czwartek, 26 listopada 2015

Podróż za jeden uśmiech



Rok 2002. Świeżo upieczona absolwentka szanującej się uczelni. Dwie Matematyczki , też świeżo upieczone. Stary aparat typu SMIENA , na klisze . Kilka euro w kieszeni. Plecak , namiot , głowy pełne marzeń.
Dokładnie tyle wystarczy by spełniać swoje podróżnicze marzenia. . Daleko, nieprzewidywalnie, szalenie...

Moja podróż za jeden uśmiech, autostopem przez Europę.
Zaczęła się w .....Szczecinie 29 lipca 2002 roku.
 Tam wysiedliśmy z pociągu , nagabywani przez zaganiaczy kwater nadbałtyckich.
-Gdzie ?
-Nad Ocean !
-haahaha, a tak serio ?
- a tak serio to do Portugalii
- buhahahaha

Niemożliwe ?
A jednak !!!!
 Kilka ciężarówek, nocleg na holenderskim polu namiotowym i ......
31 lipca zwiedzaliśmy Amsterdam


  To nasze pierwsze doświadczenia z TIRami, bez problemu do kabiny mieszczą sie 3 spore plecaki, trzy dziewczyny i kierowca. Gorzej z TIRem, który nocą nie wyrobił na ciasnych uliczkach dojeżdżających do pola namiotowego. Utknął na którymś zakręcie....ale .......czego nie robi się dla fajnych dziewczyn, by ich nie wysadzić w szczerym polu..... wzywa drugiego TIRa, wyciąga naczepę  i odwozi na pole namiotowe......



Kolejną noc spędziliśmy w mieście, nieświadome, że te miasto słynące z rozrywek ...coffie Shopów i Dzielnicy Czerwonych Latarnii wymiera na noc... o 23.00 snują się tylko duchy....
Znalazłyśmy dwóch "obrońców" który oferowali nam nocleg u siebie w domu, a kiedy nie skorzystaliśmy ....poszukali skwerku  i przesiedzieli z nami do rana....donosząc z tego domu gorące kakao, herbaty i koce .......

3 Sierpnia należał do Paryża.....




Tym razem, nie znalazłyśmy dworca głównego ,żeby na czas zwiedzania zamknąć bagaże :)
buaahaaa teraz już wiem, że w Paryżu go po prostu nie ma :) dworce są na obrzeżach i wożą w określonym kierunku...jadąc ze wchodu na zachód miasto trzeba przejechać metrem :) innej opcji nie ma. Czemu jakoś Francusi w ogóle się nie dziwią ....





Oj delektowałyśmy sie tym Paryżem , delektowały....pierwszy raz wtedy zobaczyłam wielki FRAktal.....




Opuściliśmy Paryż koleją do Ramboullie , tam spod dworca zabrał nas inny Francuz, który sie niezmiernie ucieszył, bo jego "pani" była Polką ....przechwalał się,że jest producentem wina...buahaha....ale...miny nam zrzedły kiedy zabrał nas do siebie do piwnicy......Wielkie beczki wina. i nasze faux pas...
-Macie ochotę na butelkę wina ?
-Ależ oczywiście
-Jakiego
-Czerwonego
-Ale Burgund ? Bordeaux ?
-upssss półsłodkie
-???!!!!:/:/:/
                    Dam Wam dwie.
-Merci
-Z czego będziecie pić i czym otworzycie?
-???? z kubków....
-Dam wam kieliszki.......


Do dziś jak przyponem sobie te rozmowę i nasze nieobeznanie w kwestii win i kultury picia, która we Francji jest jak religia...to śmiać chce mi się. Kieliszki dowiozłyśmy i do Portugalii i do Polski :)





Żegnawszy Paryż dojechałyśmy do Bordeaux ...niestety zdjęcia nie wyszły...szkoda bo to piękne miasto
Nocowałyśmy w w/w domu u pewnego młodego Francuza, który nas zgarnął wracając z wakacji w Paryżu....
przygotował nam kolację... pamiętam, jak w trakcie posiłku wyszedł dogotować makaronu....miałyśmy taki apetyt..a to był pierwszy ciepły posiłek od początku wyjazdu....
Rano łapałyśmy stopa dalej by dotrzeć do .....



Madrytu !!!!
Po drodze jadąc z Helmutem, Niemcem, który nie lubił mentalności niemieckiej i ordnungu. A żonę- Hiszpankę poznał jeżdżąc stopem po Europie :) Droga była daleka, z między noclegiem w zajeździe pełnym kierowców TIRów, po kolacji na którą Helmut nas zaprosił śmiejąc się że w takim towarzystwie to się w tych knajpach nie jada ...a po niej zaprowadził nas na nocleg w góry....pod wiszącą skałę .....
Poranek z panoramą Madrytu....to było coś niesamowitego......
W Madrycie miałyśmy metę :) koledzy Magdy tam od kilku lat mieszkali i pracowali i nas zanocowali......i rano piękne,świeże i roześmiane zwiedzaliśmy te piękne, kipiące bogactwem miasto...6 sierpnia 2002 roku







Niestety, przyjęłyśmy zasadę jeden nocleg w jednym miejscu i czas było nam ruszyć dalej....w kierunku Porto. Nocą zwiedzałyśmy jeszcze hiszpańską  Salamankę, wtenczas europejskie miasto kultury z fiestą do białego rana..... by 8 sierpnia.... zadzwonić do Fransisco , że ....jesteśmy w Porto .
Fransisco to był poznany przeze mnie na Sylwestrze w Budapeszcie Portugalczyk, który się przechwalał że mieszka nad samym oceanem. ahahhahhaa
przyjechał po mnie sportowym samochodem...jak zobaczył nasz bagaż to ...wezwał posiłki :) i zabrał do swojego rodzinnego domu ...nad oceanem.



Te fotki to z Porto :)
potem przez lata miałyśmy slogan- a ja piłam porto w Porto......Najbardziej pamiętam z Porto glazurę na ścianach domów i ten most- dwupoziomowy , którego konstruktorem był Eiffel, ten od paryskiej wieży.
I to ,że w domu Fransisco było tak czysto,że my bałyśmy się ,że po kąpieli ubrudzimy ręczniki :)
a na propozycję prania naszych ubrań ...oddałyśmy tylko czyste :)
te brudne śmierdzące podróżą zawinęłyśmy w reklamówki i wystawiły na balkon....
ze zwykłego wstydu,że po ponad tygodniu podróży .....dobra domyślcie się.....

Uskuteczniłyśmy spacer po wietrznej oceanicznej plaży, udowadniając wszystkim obśmiewającym nas kwaternikom  ze Szczecina,że dotarłyśmy do Portugalii, nad Ocean !!!



A rano zwiedzałyśmy Guimaraes , pierwszą historyczna stolice Portugalii






By rano pożegnać gościnny dom i pojechać do .....Lizbony !




w Lizbonie pojechałyśmy do Cabo da Roca- najdalej na zachód wysunięty półwysep Europy.
Niestety aura nam nie sprzyjała i zobaczyłyśmy tylko mgłe




więc wróciłyśmy do deszczowej Lizbony i pospacerowałyśmy nadbrzeżem






Lisbona , to miasto zdecydowanie powinno znaleźć sie ponownie na mojej podróżniczej mapie....
A z niej ruszyliśmy na południe, na wybrzeże Algavre , które ja postrzegam za najpiękniejsze na jakim byłam.




Pomarańczowe piaskowce wystające z zimnego oceanu , piaszczysta plaża i ....


Francuskie wino pite uczciwie z kieliszków od naszego francuskiego na przylądku św Wincenta.....11 sierpnia 2002 roku.....

To tu zaczęłyśmy wracanie do domu, zahaczając o Sewillę... Gibraltar ....zdjęcia się prześwietliły :((((((

 i Barcelonę

Dotarłyśmy wieczorem pod Camp Nou- akurat 14-15 sierpnia rozgrywany był mecz z....Legią Warszawa ! Kibicowałyśmy na wielkich telebimach . Do dziś pamiętam wynik 0:3 dla drużyny moich marzeń FC Barcelony z Ronaldem Khumanem :))
a pod Sagrada Familia spędziłyśmy noc, otwierając co jakiś czas oko by patrzeć jak wschód słońca maluje poranek na piaskowcu katedry......niesamowite .......






La Rambla i Gaudi to wizytówki tego przepięknego miasta.....ostatniego na naszej drodze...zmęczone tymi szalonymi 2 tygodniami zapragnęłyśmy własnych łóżek, prysznica i regularnych posiłków..
A wszystko co zobaczyłyśmy i przeżyłyśmy wryło sie głęboko w naszą pamięć. Do dziś to jedna z najpiękniejszych przygód ,którą wspominam z rozrzewnieniem.....
Każda podróż się kończy ....

PS zdjęcia mają jakoś jaką mają, to czasy aparatów analogowych , a mój nawet nie był idiot-kamerą :)
w moim albumie z tej podrózy znajduje sie mnóstwo biletów z metro, pocztówek, map, zapisków....
typu "autostopista numero uno :) "
""je voudrais aller a Madrit etc...." numerów telefonów do naszych kierowców, gospodarzy itp itd.....
i choć czas wybarwia te fotografie, moje wspomnienia są żywe ...jakby podróż ta odbyła się ubiegłego lata , a nie.....13 lat temu........


54 komentarze:

  1. fajne takie wspomnienia ze szczęśliwych panieńskich czasów:)
    pierwsze zdjęcie i zdjecie w wodzie przy skale wymiataja - może i technika poszła do przodu, ale te zdjecia mają swój duży urok:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak .... Fajne czasy :) ale koniec końców mogę powiedzieć ze teraz jestem dużo szczesliwszą osobą niz w czasach studenckich
      Dzięki

      Usuń
  2. Mówiłam Ci już, że jesteś niezwykła?!!!
    Podziwiam Cię szczerze kobieto!!! Taka wyprawa! Pewnie, gdybym miała takie szalone koleżanki, to też by się nie wahała! Jakie masz teraz wspomnienia! Bezcenne!!!
    Tak się zaczytałam, że zapomniałam, gdzie siedzę... W kuchni, przy lapku zamiast się do garów brać!
    Szacun Ania po raz kolejny!!!
    Super fotki!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam ... Ja mam wrażenie że nie do końca wykorzystałam ten czas ;) za bardzo sie bałam , byłam zbyt odpowiedzialna , za dużo siedziałam przy książkach ..

      Usuń
  3. Podziwiam i kłaniam się w pas. Za to że trudy to przygoda a wojaże miały naprawdę koloryt!
    Przede wszystkim za odwagę podziw mój.
    Przygoda i podróż niezwykła!
    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwaga ?! To była zupełnie inna Europa , choc fakt po Polsce nawet wtedy tak bym sie nie wybrała

      Usuń
  4. Piękny czas... miałaś szczęście, że dobrze wtedy z czasów młodości korzystałaś.. odważne byłyście... ale na pewno warto było, wspomnienie bezcenne... może kiedyś Twoje córki pójdą w ślady niezwykłej mamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena , pffffuuuu wypluj te słowa ;);)

      Usuń
  5. Wspaniała podróz. Wspomnienia bezcenne. Chyba jednak te kilkanaście lat temu w Europie było spokojniej, bezpieczniej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mam takie wrażenie . Nie tylko Europa . Moi znajomi podróżowali po Bliskim wschodzie . Chyba teraz nikomu nie przyszło by do głowy podróżować stopem po Iraku czy Pakistanie

      Usuń
  6. Ale piękna podróż. Przeniosłam się tam na moment razem z Tobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem lubie odświeżać wspomnienia

      Usuń
  7. Fantastyczne wspomnienia- bezcenne!

    OdpowiedzUsuń
  8. Młodość rządzi się swoimi prawami, to kwestia która mi przychodzi do głowy, bo dzisiaj nie wybrałabym się bez przygotowania w żadną podróż, za to 15 lat temu odbyłam zupełnie inną, zaledwie jedno państwo, ale odcisnęła swój ślad... ech, cudowne masz wspomnienia :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie czasem przychodzi to do głowy . Pewnego dnia chcemy z mężem jeepem objechać Australie , czekamy tylko jak dziewczyny beda starsze , i albo lepiej zniosą trudy podróży offroad albo nie beda chciały z nami jechać ;)

      Usuń
  9. Cudowna na Twoja podróż, taki wspomnień czar.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo odważne wakacje, ja bym się w życiu na autostop nie zdecydowała, ale też i masz za to bezcenne wspomnienia, bo skoro ja czytałam to z przyjemnością to ile przyjemności musiały sprawić Tobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie były najodważniejszymi w moim życiu ;)

      Usuń
  11. Aniu wspomnienia bezcenne. Szalone z Was laski były! Ja bym chyba do piwnicy nie poszła nawet jakby mi obiecywał wino z mojego rocznika ;) My podróżujemy rzadko, ale zawsze przywozimy bilety, mapy itp. i chowam to później do pudełka " ze wspomnieniami " ;) takiej wyprawy jak Twoja nigdy nie miałam, chyba nie jestem dość odważna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba na cała podróż patrzysz z perspektywy dzisiejszych czasów , było spokojniej . W Europie . W Lux do dzisiaj nie zamyka sie samochodów , a ludzie zostawiają kasę na parapecie , bo rano mleczarz przejedzie i zamieni na mleko . Świeże od krowy ;)
      Tak , zdjecia analogowe i stare mapy maja swój klimat

      Usuń
  12. Zazdroszczę Wam tak pięknej przygody, o odważne i szalone:) A zdjęcia analogowe mają w sobie dużo uroku, jakiejś magii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , czasem lubie odkurzyć starego zenita i porobić zdjecia ... Chic coraz mniej miejsc gdzie można oddać je do wywołania i do zrobienia dobrych zdjec

      Usuń
  13. Podróż jak bajka ! Ale Wam zazdroszczę ,odważne dziewczyny,ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana ! to znaczy wina z kieliszków :))
    kurcze,nie dziwię się ,że to jedna z piękniejszych Twoich podróży,to musiały być emocje i wrażenia :)
    A powiedz ,co dzieje się teraz z dziewczynami? jak ich losy się potoczyły?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna pracuje w Pl , a druga w Anglii .

      Usuń
  14. Zawsze mi się marzyła taka szalona wyprawa z plecakami, ale nie miałam nigdy dostatecznie odważnych znajomych. Kto wie, może na starość się wybiorę ;-)
    Z wielką ciekawością i przyjemnością czytałam ten post. A jakie czarowne zdjęcia analogowe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaj ja rodzicom powiedziałam ze jedziemy poszukać pracy , a potem okazało sie ze czasu nie bylo

      Usuń
  15. Szalone ! Ja jednak taka zachowawcza jestem, zagwarantowane spanie, dojazd musi być. Chyba tak jestem wychowana -wychuchana :P
    Ale kawał świata zobaczyłyście ! Niesamowite !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja dziecko biedy . Prawdziwej . Kilka miesięcy pózniej podróżowałam do Jordani z Egiptu na wielbłądach , bez bieżącej wody przez 2 tygodnie ;)

      Usuń
  16. Cudowny, cudowny, cudowny, wspaniały post. Młodość jest piękna, aż brakuje słów, Pozdrawiam serdecznie Babooshka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem z przerażeniem o sobie myśle , jaka odpowiedzialną dojrzała osobą sie stałam ;)

      Usuń
  17. Wspaniała przygoda!!! Wspomnienia z takich wojaży rzeczywiście są jak żywe :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda . Na twoim miejscu z zazdrości przygód dr Miśka chyba bym zzieleniała . Ale taka nasza kobieca rola .... Wiernie czekac i przedkładać komfort dzieci nad własne plany

      Usuń
  18. przeczytalam z niekurywana rzymejmnosci! takie rzeczy mnie kreca! cudna podorz i swietna trasa. holandia, francja, hiszpania. piekne kraje, piekne miejsce i najpiekniejsze wspomnienia!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zebys jako podróżniczka wiedziała , ze starsze pokolenie tez miewalo swoje szaleństwa na miarę czasów i zasobów portfela

      Usuń
  19. Aniuuuu !!!! Ehhh dech zapiera mi w piersi normalnie, bo odświeżyłaś i tyle rzeczy !!! Ehh. Kiedy byłam wolnotariuszem na dużym wydarzeniu, poznałam pewną swietną koleżankę Magdę, która pewnego wieczoru, chyba 2 dni przed wyjadem przyznała mi się, że nie ma czym wracać, chyba wróci TIRami, ale byle do czw. po w piątek musi byc w pracy. Oczywiscie mnie zmroziło, i zaczęłam latać z nią po campusie, czy ktoś jeszcz ma ochotę wracać TIRem. Znalazłam jedną dzieczynę, i odetchnęłam z ulgą, jak w czw, po południu przyszedł sms "jestem w domu".

    Ohh ten Madryt, poszłysmy kiedyś z Magdą do kawiarenki internetowej, i tam właściciel zagaduje, się pyta ską jestesmy, jak mamy na imię, a ona mówi Madga, czyli Magdalena - jak rzeka w Kolumbii. Facet leci do lodówki, wyciąga szklani i Sangrię, i mówi że on jest z Kolumbii, a jak dziewczyny z Polski i znają rzekę Magdalenę, to musimy napić sie Sangii, bo on jest z Kolumbii!! :) Na końcu w ogóle nam za interenet nie policzył, bo stwerdził że krótko korzystałysmy.

    Ehh, w Porto i Lizbonie byłam służbowo z mojej pierwszej pracy, wtedy do Lizbony w ogole po raz pierwszy w życiu leciałam samolotem, więc tego też się nie zapomina :).

    Dziękuję Ci za tego posta!! Super!!

    P.S. I taki piękny warkocz :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warkocze ;)
      Takich chwil sie nie zapomina... To były czasy kiedy granice jeszcze były miedzy Polska i Europa i ... Hiszpania a Portugalia

      Usuń
  20. Jesteś niesamowita!! Wielu marzy o takiej podroży ale mało kto się na taki krok decyduje... Cudowne, niezapomniane chwile...Tylko pozazdrościć. Nie miałam nigdy w sobie tyle odwagi.....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były czasy kiedy moi znajomi włóczyli sie po Mongolii , wcale taka odważna i szalona przy nich nie byłam ;)

      Usuń
  21. To były czasy... ja podróżowałam stopem po Polsce ,najdalej dotarłam do Niemiec ale i tak super wspomnienia zostały....PS na zdjęciu w bikini przypominasz mi dziewczyne Bonda;)))) Ursula Andress miała inny kostium,ale skojarzenie zostało...;)))
    pozrawiam Aśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie po Polsce bym sie bała , bo choc jako nastolatka po Mazurach tak podróżowałam to jednak w tylko w Polsce nas komentarze z podtekstem spotkały

      Usuń
  22. Wow, Aniu, jak Ty to opisałaś...z zapartym tchem czytam. Przygody, piękne dziewczyny i tiry, które też znam od środka :) Piękne wspomnienia! Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  23. Wspaniała przygoda. Młodość jest piękna, szalona. Świetne dziewczyny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mlodosc nie starość musi sie wyszumieć
      To była nasza dewiza

      Usuń
  24. Wow niesamowita przygoda- będzieice mialy co wspominać do końa życia !! :) :)
    Ale że nie balyście się tak na stopa, tirami, nie wiadomo co Ci faceci mają w głowach.... :P hehehe

    A te aparaty na klisze, to byla masakra :P hehe pamiętam jak mialam taki na 14 dniowej kolonii, to musialam wiąż oszzędzać zdjęcia, nie cykać na byle co, bo anuż widelec, kolejneego dnia będziemy w ladniejszym miejscu, które będzie bardziej godne obfocenia :P hehe
    a i tka później pół kliszy prześwietlala się i wyszlo tylko z 5 dobryh zdjęć :P hahahaha to byly uroki tyh aparatów :P

    milego dnia kochana :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie . Taka jest mentalność polska , za granica spotykałyśmy sie z troska , o wygodę , jedzenie . Przez cała Europie nie spotkał nas żaden komentarz z podtekstem .
      Ale
      Kiedyś fotografia była sztuką , teraz klepie sie tysiące klatek i obrabia fotoshopem . Nie ma w tym artyzmu

      Usuń
  25. Młodość jest piękna - piszą dziewczyny i mają rację, niesamowita przygoda i wspomnienia do końca życia a czym będziesz starsza tym wspomnienia będą wspanialsze...buziaki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) zawsze kiedy wspominam to sie zastanawiam czy mój sentymentalizm nie bierze sie z wieku właśnie ()

      Usuń
  26. Ale fantastyczny wypad! Piękną podróż sobie zrobiłyście:)
    Też trochę pojeździliśmy stopem po Europie i też zawsze spotykaliśmy się z ogromną serdecznością:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie , kto podróżował ten wie , ze potwory i nieufność do w naszych polskich głowach

      Usuń