poniedziałek, 21 września 2015

Porozmawiajmy o minimalizmie




My dzieci bloku wschodniego mamy czasem uzasadnienie dla szalejącego konsumpcjonizmu, że nie było , że szarość blokowisk, że uniformizacja, że szyjąca babcia,mama czy ciocia w tamtych czasach to była skarbem narodowym, przeszywała, przerabiała, wymyślała.... więc teraz kiedy ilość sklepów z ciuchami na metr kwadratowy  przekracza wszelkie dozwolone normy to kompensujemy i kupujemy. Bo ładne, bo się przyda, bo niska cena, bo jak przecena to już w ogóle okazja ,grzech nie kupić. Bo tylko 10zet w lumpku, bo bo bo...i upychamy w szafach bez dna ...mieszczących się w postkomunistycznych metrażach blokowisk ....
To my. Ale konsumpcjonizm nakręcany reklamą dotyczy całego świata zachodniego i nie tylko, patrząc na japońskich turystów z wypchanymi walizkami zakupów w europejskich stolicach mody ....może tylko metki są bardziej ekskluzywne.
Kultura chce mieć i stać mnie ma się świetnie. Konsumpcjonizm to samo-nakręcający się rynek , któremu niż nie zagraża.
Nic dziwnego ,że przesyt stworzył nową modę- minimalizm. Ale zbić kasę na minimalizmie to sztuka. Jak każdą modę trzeba wypromować- pojawiają się poradniki, czytadła ,albumy ,które można kupić i z nich dowiedzieć się, że porządkując przestrzeń wokół siebie - w tym własną szafę - oczyścimy swój umysł i będziemy szczęśliwsze, już zawsze wiedząc w co się ubrać ....ale te najpierw trzeba kupić . Bo po ich lekturze zapragniemy tego, będziemy wiedziały czego się pozbyć, zrobimy słuszny porządek. I będziemy wiedziały co kupić..... w miejsce wyrzuconych części garderoby.
Bo minimalizm jest sztuką i swoje reguły ma.... a za sztukę i jej ułudę trzeba zapłacić. 
Powie ktoś za darmo są blogi i internety z mnóstwem na temat minimalizmu, owszem są. Ale z nic też dowiesz się, że kwiecista spódnica , bluzki w 1001 kolorach to owszem są fajne, ale w minimalizmie chodzi o to ,że wszystko co masz w szafie ma się z sobą łaczyć i zawsze pasować , a nie zawsze to co masz - ta bluzka w stokrotki do tych maziajów na spodniach to nie bardzo pasuje, a ten odcień żółtego nie koresponduje z tym  beżem spodni itp itd....kiedyś to nazywała się baza ubrań, teraz ta baza ma być docelowa, więc kupuj ubrania klasyczne, uniwersalne, z lepszych materiałów- wymień swoją garderobę, kupując, postaw na jakość.
To wypromować wielka sztuka. Rynek nie lubi próżni.
Konsumpcjonizm u innych mnie nie wzrusza, za wasze, u mnie ...gniecie. Przyjeżdżając do Luksemburga miałam dwie pary spodni na krzyż... teraz znacznie więcej, ale i tak nadmiar , nieużyteczność mi przeszkadza. W tym roku ponownie przyglądam się sobie, swojemu stylowi, temu co lubię nosić ,a co było kaprysem, wszystkim potworom w mojej szafie i perełką skrzętnie od lat przechowywanym ....i z porządkami idzie mi świetnie.
Dwa ciuchy sprzedałam, choć to mocno powiedziane, bo symboliczne to kwoty były, a i tak zasiliły nie moje konto, tylko fundacji Ksawerego... ( ukłon dla Asi o wielkim sercu za promowanie )
kilka spódnic oddałam innym blogerkom, wielką torbę ubrań własnej bratanicy....a i tak kilka worków ubrań zamieniłam na kupony rabatowe w H&M, właśnie zawiozłam wór z 14 parami butów na akcję" stare buty" za każdą parę dostaje się kupon rabatowy na nową parę ... Porządki w mojej szafie trwają w najlepsze ....więcej ubywa niż przybywa... i wcale mi z tym źle nie jest.
Bo najbardziej w kreowanym minimalizmie zirytowała mnie jego podwójna moralność :) ramy które ktoś nam narzuca. Ale sama w sobie mam potrzebę ogarnięcia chaosu .... jak pójdzie mi z szafą jesienno-zimową ? Dam wam znać na wiosnę....





A jaki jest wasz stosunek do aktualnych trendów i mód i minimalizmu
bo o konsumpcjonizmie rozmawiałyśmy juz tu




PS. Dobrze widzicie to za mną to dinozaury, znajdujące się w parku Rzęsa w Siemianowicach Śląskich gdzie bawiliśmy niedawno :)



 

76 komentarzy:

  1. Byłaś w Siemianowicach Śląskich i ja o tym nic nie wiem :) to niedaleko Piekar Śląskich gdzie mieszkam :)
    Pozdrawiam. Fajny płaszcz !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem anonsowałam ,że będę na Śląsku i nawet do blogerskiej kawy na katowickim rynku doszło :)

      Usuń
  2. Ja jestem bardzo uległa na trendy. Kiedy widzę coś nowego, popularnego pojawia się u mnie wręcz obsesyjna myśl "musze to mieć"... ale pojawił się pewnie szkopuł. Bo na "minimalizm" też stałam się podatna...więc gdy idę na zakupy często wychodzę na ...zero :)))... Za to ostatnio coraz częściej sięgam do worka z rzeczami do "wydania" "przez rok w nich nie chodziłam" - które zachomikowałam w piwnicy i na nowo je odkrywam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeciwnie . Jestem coraz bardziej wybredna jeżeli chodzi o jakość . Coraz mniej mi sie podoba . I nie idę ślepo w trendy ... Choc czasem coś tam przez opatrzenie za chce ;)

      Usuń
  3. Czyli "Kup poradnik, a potem kup nowe, minimalistyczne, ciuchy i nowe minimalistyczne meble. Wyrzuć stare bibeloty i kup nowe pasujące do Twojego nowego minimalistycznego życia." :)
    Też nie lubię mojego konsumpcjonizmu. I pracuję nad sobą! Jestem np. na etapie zużywania rozmaitych zalegających łazienkę kosmetyków (oczywiście nieprzeterminowanych), lubię gdy muszę wyrzucić jakich ciuch, bo go znosiłam na śmierć. Chcę odnowić swoje biuro, więc wzięłam się za malowanie mebli biurowych. Pewnie w odpowiednim czasie pochwalę się efektami na blogu :):)
    I nie czytam blogów o minimalizmie, źle znoszę wszelką indoktrynację :)
    pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie taki mechanizm . Ja jestem typem porządnickiej - non stop przeglądam , i nie lubie jak zalega .
      Za to lubie jak wyrzucam ciuchy naprawdę zużyte , choc tych najbardziej żal ;)

      Usuń
  4. wiele racji masz z tą podwójną moralnością minimalizmu... Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób, post jest bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tez tak tchnęło w którymś momencie

      Usuń
  5. Lubię minimalizm ale tylko czasami, jeśli mam na niego ochotę :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynko Tobie w twoim kolorowym szaleństwo niesamowicie . Nie zmieniaj sie

      Usuń
  6. Ja do zakupów podchodzę rozsądnie. Owszem chciałabym mieć jeszcze więcej ubrań, jak każda kobieta, ale staram się nie kupować wszystkiego, co mi wpadnie w oko. W szafie i tak mam pełno, więc co jakiś czas wyrzucam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało kto tak o sobie szczerze mowi . Albo tylko mu sie wydaje ze rozsądnie albo żałuje ze tak musi ;)

      Usuń
  7. Ja do zakupów podchodzę rozsądnie. Owszem chciałabym mieć jeszcze więcej ubrań, jak każda kobieta, ale staram się nie kupować wszystkiego, co mi wpadnie w oko. W szafie i tak mam pełno, więc co jakiś czas wyrzucam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Szafuje się tym minimalizmem ;) Moim zdaniem te wszystkie poradniki nie tyle samą ideę minimalizmu próbują zaszczepić, co od dawna przecież (myślę, że od zawsze ;P) cenioną ale przez kobiety na marginesy świadomości spychaną praktyczność i oszczędność - niczym więcej nie jest w moim odczuciu teoria na temat tego, żeby kupować mało, a rzeczy pasujące i do siebie i na wszelkie okazje ;)

    Toć już moja babcia mi do głowy wkładała, że lepiej mieć jedno "bydlę" dobre, niż siedem szmat byle jakich ;)

    Po prostu od czasu do czasu ta idea staje się mniej popularna - a w pewnych momentach jedni i drudzy uświadamiają sobie, że jak się ją ładnie nazwie, to i zarobić na niej można ;)

    Teraz jest moda na formy proste i czyste, dodatków mało i wzorów - żeby uogólnić i nie głowić się przy nazywaniu, to ubrano to w minimalizm właśnie.
    Hasło nośne, to i się je wałkuje.

    A każdy i tak nosi i kupuje, to na co go stać i co lubi - Polki to chyba w ogóle są dość minimalistyczne, bo nasze zagraniczne koleżanki kupują ubrań więcej i robią to częściej. A przeciętna Polka ma funduszy na ubrania i dodatki mniej, to zawsze musi kombinować, jak kupić coś, co założy więcej razy niż dwa.
    I co wytrzyma więcej, niż jeden sezon ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *A każdy i tak nosi i kupuje to, na co go stać i co lubi

      Usuń
    2. Tak. To to samo "bydlę " ale z nową etykietką . Wystarczy spojrzeć na ilośc poradników jak byc minimalistką .... Jak zarobić na praktyczności i oszczędności . Co do Polek zgadzam sie całkowicie .
      Ale nawet nie wiesz jak perspektywa cenowa sie zmienia - w Polsce takie te ciuchy tanie .... Nic tylko kupować ;)

      Usuń
    3. Jak się zarabia w euro, to prawda ;P

      Usuń
    4. To też . Ale też to że przynajmniej w Lux nie ma tanich sklepów . Poza H&M , Zarą,Promod i Vero Modą , w pozostałych musisz dopisać do ceny zero ....

      Usuń
  9. Jeśli chodzi o mnie, to raczej muszę być minimalistką, Często się przeprowadzam i duża ilość rzeczy po prostu by mi przeszkadzała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm to sprzyja minimalistycznej szafie . Ja mam podobnie . Albo miałam bo szcześliwie od 4,5 roku sie nie przeprowadzam . Ale do dziś w jednej 1,5o cm szafie mieszczę sie z mężem :)

      Usuń
  10. Z tym minimalizmem, który nakazywałby mi kupować rzeczy klasyczne, droższe i tym samym długowieczne, to niekoniecznie mi po drodze. Bo ja się szybko nudzę ubraniami! Mam taką bazę ulubionych i niezniszczalnych rzeczy, które służą mi już długo, ale większą część szafy wolę stale wymieniać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ramy mnie gniotą , wybieram opcje - baza dobrej jakości - szaleństwa od czasu do czasu nie zaszkodzą , byle nie wydać fortuny ;)
      W imię dobrej bazy wywaliłam wszystkie nie skórzane buty , paski i torebki .

      Usuń
  11. Mój wujek mawiał: "za biedni jesteśmy, żeby kupować byle co". Kupowało się mniej a lepszej jakości. Tak, tak, dawniej rzeczy były lepszej jakości niż teraz, teraz to prym wiodą sieciówki a tam wiadomo, dużo dziadostwa na jeden sezon ale chyba to jest celowe działanie, kupuj co sezon i dawaj zarabiać. Zmiany w trendach, nie wypada nosić starego, trzeba być trendy, bo pojadą po tobie równo. Zawsze miałam dużo ciuchów /teściowa mi szyła w czasach gdy sklepy nie były takie pełne/ ale nigdy nie za dużo, wydaje mi się, że w sam raz choć ostatnio może za dużo, wiec ograniczam. Nie przekonuje mnie, że coś z wyprzedaży i tańsze, jak mi potrzebne kupuję, jak nie to nie kupuję. Nie mam czegoś takiego, że muszę mieć.
    Właśnie dzisiaj zrobiłam porządki w szafie /już na jesień/. Nie mówię, że niczego nie kupię ale wiem, że szaleć nie będę. Minimalizm chyba nie dla mnie choć i tak zrobiłam się trochę minimalistką. Mój trencz czeka na odpowiednią pogodę. Świetnie wyglądasz...pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To stara prawda , ciagle żywa . Teraz sprzedawana w nowym opakowaniu . Ze jakość była jakością to sie zgadzam mój płaszcz z wełny ma 20 lat ;)

      Usuń
  12. mi daleko do minimalizmu, ale jesienne porzadki w szafie juz prawie za mna... kilka par butow, jakies kiecki, spodnie, zakiecik. bez szalu ale dobrze przeczyscic sobie szafe. ja to robie co kilka miesiecy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kogo jak kogo ale Ciebie jako minimalistki sobie nie wyobrażam . ty jesteś egzotyczny ptak

      Usuń
  13. Jakoś nie zajarzyłam,że minimalizm ma drugie dno,trzecie,czy go wcale nie ma,nie myślałam o nim w ten sposób,coś jednak w tym jest co piszesz.Wiem tylko,że stal się bardzo modny,obok ekologi,witarianizmu,weganizmu,zdrowego stylu życia itp,itd.Teraz jak chcę być trendy to nie szczepię dzieci,nie jem mięsa i jestem minimalistką :) tak mi się to jakoś kojarzy.
    Ja największy porządek z ciuchami zrobiłam po tym czasie,jak przestałam prowadzić bloga szafiarskiego,a potem był drugi etap jak przebudowałam garderobę.
    I w moim mniemaniu mam szafę minimalistyczną.ALe jak parę dni temu weszły do mojej garderoby 2 koleżanki-stwierdziły,że one tak dużo ciuchów nie mają.No to już nie wiem :))
    Ale to prawda ,że jak się sprząta,porządkuje,układa,wyrzuca.....w głowie Ci się przejaśnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam szafę 1,50 cm dzieloną z mężem ;)
      Ale po pierwszym zakwitnie blogerskiej szafy i shopaholizme od dawna nie pozostało ani śladu

      Usuń
    2. Ale to jest prawda!
      Prowadzenie bloga o ciuchach wymaga dużej odporności na zachcianki - inaczej można szybko pójść z torbami...

      Usuń
    3. Fakt . MoZna . Zależy kto co ma w głowie i po co to robi ;)

      Usuń
  14. Ja na wiosnę zrobiłam taki porządek, że tylko torby śmigały i naprawdę teraz łatwiej mi się ubiera:) Zakupy też robię już z głową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to tez prawda :) ze chaos wokół nas nie sprzyja wolnej głowie

      Usuń
  15. Niestety nie jestem minimalistką:))))lubię ładne przedmioty i ubrania:)))jak wiesz nie ulegam modzie :)))dziewczynki na dinozaurze wyglądają cudnie::)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myśle ze w nieortodoksyjny sposób jestem

      Usuń
  16. Tak naprawdę wychowałam się w minimalizmie bo czasy takowe były... obecnie myślę, że jakby ktoś zajrzał do mojej szafy to zdziwił by się, że wcale dużo ciuchów nie mam, lubię prostotę i dla mnie ona jest wyznacznikiem minimalizmu, bo przecież im mniej tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtych czasach jako dziecko miałam mnóstwo ... Po kuzynce , bracie i przerabianych - babcia była krawcową ... Teraz więcej ubywa niz przybywa do szafy ;)

      Usuń
  17. Kiedyś byłam chyba zakupoholiczką. Im więcej tym lepiej ;) Teraz staram się wybierać rzeczy, które będą pasowały do tego co już mam. Czasami ulegam modzie, ale pod warunkiem, że dobrze się w czymś czuję. Z trendów wybieram tylko pojedyncze rzeczy, bo nie lubię przebieranek i zawsze chcę być sobą. Uwielbiam włoskie rzeczy ( Rinascimento, Please, Marley ) i pomimo, że nie są u nas popularne to chętnie je noszę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Z dziką satysfakcją odkryłam w tym roku, że nie zrobiłam żadnych zakupów wyprzedażowych w ofercie letniej, ba ja nawet nie zrobiłam przymiarek do zakupów nowości lansowanych na jesień. I wcale nie żałuję. Wyciągam te "stare" rzeczy z szafy, łączę, kombinuję i cieszę się, że minimalizmem to usprawiedliwić mogę :) Ale tak serio,mam wrażenie, że ten kolejny sztucznie podsycany trend minimalizmu najczęsciej skrywa hipokryzję samych promujących jego idee. Bo ilez można kupowac tylko to co trzeba albo co pasuje, nie da się, kobieta czasem musi zaszaleć i tyle. Byle nie za często :) Buźki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wiosnę przez 4 miesiące mniej więcej trwała moja asceza zakupowa . Taki eksperyment jest dobry bo zmusza nas do nurkowania we własnej szafie i okazuje sie ze nie potrzeba tak wiele jak nam sie zdawało .
      Myśle ze skoro kupiłam już buty na jesień to o nic nie będę wzbogacać mojej jesienno- zimowej szafy ... Moze o czapkę - czapki ... Bo tych nigdy u mnie za dużo nie ma (mam 1-2 w porywach ;)

      Usuń
  19. Nie jestem jeszcze gotowa do robienia czystki w szafie!!! Zapewne, gdy będę musiała wrócić do pracy coś się dziać zacznie w tym kierunku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och każdy jest inny . Kolorowosc wymaga większej szafy ;) a Ty jesteś i bądź kolorowa ...

      Usuń
  20. Niestety mi chyba do minimalizmu trochę brakuję bo tutaj sobie mówię, że będe minimalistką - powstrzymam się i owszem powstrzymac sie w sklepie powstrzymam, ale kiedy przychodzi wyrzucic cos z szafy to cięzko mi to idzie :D
    buziaki, Monia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nóż enie tyle o powstrzymywanie chodzi ile o większa dyscyplinę ?!

      Usuń
  21. Jak widać na wszystkim można zarobić;) Jeśli chodzi o styl to minimalizm jakoś specjalnie mnie nie zachwyca to nie moja bajka, natomiast w mojej szafie wszystko musi mieć swój określony charakter a ciuchów nie może być za wiele z racji częstych przeprowadzek. Gdy coś już znoszę to znoszę tak że można tym co najwyżej podłogę wytrzeć, serio. Jednak czasem coś trafia do mojej szafy bo wesele bo rozmowa o pracę, potem nie noszę...takie okazjonalne ubrania odsprzedaję lub zanoszę potrzebującym. Są ładne właściwie nowe wolę dać komuś by się nimi ucieszył niż kisić w szafie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak ... Ty Asiu z minimalizmem nie masz nic wspólnego ;)
      Ale twój styl zachwyca i nie powinnaś nic zmieniać . Masz racje , ciuchy wiele
      Mówią o charakterze człowieka - nawet blogeroww minimalistki z wykształcenia są prawniczkami , pracują w biznesie ... Itp ...
      Co pokazuje ze artystycznymi , szalonymi , boho duszami nie są ... Są poukładane , skrupulatne , skupiają sie na detalach ...

      Usuń
  22. ostatni raz na zakupach byłam na wiosnę, kupiłam espadryle, okulary i tunikę w paski i ze 3 rzeczy w sh. Wydałam max 200zł na wszystko w sumie. Jeśli to jest minimalizm, to jestem minimalistką od wielu lat :) Muszę o tym skrobnąć post,bo mnie ten temat zainspirował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w Polsce ;) ale głownie uzupełniłam szafę córek ;) one tak szybko rosną ;)
      I kupowałam jesienne buty .
      Czekam na post w takim razie

      Usuń
  23. Nie rozkminiam. Na hasło minimalizm słabo mi - tak się tym podnieca internet od jakiegoś czasu. Nie jestem ani minimalistką, ani maksymalistką. Normalna jestem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nań sie osobowościowo łapię , choc nie ideologicznie ;)

      Usuń
  24. Ja porządki w swej szafie robię stale a moja córka i bratowa tylko ręce wtedy zacierają;-) Minimalizm bardziej podoba mi się na kimś niż na sobie samej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) i słusznie . Każdemu wg tego co lubi :)

      Usuń
  25. a ja lubię kupować :) mam dużo ciuchów, ale i tak jest lepiej niż w momencie gdy się wyprowadziłam od rodziców, wtedy kupowałam dosłownie wszystko jeśli było choć trochę ładne, a potem i tak tego nie nosiłam. Myślę, że z wiekiem uspokoję się jeszcze bardziej :PP

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciekawy temat poruszyłaś:-). Wszelkie modowe trendy itp. jakoś mnie nie wzruszają, mogą być dla mnie jedynie inspiracją, ale nigdy przymusem posiadania czegoś modnego. Chyba jednak stawiam na dążenie do posiadania własnego stylu. Co do minimalizmu, to jest to mi bliski temat ostatnio:-). Przyznaję, że w mniej zagraconej przestrzeni czuję się zdecydowanie lepiej, ciuchów i kosmetyków też kupuję już mniej, ale bardziej zwracam uwagę na ich jakość, skład itp. Ostatnio postanowiłam nawet oddać trochę książek do biblioteki, bo raczej do niech nie wrócę. Bardzo ciekawe pod tym względem okazały się dla mnie dwie książki: Minimalizm po polsku oraz Slow fashion. Minimalizmu nie potrafię jednak zastosować w mojej krawcowni:-). Kiedy widzę fajne materiały, to dostaję gęsiej skórki, a w głowie pojawiają się już pomysły co by z tego uszyć:-). Się rozpisałam:-), pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w gruncie rzeczy lubie różnorodność u innych . Sama w nadmiernej ekspresji czułabym sie źle . Choc czAsem lubie ...
      Ja tak mam z książkami . Kupuje nałogowo

      Usuń
    2. Ja u innych różnorodność też uwielbiam, bp np. to że niezbyt dobrze czuję się w stylu boho nie oznacza że nie mam ochoty oglądać go na innych blogach:-).

      Usuń
    3. Jà t'ai chyba nam najbardziej z kolorami :)

      Usuń
  27. Ja ostatnio stanęłam przed szafą i też postanowiłam nieco miejsca sobie zrobić:P
    Nie mam pojęcia ile worów wywaliłam, część wystawiłam na sprzedanie. Ale najważniejsze zrobiłam rachunek sumienia.
    Miałam kilka albo i nawet kilkanaście par spodni, Jedne miały funkcje leżenia (w szafie), a inne nosiłam do upadłego. Oczywiście wymyśle kolory, kroje poszły na wydanie... i obiecałam sobie, że od dziś klasyka.
    No i poszłam na zakupy... i były przepiękne kuloty za 32 zł!. Pomyślałam, no za taką cenę to jakbym miała kilka razy założyć - na szczęście mój zdrowy rozsądek (mąż) przypomniał mi zasadę i powstrzymałam się.
    Niestety samej ciężko mi powstrzymać się, szczególnie w okresie szalejących wyprzedaży. Wtedy przynoszę, ba! przyciągam do domu wór cenowych ofert nie koniecznie pasujących do mnie, do mojej szafy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz ,ze myślenie za te cenę to ubiorę pare razy jest mi zupełnie obce ?!
      Podobnie mam z zakupami - podobają mi sie granatowe sukienki i ... Nie kupuje bo po co mi 4 granatowa . Itp .. Mentalnie blisko mi do minimalizmu , bo jakoś tak ciuchy nie sa najważniejsze . I tak wiem ze na co dzień chodzę w tych ulubionych

      Usuń
    2. Ja póki co wiem co lubie, wiec musze zawsze zabierać te mysli na zakupy:)

      Usuń
  28. Mnimimalizm jak piszesz - kolejna forma. No fajnie, fajnie, bo niby "mniej znaczy więcej" , no ale co biała bluzka, czarne spodnie, baletki, no ale tylko tyle?? Może jeszcze tylko jenda biała, ale trochkę inna - taki fason, siaki fason, sraki fason, a jeszcze spódniczka - bo też się przyda, no i czarne klasyczne szpilki no bo jedna para być musi i.... fruuuu machina rusza. Jasne, czasami ciągnie mnie to "minimalistycznego" zestawu, ale całość gaderoby?? Po co na siłę... Paradoksalnie - dla mnie najwięcej warte w szafie są rzeczy z lat 2000-2005, kiedy na studiach tylko miałam skorome stypednium i musiałam zastanowić się 10 razy czy ta rzecz będzie ze mną na lata. No i jest. Minimalistyczna jest moja biżuteria - mam jeden mały łańuszek i parę kolczyków - kółek, które noszę na okrągło (co czasami może wyglądać, jak brak dopracowania zestawu), ale nie ma to z filozofią minimalizmu nic wspólnego - po prostu nie lubię biżuterii, a do tej się przyzwyczaiłam i tak została :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mój wewnętrzny minimalista nie pozwala mi kupować kolejne białej bluzki bo już mam ;)
      Chyba naprawdę moja szafa nie jest jakoś specjalnie duża ;)
      I wobec biżuterii tez nie specjalnie lubie

      Usuń
  29. Nie kupuję poradników... I w ogóle oporna jestem co do narzucania mi czegokolwiek;)
    Jeżeli ktoś się dobrze czuje z minimalizmem czy konsumpcjonizmem, to niech sobie tak żyje. Grunt, to się do niczego nie zmuszać i żyć w zgodzie ze sobą:))
    Mnie, rudemu chomikowi, do minimalizmu daleko;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah tak jak przypomnę sobie ilośc twoich torebek czy butów czy prezentów od sióstr to tak ... Twój opór wobec promowanego minimalizmu jest wprost proporcjonalnej do siły. Promocji;)

      Usuń
    2. hihihi, no właśnie:D
      a wiesz, że znowu mi parę ciuchów przywiozły! i nawet coś czego jeszcze nie miałam - futrzaną etolę!:D

      Usuń
    3. :):) teraz tylko mrozów będziesz wypatrywać ;)

      Usuń
  30. Nie jestem. :( Nie wiem, czy do według poradników dobrze czy źle, bo ich nie czytam...
    Lubię mieć wybór. Czasem przez pół roku nic nie kupuję, a potem zaszaleję, ot cała ja...
    Moc buziaków, dla dziewczynek milion!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chyba po przeglądzie szafy lepiej sie czuje ;)

      Usuń
  31. Jak we wszystkich modach trzeba mieć i w minimalizmie "swój rozum" i wyciągnąć z takiego trendu tylko dobre dla siebie rzeczy. Ja się bardziej przekonałam do biało-czarnych zestawień i zauważyłam w nich wielookazyjny potencjał, ale to nie znaczy, że wyzbyłam się całej kolorowej reszty ubrań;) Kolejna dobra rzecz to większy rozsądek przy zakupach. Jeśli coś jest fajne i mi się podoba, ale niekoniecznie bym się dobrze w tym czuła to nie kupuję. Kiedyś bardziej ulegałam czarowi falbanek i krojów, które potem niekoniecznie sprawdzały się na co dzień;) I jeszcze ta jakość. Dla mnie dobre, naturalne tkaniny są naprawdę ważne już od dawna,bo w takich dobrze się czuje i jest mi wygodnie, ale to też nie znaczy, że wydaje na nie fortunę, zazwyczaj około 5zł;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że minimalizm jest pozytywny z tego względu, że skłania do refleksji nad tym czy aby nie przesadzamy z konsumpcją, ale rzeczywiście może też tę konsumpcję nakręcać w inną stronę;)

      Usuń
    2. Bo z wszystkich nurtów i trendów można i należy czerpać . Tyle ze ten uniformizuje nieco , ale tak naprawdę sprzedaje stare zasady dobrego stylu pod nową metką . To zarzut .

      Usuń
    3. Na dobrą sprawę ja w każdej innej dziedzinie poza ciuchami jestem minimalistką .
      Moje mieszkanie jest jasne i niezagracone , zawsze mam porządek w dokumentach , książkach , regularnie redukuje zabawki moich córek , i zawartość ich szaf , swojej ostatnio tez ;) tyle ze czasem lubię kolorowo , zwiewnie , poza codziennym schematem sie ubrać i już .

      Usuń
    4. Doskonale to rozumiem, bo też lubię zwiewność i kolory:) Tylko moje doświadczenie z tym trendem jest takie, że był on dla mojej szafy odświeżający, bo jednak od dawna panowało u mnie szaleństwo falbanek i wzorów, więc dodatek prostszych rzeczy mocno moją garderobę odświeżył i ułatwił częste pakowanie się. Ale ja też bardzo skromnie sobie dawkuje wszelkie inspiracje, czytanie porad czy internet w ogóle, więc zupełnie się tym minimalizmem nie czuję bombardowana... może stąd takie moje bardzo pozytywne do niego podejście;)

      Usuń
    5. Myśle ze jest odświeżający . Po warunkiem ze nie indoktrynujący :)

      Usuń