sobota, 22 sierpnia 2015

Pochwała wsi





Jest takie miejsce na ziemi przy którym gaśnie urok najpiękniejszych nadmorskich kurortów.
Gdzie woda smakuje lepiej niż drink z parasolką pity pod palmą.
Gdzie czas to pojęcie względne i jest odmierzany rytmem natury......



Polska wieś. Moja wieś.



Tak trochę moja przez adopcję :)
to ojcowizna mojej teściowej, ale w końcu jeżdżę regularnie od 11 lat.....to i  czuję się jak u siebie....


Nie ma wakacji bez Jedlinek.
 I choć pierwotnie lekceważąc podchodziłam do "konieczności i przymusu " mojego męża do przyjazdu tam, bo po trzech dniach wpatrywania się w najbardziej błękitne niebo i drapiąc kolejnego bąbla po komarach , kończąc kolejnego Dostojewskiego ( to moje miejsce dla mistrza Fiodora, gdzie indziej nie mogę się tak delektować ) pytałam jaki jest sens jeździć co roku w to samo miejsce.



Dzięki moim pannom wiem jaki. Wystarczy rzucić hasło Jedlinki ,a moje panny rozpromieniają się i wołają- "Jedlinki, będziemy jeść malinki !!!! "
i znają każdy kąt. Wiedzą gdzie do lasu pójść na dziady , a która ścieżka zaprowadzi je na jagody.
Biegają nieskrępowane w samych majtkach, z rozwianym włosem i uśmiechem na buzi..... radosne, chłonące tę niekończącą się ciszę , spokój i swobodę każdym swoim zmysłem......Rano wpadając z wyrwanym na zagonie burakiem i krzykiem ,że wiedzą co dziś ugotować na obiad-"Botwinkę , twoją mamo ulubioną zupę!" gdzie moje niejedzące warzyw dziecko biega pod krzak pomidorków koktajlowych wpycha sobie je do buzi mówiąc ,że pyszne, że ulubione......
to wiem już ...że ten czas .....jest niepowtarzalny , że tego nie da nam najdalsza podróż świata.....i tak, wcale nie wbrew sobie mogę napisać, że znam już sens jeżdżenia co roku w to samo miejsce.
                                    Że nie ma wakacji bez wiochy !!! 



 
A tegoroczne minęły nam pod znakiem rowerów. Moja 5 latka wytrzymywała 15 km wycieczki ....a to oznacza nowe perspektywy ......

60 komentarzy:

  1. Ciśnie mi się na usta "a widzisz?" ;) Cieszę się, że dostrzegłas sens i urok tych corocznych wyjazdów na wieś. Był czas, że i ja pytałam po co, na co. A teraz widzę, że to dobre miejsce dla dzieci. Potrzeba im tej równowagi, zgiełku wielkiego miasta, szkolnego kieratu i wiejskiej ciszy. Byle z umiarem wszystkiego ;) A owoce prosto z krzaczka są najlepsze, co potwierdzić może mój roczny maluch i pies ;) Maluch oberwał aronie i maliny a pies zeżarł jabłka :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już same rowery wskazują ze w bezczynności trudno mnie utrzymać , ale obserwowanie dziewczyn to już zajęcie ;) na długie godziny :)

      Usuń
  2. Kocham wieś. Pozwala mi się regenerować, zatrzymać czas, żyć tylko tu. Pobudza mnie, inspiruje, zachwyca.
    My w końcu przywieźliśmy do naszego domu rowery, więc korzystamy popołudniami ;d ja po 10 latach znowu wsiadłam na rower, cudowne uczucie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham Te wieś . I lubiłam jako dziecko jeździć na wakacje .
      My kupimy na wiosnę ;) nowe perspektywy to nowe ścieżki ....

      Usuń
  3. No fajnie,fajnie....
    tak zwany-święty spokój :))
    musi być taka równowaga i odskocznia od codziennego życia ! to ma wtedy urok:)
    jednak nie wiem czy mogłabym tak żyć na dłuższą metę :))
    Fajnie te wycieczki wasze rowerowe,no i miałaś tereny do biegania !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100 % racji
      2 tygodnie w roku wystarczają mi na reset
      Nigdy nie wyobrażalnym sobie mieszkać na wsi .... No moze jeszcze mieszkać tak ... Pod dużym miastem ...ale jeszcze z miejska komunikacja i pracować oczywiście w miescie ....
      Tak , tereny ... tyko temperatury biegowe nie były ;) trzeba było o 5 rano wstawać ;)

      Usuń
    2. Ja aż wstyd sie przyznac od czasu upalow nie biegalam jeszcze. O 5 rano to bym nie wstala, oj nie, dobra jesteś!
      Mnie też na wies nie ciagnie, mamy nasze rancho I ziemie, jest tam potencjal, ale jakoś - nie.

      Usuń
    3. Wiesz , upał tak dawał w tyłek , ze i tak spać sie nie dało . Ale teraz wiem ze 10 km po płaskim to inne niz 10 km w Lux , bo tutaj pagórki i górki i po dzisiejszym biegu ledwo zyje :)

      Usuń
  4. Zazdroszczę, my nie mamy takiego miejsca:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wielka strata . Wcześniej by mi nie przeszkadzało , teraz mając wiem jak wielka ;)

      Usuń
  5. Piękna polska wieś, pamiętam taką z dzieciństwa - dziadkowie mieszkali w maleńkiej wioseczce na końcu świata :), zazdroszczę widoków i takich wrażeń. Fajnie, ze podtrzymujecie taką tradycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeździłam na Mazury , ale nie co roku , było za daleko i to podróż PKP upakowani jak śledzie ....

      Usuń
  6. Ja też lubię wieś, taką zapadłą najlepiej, bo moja to już za bardzo z miasteczkiem sklejona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wakacje najlepiej , na co dzień chyba lepiej z miasteczkiem ;)

      Usuń
  7. Cudnie piękne polne pustki i dom drewniany. Zazdroszczę takich rodzinno-teściowych stron:) Dla mnie nie ma wakacji bez wyjazdu na pojezierskie wsie, żadna zagranica tego nie zastąpi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt .
      Nasza wiocha dla nas typowo letnia , dom tez letni , jesienią zamknięty na 4 spusty czeka na wiosnę

      Usuń
  8. Czasami trzeba dojrzeć do miłości do takich klimatów. Ja dziś swoją dziurę widzę inaczej niż 20 lat temu. Doceniam i uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tez , ale dziecki kochają . Ja jako dziecko kochałam . "Przeszła" mi ta miłość miedzy 20-35 rokiem życia ;)

      Usuń
  9. jako dziecko, strasznie zazdrościłam mojej koleżance, że mam babcię na wsi i zawsze jeździ do niej na wakacje; ja takiej babci nie miałam i nie jeździłam:( ale kiedyś rodzice wzięli mnie na takie wiejskie wakacje, była zachwycona i pamiętam je do dziś chociaż miałam 6 lat! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeździłam do kuzynek babci , kilkukrotnie . I zawsze lubiłam . Dlatego widząc te radosc moich dzieci to wspomnienia odzywają i wiem skad ten ich zachwyt sie bierze

      Usuń
  10. Ja całe życie mieszkam na wsi:)))fajnie że macie takie swojskie miejsce:)))gratulacje dla córci za wytrwałość:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie na gospodarstwie ?! To trzeba kochać ! Ja aż tak nie ;) bo właśnie wtedy latem nie ma czasu wypoczywać ;)

      Usuń
  11. Jedlinki, będziemy jeść malinki - heheheh dobre :) :)
    Też bym się z chęcią zaszyła gdzieś na wsi, odpoczęła od tego całego zgiełku i pogoni.... od ludzi, od hałasu.... ajććć

    ooo 15 km to już prawie wyczyn- ja też dorobiłam się w koncu rowera i staram się jezdzic teraz jak najwięcej :P

    pozdrowionka :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ! 15 km na rowerze , bez przerzutek dla 5 latki to naprawdę są wyprawy :) trochę przestrzeni i pustki i człowiek najlepiej wypoczywa

      Usuń
  12. Nie lubię słowa " wiocha", ale Ci daruję Aniu, bo Cię lubię:-))))
    Dziewczynki wiedzą, co najlepsze.
    Ja w takiej wiosce żyję na co dzień i wiesz, że mimo trudów tu panujących, niezmiennie się nią zachwycam... bo ją kocham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo "wiocha" tez adoptowane . Tak sie mowi w rodzinie mojego męża :)
      Rozumiem twój zachwyt, właśnie z perspektywy doświadczeń

      Usuń
    2. U nas też się tak mówi, ale przybiera ono wówczas negatywny wydźwięk:-)
      Pozdrawiam- ze wsi:-)

      Usuń
    3. Myśle ze w naszych ustach jest raczej pełne sympatii ;) w końcu mój maź i jego siostry co roku jeździli i jeżdżą tam na wakacje i czasem na długie weekendy . Teraz dorośli już ludzie nie muszą , ale chcą :)
      Ale masz racje , pejoratywnosc moze wynikać z kompleksów , całkiem zresztą niesłusznych . Bo życie na wsi uczy życia . Bardziej niż wychowanie w ogrodzonych i chronionych osiedlach

      Usuń
  13. Ale klimat cudny! Bardzo sielsko:)
    No i gratulacje dla dzielnej pięciolatki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowna polska wieś, uwielbiam. Nigdzie indziej tak dobrze nie wypoczywam, jak właśnie na wsi. Super foty i wakacje, ech zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ! Taki bezmiar ciszy i swobody !

      Usuń
  15. Aniu, nawet nie wiesz jak bardzo przydaloby mi sie teraz zaszyc na takiej wsi, gdzies daleko, bez kontaktu ze swiatem.... Takze bardzo Ci zazdroszcze tego pobytu... I rowerkiem bym popedalowala gdzie oczy poniasa;)
    Mieliscie piekne wakacje! Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pedałowaliśmy gdzie oczy poniosą ....
      Myśle ze taki wypoczynek każdemu sie należy . Także odcięcie od sieci inclus ;);)
      A tu nowy rok szkolny za pasem

      Usuń
  16. Gdy byłam mała uwielbiałam wakacje na wsi za wolność, zwierzaki, łapanie żab i kijanek w pobliskim strumieniu, zapach ogniska i spanie na sianie:) Wcale się nie dziwię że Twoje córeczki jeżdżą tam z taką ochotą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez mam mnóstwo takich wspomnień , dlatego ciesze sie ze są udziałem i moich dziewczynek

      Usuń
  17. Ja na wieś przeprowadzę się bliżej emerytury. Daleko od miasta, to już postanowione :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moi teściowie tez maja taki plan . Od wiosny do późnej jesieni . Zimę raczej w miescie , bo zima sporo trudów w domu na odludziu ... Odśnieżanie , wszedzie daleko , dla starych ludzi nie koniecznie najlepiej ...

      Usuń
  18. Niestety jako dziecko nie miałam takich wspomnień. Ale wieś bardzo lubię, to co tu opisujesz to przeżyłam już jako dorosła. I jestem wdzięczna za te przeżycia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czy owak rozumiesz co mam na myśli :)

      Usuń
  19. Wsi cicha...spokojna :) Lubie...raz na jakis czas...nie koniecznie na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak ja. Rozkoszuj się Aniu tą ciszą i to cudne, że odkrywasz przed dziewczynkami inny świat, prosty, cichy i naturalny. A niestety już niewiele takich miejsc zostało...
      Moc buziaków!

      Usuń
    2. Mam nadzieje ze tam cywilizacja długo nie dotrze ;) póki droga kończy sie w lesie ...

      Usuń
  20. Wieś jako odskocznia- chętnie. Jako moja aktualna codzienność- -trochę mi jednak doskwiera. Dobrze chociaż, że do cz-wy 20km, a i praca w centrum miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie miałabym podobne doskwieranie:) wakacje są rewelacyjną sprawą ,zwłaszcza z dziećmi ,ale mieszkać to w małym miasteczku - satelicie Dużego:)
      Dlatego nigdy nie skusiliśmy się na budowę domu pod KRakowem, choć wtedy na szczycie cen mieszkań było to kuszącą perspektywą i tańszym rozwiązaniem

      Usuń
  21. Miałam ci ja takie wakacje na wsi przez całe swoje dzieciństwo. Fajnie było, sentyment do takich klimatów jest, a raczej coś więcej niż sentyment..po prostu we krwi zostało. Ale już nie mam tych miejsc, bo nie ma ludzi, którzy te miejsca tworzyli,a jakoś nie po drodze z tymi, którszy te miejsca okupują teraz...No, albo tylko tak sobie dałam wmówić. Tak czy siak mam swoje zadupie, chociaż w bloku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nadal mam te moją wiejską rodzinę z Mazur , ale kawalerka za ktora biegałam pouciekala do miast ( byłam najmłodsza i to sporo ) a reszty to prawie nie znam .... Dlatego w sumie fajnie ze mamy te Dacze ktora postawili teściowie . Ja te mieszkam na prowincji ;) pod miastem ...

      Usuń
  22. Świetnie to ujęłaś Aniu :)!!! I ja to dostrzegam jeżdżąc do Skowronna. Dziewczynki uwielbiają tam przebywać. W zasadzie to ich drugi dom :D.
    Ola przejechała 15 km na rowerze??? Brawo!!! W przyszłym roku jak nic kupujemy Zosi rowerek :D!!! Mam już powoli dosyć robienia za wielbłąda ;P!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśmy nigdy starszej nie nosili ;) młodsza miała okresowo fory na wakacjach z powodu upału . Jako 4 latka nauczyła sie jeździć na dwóch kolkach , ale nie specjalnie ja rower przekonywał .... W tym roku była pierwsza do wypraw na rowerach .....

      Usuń
  23. Nie mam takiego miejsca, nie miałam rodziny na wsi gdzie można pojechać, odpocząć od miejskiego zgiełku.
    W szkole średniej miałam koleżankę na wsi, tam byłam parę razy, taka prawdziwa wieś, ze zwierzakami /konie, krowy/ i nawet na furmance jechałam, dla mnie to była atrakcja, dla mniej codzienność i muszę Ci powiedzieć, że marzyła, żeby mieszkać w mieście.
    Widzę, że dziewczynki bardzo zadowolone, fajne wycieczki rowerowe...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza wieś to dom typowo letniskowy ;) komfortowy i z trawnikiem po horyzont ;)

      Usuń
  24. Tak jest popieram!!! Nie ma wakacji bez wiochy :D !!!

    Tak jak i ja - znudzona wakacjami i na wsi i Kaszubami nastolatka zaczęłam włóczyć się po Europie, po to by przed 30-stą zrozumieć że wszędzie mogę odpocząć, ale nigdzie jak we Wielu ;) ... i od 5 lat znowu wracam tam z rogalem na ustach, jak za "bajtla" ;) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włóczyć sie po Europie nadal lubie , ale raz w roku na dwa tygodnie zaszyć na wsi tez :):)
      Ale mnie to trzeba było dzieci zeby to zrozumieć

      Usuń
  25. Po latach bycia miejską bestią, też doceniam przebywanie i bywania na wsi. Ten klimat ma w sobie coś nieporównywalnego z żadnym innym. I pokrojcie mnie na kawałeczki co to jest nie wiem. Coś! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Uwielbiam takie klimaty! Zawsze miło spędzam czas u rodziny na wsi ; )

    OdpowiedzUsuń
  27. Coś jest w tej wsi, że nam się jej chce... Ja się wychowałam na takiej zachodniej w murowanym domu;)
    Ale piłam mleko prosto od krowy, jadłam chleb ze śmietana i cukrem, a o marchewce z piaskiem, to nawet nie wspomnę;) I kilogramach śliwek z robakami:D

    OdpowiedzUsuń