!! Z wanny mogłyby nie wychodzić :D.
    Ja takie ptaszki pamiętam z odpustów w Pińczowie. Jak się dmuchnie w ogon, to ptaszek robi ,,trele morele". Jednak ptaszki z Twoich zdjęć są znacznie ładniejsze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tez . Wybieramy te w których możemy sie swietnie bawić , bez całej tej religijnej oprawy

      Usuń
  18. No prosze, nawet nie wiedzialam, ze takie slicznosci tam u was maja :) Pozdrowionka poswiateczne :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiedziałam o takiej tradycji :)
    Piękne te arcydzieła :)
    Lubię tu zaglądać zawsze dowiem się czegoś fajnego :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszkam od 4 lat w Lux i tez nie wiedziałam ;)

      Usuń
  20. Rzeczywiście dużo mają uroku te ptaszki, a i premier i jego partner również ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja pamiętam takie ptaszki -gwizdki z dzieciństwa - można je było na odpustach kupić. Ale były gliniane chyba, na pewno nie takie piękne jak te.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te tez są takie odpustowe trochę , ale i tak rozchodzą jak świeże bułeczki

      Usuń
  22. Oo...miałam takiego ptaszka:) przywoalalas moje wspomnienia:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Takiego ptaszka miałam w dzieciństwie (podobnego), a o Luksemburgu tylko czytałam, teraz znów wiem więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , w Krakowie tez można kupić , gwizdki na wodę :):)

      Usuń
  24. Bardzo przyjemnie ogląda się te ptaszyny, fajna tradycja :)

    OdpowiedzUsuń