środa, 2 września 2015

Dress Code





czyli przymusowe umundurowanie pracowników. Kojarzone z krawatem, garsonką i urzędową sztywnością, a  nie z zasadami dobrego ubierania się. Znienawidzony i traktowany jak nadzędzie uciemięrzenia.
Choć wydaje mi się ,że mimo wszystko to urzędnicy najmniej są nim dotknięci. To strój raczej obowiązujęcy w bankach i niektórych sieciówkach.
Ale ja ?! jestem absolutnie ZA Dress Codem. Ekspresję osobowiści w ciuchach zostawiając na czas  po pracy .



Anegdota

Elegancki sklep z męską odzieżą.
Asortyment - jedwabne krawaty, koszule ze spinkami, garnitury , eleganckie zegarki.
Ekspedientka w t-shircie i dziurawych jeansach !!!!
niezrażony mój mąż ogląda, mierzy , kręci nosem, kupuje koszule, chciałby  krawat......ostatecznie poza koszulami nic nie kupuje
Drugi sklep- ta sama branża. Podobny poziom cenowy .
Ekspedient młody mężczyzna w koszuli, zawadiacko zapiętym krawacie, też kolczykami w uszach, ale mimo wszystko elegancki.
I znów mój mąz w akcji..pyta, rozmawia o męskiej modzie, trendach w krawatach, o strojach biznesowych i casualowych.
Efekt -poza koszulami, kupił 3 krawaty, spinki do koszuli ( po raz pierwszy w życiu) zamówił garnitur.......
Czy pani w sklepie numer jeden była mniej obeznana w temacie ? Nie wiem, może nawet i wiedzę fachową miała lepszą , lepszy zmysł estetyczny, ale jej strój , niereprezentatywny wobec asortymentu  sklepu powodował ,że nawet nie chciało się mojemu mężowi z nią rozmawiać.




W mojej pracy sama sobie szefem jestem i Dress Code mnie nie obowiązuje, w tym wąskim znaczeniu. Ale sama sobie ustaliłam minimalne wymogi- z szacunku dla drugiego człowieka zasiadającego z drugiej strony biurka.
Elegancja, ale nie na ostatni guzik.
Nie onieśmielająco .

Ma też być wygodnie.
Wobec czego polubiłam się z koszulami.
Na sukienki też przyjdzie czas....

56 komentarzy:

  1. Niektórzy mają tak mocną potrzebę akcentowania osobowości, że się pod żadnym dress codem nie ugną, choćby robotę musieli zmieniać. Można sie spierać, czy to siła tej osoby, czy komlpeksy lub jakieś braki w sobie, każą tak podkreślać i eksponować to niepokorne JA. Jestem mimo wszystko za zlotym środkiem. Ja jest ważne, ale robota chyba też ;) Chociaż ja akurat nie powinnam się odzywać, nie pracuję na etacie, nigdy żaden dress code mnie nie dotyczył, może i niestety. No, chyba że dres :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, zampomniałam dodać, że i koszula i dżinsy mi się bardzo podobają, razem jak najbardziej. Nawet bym tak mogła do pracy śmigać. Może tylko w innym fasonie dżinsów ;) Ale wiem, że Ty dzwony lubisz. :)

      Usuń
    2. Dokładnie. Złoty środek. Mój wybór podyktowany jest wygodą, swobodą i umiarem.
      Wystarczy ,że sekretarka mojego "confrere'a" biega w niebotycznie wysokich szpilkach i niebotycznie krótkiej mini....:)
      Jeansy różne zakładam, koszulę czasem błekitną i jak fantazja w danym dniu mnie poniesie to szale, apaszki, mocniejsza biżu ....

      Usuń
    3. kurde patrzę na zdjęcia i są jakoś potwornej jakości... przysięgam ...to blogger !

      Usuń
    4. Wiem, moje foty na pulpicie piękne, a na blogu zmiażdżone. Nie pomaga zmniejszenie rozmiaru, ani nic. Smutek mnie nawet łapie w związku z tym.

      Usuń
    5. Ale kupować przestrzeni na blogerze nie zamierzam ;)

      Usuń
  2. Ja też jestem za odpowiednim ubieraniem się do pracy, każdy musi mieć to wyczucie co pasuje a co nie /jeśli nie obowiązuje dress code/. Na wiele swobody mogą pozwolić sobie pracownicy wolnych zawodów, artystyczne dusze.
    Ja nigdy nie byłam umundurowana ale...jak coś by było nie tak to szef zwracał uwagę.
    Teraz w sklepach pracownicy muszą dobrze się prezentować bo tak to jest tak, jak napisałaś.
    Pracując z ludźmi naszym strojem wyrażamy szacunek do drugiego człowieka, słusznie to napisałaś.
    W sukienkach też wyglądamy profesjonalnie, w odpowiednich oczywiście. Dziurawe spodnie są dla mnie w pracy nie do przyjęcia, tak jak przezroczyste, wszystko pokazujące bluzki. Na taki strój jest przecież i miejsce, i czas. Mój zięć po studiach miał chyba 1 garnitur, teraz pełna szafa, taka praca, szef narzucił dress code i albo pracujesz i się stosujesz albo zmieniasz pracę. Zresztą z chwilą przyjęcia już wszystko było jasne. Na luzie mają piątek. Tak jak lubi ubiera się po pracy.
    Widuję panie, które wygladają jakby szły nad wodę opalać się a nie do pracy.
    Aniu, Ty jesteś mądra dziewczyna, wiesz o co w tym chodzi. Tak trzymaj...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj mąż też często w garniturach i koszulach...ja sukienki tak, oczywiscie też noszę....ale nawet latem nie wydekoltowane czy kuse ....
      co do dziurawych spodni, na pewno nie jest w nic miejsce w sklepie sprzedającym męską elegancje, Sklep rockowy ,muzyczny ok spoko....
      Ja spodni z dziurami nie noszę...bo....chcę nauczyć moje panny schludności. i Konsekwentnie takowej się trzymam :) bo nie widzą różnicy między modą a ich dziurami na kolanach czy pupie ze zużycia :)

      Usuń
  3. Super zestaw, prosty i modny! Nic tak nie odejmuje lat jak dżinsy połączone z białą koszulą. Pozdrawiam Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już muszę szukać młodości w strojach ?? :))

      Usuń
  4. Każde miejsce wymaga stosownego ubioru. Powinno się szanować innych ludzi, niestety z tym często jest na bakier!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Ale Dress Code ma znaczenie wręcz pejoratywne, a savoir vivre to coś dla naszych prababć....niestety

      Usuń
  5. W mojej branży (IT) oficjalny dress code nie obowiązuje, ale niestety przed laty utarł się stereotyp informatyka śmierdziucha: w kraciastej flanelowej koszuli lub sweterku w "romby" i brudnych jeansach. Ten obraz daleki jest od obecnej rzeczywistości. Na co dzień bywa w pracy różnie - są i kolorowe eleganckie koszule i bawełniane spodnie w upały, są i mokasyny i jeansy, i zabawny t-shirt (nie nie, klient na co dzień bezpośrednio do programistów nie zagląda), natomiast nikt - nawet w upały nie paradował po biurze w krótkich gaciach czy japonkach :) . Sukienek nie noszę, bo pracuje z samymi chłopami, więc mam syndrom "dostosowania do otoczenia" :P (a w ogóle to i tak nie przepadam za sukienkami :) ) . Twój dynamiczny zestaw kobiety pracującej - bardzo mi się podoba :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hhahaaa znam . I stereotyp i film brytyjski o środowisku programistów ...stereotypowych. Mój mąż miał ubaw. On też z tej branży tyle że z consultingu i spotkań z klientem.
      A do twojego boho sukienki by genialnie pasowały.
      Co więcej trafiłam na twoj post" Geniusz tkwi w prostocie" i....cię nie poznałam :)
      ale do tej prostoty dziś dążyłam ...zresztą nie pierwszy raz :)

      Usuń
    2. He he, no tak jak consulting to zawsze "frontem do klienta", więc i front-end musi być elegancki!! :)

      Między nami mówiąc, ja mam trochę tych sukienek a'la boho w szafie, ale częściej służą mi jako tuniki do jeasnów ;).

      Nie poznałaś mnie?? Ee... to będę bogata :D .

      Prostota jest fajna:)))) Udało Ci się :)

      Usuń
    3. bądź ...ale tak troszeczkę....bo za dużo przewraca w głowie :)

      Usuń
  6. U mnie niby też nie ma ścisłego dresscodu, niektórzy koledzy latem przychodzą w tshircie i krótkich spodenkach, ale niektórzy za to ZAWSZE w garniturze:). Także ja zdecydowanie stawiam na złoty środek. W miarę elegancko, ale bez nadęcia- dokładnie, jak Ty. Zresztą w Twój dzisiejszy zestaw spokojnie bym wskoczyła i czuła się jak w drugiej skórze.

    PS. Aniu o co chodzi z tym 10 czerwca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ! To przecie twoje przeglądy tygodniowe :)
      10 września - jak sie uda to spotkanie z wąskim gronie blogerek :)

      Usuń
  7. Współczuję tym, którzy muszą się ubierać elegancko do pracy. Wczoraj oglądałam bardzo fajne zestawy spodnie plus marynarka, ale musiałabym wydać prawie 400zł. Za te pieniądze miałabym cztery a nie dwie sztuki garderoby do pracy, oczywiście zapominając o wymuskanej elegancji. Dlatego dress code powinien dotyczyć tych, co porządnie zarabiają.
    Druga sprawa - po pracy niektórzy nie mają gdzie wykazać się swoją ekspresją w stroju, bo po prostu nie wychodzą z domu, np. ja. Dlatego pilnuję się z dekoltami i miniówkami czy przezroczystymi bluzkami, ale chyba bym zwiędła musząc nosić zawsze rajstopy czy zapinając się wysoko po szyję. Niech żyje złoty środek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja myśle ze bym sie odnalazła ;);)
      A tak to głupio skoro inni na luzie ;)

      Usuń
  8. Bardzo fajne podejście: elegancko, ale na luzie zarazem:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podejrzewam, że mój mąż u tej Pani nawet koszuli by nie kupił ;) Pewne profesje wymagają odpowiedniego ubioru. Jak byśmy się czuli idąc np. do pani adwokat, która byłaby w poszarpanych spodniach :P
    Jakoś mi umknęło, że wróciłaś do pracy :)
    Zdjęcia nie są złej jakości u mnie wyglądają ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym sklepie to akurat zawsze koszule kupujemy bo najlepsze .
      Tak w kwietniu , na własne śmieci ;)

      Usuń
  10. Ja też uważam że do pracy trzeba się stosownie ubrać:))))Twój zestaw jest wygodny i bardzo elegancki:)))koszule to fajna część garderoby:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe to co piszesz :) Ja nigdy nie zwracam uwagi na to co ma sprzedawca na sobie. I jakos nie umiem sobie wyobrazic, zeby jego strój miał wpływ na to, czy cos w tym sklepie kupie czy nie. Przypuszczm, że nawet gdyby był w piżamie, a mi spodobały by się 3 sukienki, to wziełabym wszystkie :) mysle, że po prostu w tamtym sklepie maż nie znalazł nic co by go zainteresowało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ??!!!
      Dla mnie ma znaczenie w czym i gdzie...

      pamiętam pewną panią doktór na oddziale odwykowym, pełnym facetów, raczej mało wyszukanej kultury jak komentowali stringi, głębokie dekolty itp...to raczej nie smaczne, nie uważasz ??

      Usuń
  12. oh Aniu, moze i dress code jest potrzebny, ale zycze sobie zeby nie musiec w takiej pracy pracowac... nie potrafilabym sie dopasowac i codziennie zakladajac nawet taki "niezobowiazujacy" mundurek czulabym sie nieszczesliwa... poszukalabym innej pracy - serio!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ty jesteś barwnym motylem....ale nie sądzę żeby jakikolwiek np bank zgodził się na twoją ekspresję pt fascynatory...
      pewnie dlatego nie pracujesz tam gdzie umiarkowanie i stonowanie obowiązuje

      Usuń
  13. Ja do mojej pracy muszę chodzić ubrana tak, żeby mi było wygodnie, ale też dbam o to żeby było w miarę na czasie i estetycznie. Pracuję w szkole i wiem, że dzieci bardzo obserwują nas nauczycieli. Uwielbiam dżinsy i koszule zwłaszcza białe i błękitne :) dają swobodę i prostą elegancję :) Super :) Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to też prawda. Dziwactw rażą i są powodem kpin wśród dzieci czy młodzieży. Ale swoboda i luz nie musi oznaczać zapięcia na ostatni guzik, tak jak i nie oznacza ekstrawagancji

      Usuń
  14. Koszula jest dobrym rozwiązaniem i chociaż na blogu jej mało albo za mało, to często stosuję takie rozwiązanie, bo to taka namiastka elegancji. Nawet jak jeansy założysz to już bardziej formalnie wyglądasz, a nie jak jeansy plus t-shirt. Koszul mam sporo i lubię do pracy własnie zakładać. Chociaż zdziwiło mnie ostatnio jaka rewia mody potrafi być w gronie nauczycieli, zdziwiłam się tą elegancją, bo nie wszystkie mają do tego dryg i szyk, co więcej, niektóre wyglądają jak przebrane wręcz. Dlatego zdecydowanie jestem za taką opcją pośrodku ( uniformów nie lubię) i bardzo mi się dzisiaj podobasz, a w tych spodniach szczególnie.
    Co do ekspedientek, to masz rację, ale to związane z zabiegiem marketingowym tzn. jeśli dana rzecz poleca ekspert ( chociaż nim nie musi być, ale wygląda na niego) to kupisz prędzej niż od przeciętnie ubranego człowieka. W Polsce jest wymóg odnośnie ubioru w danym sklepie markowym czy branżowym i sprzedawcy musza się do tego stosować. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, z koszulami cię zupełnie nie kojarzę, może pokażesz ich więcej jak zaczniesz tę swoją nową pracę ?
      Nauczyciel na sporo swobody w stroju, co niestety różnie jest interpretowanie

      Usuń
    2. Dziewczyny, ja staram się wyglądać schludnie, modnie, kolorowo, ale nie za bardzo...
      W "bezpłciowy" mundurek nie dam się wcisnąć...
      Aniu wyglądasz elegancko i bardzo zgrabnie. Buziaki!

      Usuń
    3. Nie wiem jaki jest dress code w szkole ale wiem ze uczniowie są bystrymi obserwatorami i bezwzględnymi krytykami - jeżeli strój mocno poza normy wystaje ....
      Basiu ,Ty jesteś zawsze elegancka i wyczucie , a raczej jego brak ci nie grozi ;)

      Usuń
  15. Nie lubię takich ograniczeń, choć jeśli mam ochotę zakładam biała koszulę!!! Dotychczas pracowałam w firmach, w których mogłam zakładać, co chciałam. No chyba, że jechałam w teren. Wtedy to tylko stare łachy, a zimą 10 warstw swetrów, polarów i kurtek i sztormiaków i.... kalesony cieple ( to byłby outfit ;)).
    Podoba mi się Twoje podejście do tematu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam nic naprzeciw swobodzie w stroju, pod warunkiem umiejętności oceny co i gdzie i kiedy.....
      a to nie jest naszą najmocniejszą stroną. Poza sklepami obserwuję też brak wyczucia na oficjalnych rautach np w ambasadzie. Panowie w krawatach, na Wigilii bywa że we frakach a część pań albo w balowej kreacji albo w spranej kraciastej spódnicy .....dress code to nie tylko ograniczenie, to lekcja elegancji

      Usuń
  16. Zawsze są jakieś za i przeciw, ja tak pośrodku jestem. Dobrze czuję się "w usługach", gdy ktoś swoim ubiorem robi dobre wrażenie i atmosferę. Niestety, jest to odczucie bardzo subiektywne, każdy inaczej może "odczuwać" czyiś ubiór. Ale jestem jak najbardziej za dress codem, ale z umiarem i gustem::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko zależy....gdzie i jakie ....

      Usuń
  17. Jest wiele racji w powiedzeniu "jak cię widza, tak cię piszą". Też uważam, że strojem komunikujemy wiele. Patrząc czasem na ubrania kobiet pracujących w kontakcie z klientem/petentem uważam, że dress code jest konieczny. Są pewne granice w negliżowaniu się w pracy, obnaszaniu strojów nazbyt sportowych lub nazbyt działkowych. Jeżeli się tej granicy nie czuje - to dress code jest jedynym ratunkiem. Niestety.
    Ja też pracuję "u siebie" i sama sobie te ograniczenia narzucam, zdając sobie sprawę z komunikacji jaką ma ubiór. Perfekcyjnym lookiem w garniturze stworzę dystans na kilka kilometrów :), a nie zawsze o to chodzi. A z kolei w zwiewnej sukience i sandałkach nikt nie skojarzy mnie z profesjonalnym inżynierem budownictwa:).
    No więc tak się bujam po środku :), w zależnośći od nastroju przesuwając się bliżej jednego lub drugiego wariantu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o dokładnie tak.
      Choć Ty niezależnie od tego co masz na sobie zawsze na pierwszym miejscu widać kobiecość i elegancję...

      Usuń
  18. Ten Twój "dress" fajny jest:D
    Są dzwony!!!
    Tez jestem za dress code w pracy! Szczególnie po wizycie w banku czy poczcie, gdzie obsługiwała mnie, albo "wydekoldowana" do pępka Pani, albo taka, które pół bielizny wystawało...
    W sklepach tez częśto się mylę i nie wiem...kto sprzedaje, a kto kupuje;)

    OdpowiedzUsuń
  19. super wygądasz :) masz rację, że strój, to jak to wygląda daje bardzo wiele jak ludzie cię postrzegają - szczególnie Ci nieznajomi! :)
    dla mnie wyglądasz elegancko, schludnie - robisz bardzo dobre wrażenie :)
    buziaki, Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to czytać . Chyba dokładnie o taki efekt mo chodziło

      Usuń
  20. Dress Code czasem może dać nieźle w kość. Nie jestem jak ty sama sobie szefem, ale na szczęście mnie również on nie obowiązuje i dzięki temu w pracy czuję się modowo wolna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tak tego nie traktuje... dla mnie dress code to savoire vivre dotyczący ciuchów
      warto znać

      Usuń
  21. U mnie do tej pory w pracy nie było urzędowego stroju ale będzie... czekam na przymiarkę :-) Nie mam z tym problemu...jakieś fajne buty czy apaszkę, zawsze cos wymyślę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zdrowe podejście .
      Dla
      Mnie jest ok sformalizowany urzędniczy dryg . Gorzej gdyby dress code obejmował przebranie sie za np butelkę coca cOli albo inny cudak jak na promocjach ;)

      Usuń
  22. Najlepiej w pracy lubie właśnie luźną elegancję i tak sioe nosze. Pozwala zachowac pewne ramy "przyzwoitości" ubraniowej, a zarazem troche wyrazić siebie, swój indywidualizm. Jestem za szacunkiem dla drugiego czlowieka ubiorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby wszyscy znali umiar i okoliczności nie trzeba byłoby wprowadzać takich restrykcji

      Usuń