poniedziałek, 30 listopada 2015

Porozmawiajmy o..... e-osobowości




Temat od Ewy
 "Brak prywatności w obecnych zinformatyzowanych czasach . W tym nasz blogerski ekshibicjonizm"

Internet jest medium, który niewątpliwie najbardziej ingeruje w sferę naszej prywatności.  Ale nie bez naszego udziału. Sami tworzymy swoje profile, dzielimy się informacjami, publikujemy zdjęcia, wypowiadamy na różne tematy.  Sami więc z prywatności rezygnujemy w momencie publikacji pierwszego wpisu czy rejestracji konta na Facebooku. Zachłysnęliśmy się social-mediami
Do pewnego stopnia kontrolujemy albo przynajmniej wydaje nam się, że mamy kontrolę nad tym ile ujawniamy w sieci. W ten sposób kreujemy swoją e-osobowość. Wizerunek ten do pewnego stopnia pokrywa się z tym jacy chcielibyśmy być ,a nie jacy naprawdę jesteśmy. Poprzez selekcję zdjęć , obróbkę fotoshopem  , zaplanowane sesje zdjęciowe z dbałością o detale naszej stylizacji. To przecież część prawdy.
Czasem jesteśmy zmęczone, miewamy wory pod oczami, odrosty, czy wygniecione ubranie, ale nie to przecież eksponujemy w sieci, nieprawdaż ?
Jesteśmy nadmiernie miłe, zgodnie z zasadą wzajemności , krytycznymi komentarzami obserwatorów sobie nie przysporzymy. Albo anonimowo rzucamy bluzgami.... nie zadając sobie trudu zakładania gdziekolwiek konta. Bo anonimowość mimo ,że jest ułudą rozhamowywuje.
 Autentyczność w sieci ? Czy jest możliwa ?
Chyba tylko w ograniczonym stopniu.
Jak bardzo ograniczonym ?
 Ano takim jak bardzo różni się nasz wewnętrzny wizerunek idealny od naszego postrzegania siebie i samoakceptacji.
W czasach kiedy internet raczkował , popularne były chat roomy. Mój przyjaciel zafascynowany nowymi technologiami z przejęciem tłumaczył mi, wiesz...mogę być jak Brad Pitt i spotykać co krok Jennifer Aniston! ( tak , tak bardzo zamierzchłe to czasy ... sięgają małżeństwa Rachel z Przyjaciół z pięknym Bradem)
tylko o ile dla  większości z nas tworzenie tak grubo szytej ułudy  przestało być zabawne, to zaczęliśmy dzielić się naszą prywatnością, naszym własnym wizerunkiem.

(pozwolę sobie pominąć fakt podszywania się pod czyjeś konto czy publikowanie zdjęć z cudzych wakacji )

i tu zaczyna się ekshibicjonizm. Publikujemy zdjęcia z wakacji, naszych zakupów, kosmetyków, swoje, naszych rodzin, zapraszamy do uczestniczenia w naszym życiu, dzielimy się przeżyciami czy wręcz dzielimy zmartwieniami. I nie ma co zaprzeczać to już ekshibicjonizm emocjonalny.
  Często też realnie zyskujemy wsparcie i przychylność i w tej atmosferze umieszczamy treści osobiste, ale warto pamiętać ,że poza innymi współ-blogerkami w świecie wirtualnym sporo psycholi, ludzi złej woli, i odsłaniając się ,narażamy się i na tych niepożądanych gości i pal licho jak tylko  bluzgają hejtem . I o tym warto pamiętać .
Ale ciekawszy wydaje mi się aspekt e-osobowości. Naszej medialnej obecności . Ponoć jesteśmy w sieci odważniejsi, mniej mamy zahamowań , łatwiej nam nawiązać znajomości czy wręcz wykreować swoje alter ego,podając fałszywe informacje, o zawodzie, osiągnięciach, relacjach .....plącząc się czasem między własną fantazją , a rzeczywistością. To już patologia ??
 Czasem może być  motywujące, szukamy lepszej, ciekawszej pracy, wsparci przez inne e-osobowości czujemy się zmobilizowani i pewniejsi siebie. I łatwiej osiągamy coś co dotychczas było w naszej strefie marzeń .
Gorzej, jak rozdwojenie jest destrukcyjne i przestajemy żyć off-line......uwikłani w nasz seconde life....Czy więc groźniejszy jest nasz ekshibicjonizm czy utrata kontroli nad treściami przez nas publikowanymi ?
CO o tym myślicie ???
 


PS. A dołączone zdjęcie jest idealnym przykładem ułudy jaką można stworzyć  przy pomocy obiektywu i fotoshopa :)





62 komentarze:

  1. Myślę sobie, że każdy(a) z nas logując czy rejestrując się po raz pierwszy w sieci ma pewne założenia. Pokażę siebie stąd dotąd, wyznaczając sobie pewną granicę , której nie bedzie chciał przekroczyć. Myślę, że nie do końca ujawniamy swój wizerunek i nie mam na myśli tylko naszego wyglądu. Ja osobiście nie mam potrzeby opowiadania szczegółów o swojej rodzinie, problemach czy jakiś konkretnych sytuacjach. Do głowy by mi nie przyszło wyrażać swoich opinii jako anonim, choć wtedy raczej nie o opinie chodzi a hej. Nie ulega jednak wątpliwości, że są osoby, które z premedytacją zakładają swój profil by funkcjonować w sieci jako inna osoba i to staje się niebezpieczne nie tyle dla odbiorców, a właśnie dla niej samej. Najgorzej gdy uwierzy, że faktycznie jest osobą na którą się kreuje i przeniesie to w realny świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grażynka ma rację...chyba każda z nas wyznacza sobie jakieś granice, których nie ma zamiaru przekraczać...choć faktycznie patrząc na niektóre zdjęcia w sieci stwierdzam że ta granica dla różnych osób przypada w zupełnie innym miejscu...

      Usuń
    2. Grażynko, a jesteś tym założeniom wierna ? Bo jednak ziarko po ziarku sporo o sobie ujawniłaś , pojawiają się na blogu twoi znajomi, syn , mąż też gościł... mimowolnie blog twój to nie tylko blog szafiarski. Nie to żeby było coś w tym złego, wręcz przeciwnie, dla mnie ma ludzką twarz taki blog, ale czy na pewno aż tyle założyłaś że ujawnisz ???
      Nasza medialna twarz zawsze będzie nieco piękniejsza, byle nie tracić kontaktu z rzeczywistością.
      Mam cię Grażynko za bardzo taktowną osobę.

      Usuń
    3. Asiu to prawda, ale jeszcze raz zapytam, czy na pewno zakładając bloga wiedziałaś jaki on będzie ? i czy mimo wszystko odczuwając "więź" z innymi częstszymi gośćmi na blogu nie napisałaś o sobie więcej niż pierwotnie zakładałaś? Nie istniejesz w oderwaniu od podróży, zmian swojego miejsca zamieszkania, Micha ......od swojego dość żywiołowego temperamentu i wyobraźni ,która tworzy tak piękne i jedyne w swoim rodzaju stylizacje.....

      Usuń
  2. Aniu, rozlozylas temat na czesci pierwsze :). Misiek moj nie raz mi robi awanture, za to, ze zamieszczam na blogu zdjecia dziewczynek, pozbawiajac je od najmlodszych lat prywatnosci. Wiem, ze ma racje. Trudno sie jednak oprzec przed pochwaleniem sie tym, co mi w zyciu wyszlo najlepiej. Tyle dobrego, ze zablokowalam bloga o dziewczynkach, jednak czy jest to wystarczajace zabezpieczenie? Zdjecie raz wrzucone do sieci przestaje byc wylacznie nasze.
    Druga mysl jaka mi sie nasunela na ten temat, to ewolucja jaka zaszla w moim podejciu do blogowania. Na samym poczatku, kiedy nie mialam zadnych blogowych znajomosci robilam z siebie niezlego pajaca, hm... aby zwrocic na siebie uwage. Zenada ;P. Na szczescie mi przeszlo. Masz jednak racje, ze na lamach bloga nie jestesmy do konca autentyczni. Czy gdybys mnie nie poznala, sadzilaby, ze jestem tak niesmiala :). Sama gdy patrze na moje zdjecia, pojac tego nie moge ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. na Rudość i czerwoną szminkę trzeba mieć odwagę, po coś ją ubierasz.... czasem właśnie by sobie dodać śmiałości....
      Myśle, że po prostu nasze dziewczynki nas dookreślają , jako kobiety, bez nich nie byłybyśmy autentyczne w tym co robimy , w naszym blogowaniu też....bo z drugiej strony nie można popaść w fobie

      Usuń
  3. Każdy z nas jest niepowtarzalny i każdy decyduje o tym, ile chce upublicznić, jak w zwyczajnym życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie tylko o upublicznianie chodzi, ale o kreację świata poprzez upublicznianie...

      Usuń
  4. Kurde, no... temat rzeka. Zakładając bloga nie miałam świadomości z czym to się wszystko tak naprawdę wiąże, ale ta wiedza do mnie przyszła. Zawsze mam nadzieję, że kontroluję sytuację, ale robię margines, gdzie wiem, że coś ryzykuję i mogą się pojawiać skutki uboczne. Ja prawie nie pokazuję zdjęć mego syna, ani męża. Zdarzyło się, ale mam przekonanie, że jednak nie o to mi chodzi. Normalnie jestem gadułą, lubię się komunikować z ludźmi szczerze i wprost - czasem zbyt wprost. Ale w blogosferze ograniczam samą siebie, często wywalam treści, tuż przed publikacją. Nie znoszę kiedy emocje biorą górę i kiedy ludzie na gorąco wylewają z siebie kilometry żali - wiem, że to realnie niczego nie naprawi, a jedynie spowoduje poczucie żenady, gdy emocje opadną. Traktowałam blog jako miejsce w którym ja rządzę, pokazuję co mi pasuje do "artystycznej wizji" w danym poście :)) Kreacja - jak najbardziej! Nie ma kłamania, ale nie ma 100 % prawd, bo to nie reality show. Tak jak malarz malujący swoje obrazy - przecież nie tworzy tylko portretów, a nawet jeśli, to nie są prawdą a wizją. Z drugiej strony lubię wiedzieć, że po drugiej stronie jest osoba z krwi i kości, z którą możliwy jest dialog, a nie tylko przesadne jaranie się ciuchami (jeśli o blogach szafiarskomodowych mowa).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dokładnie. myślę, że żadna z nas nie wiedziała...co więcej wraz z większą akceptacją społeczną, czy społeczności te granice się przesunęły, płynnie przesuwają, bo jeżeli choć trochę chcemy być autentyczne to nie istniejemy bez naszego najbliższego otoczenia . Nawet bardzo racjonalne blogerki od czasu do czasu wrzucają zdjęcie to partnera to kogoś z rodziny itp itd...
      A wiesz , że tak właśnie o tobie myślę, że kreujesz nam stylizacje jak malarz swoje obrazy...o u ciebie jest jedność obrazu, tła ,słowa.....
      A reality show bywają autentyczne ???

      Usuń
  5. Ja właściwie o tym nie myślę,nie zajmuję dużo miejsca w sieci.Piszę bloga i czasem oglądam ciekawe miejsca ze wspaniałego świata.Może dlatego że komputery nie są moją mocną stroną.:::))))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bo pokazywanie "zmęczenia, worów pod oczami, odrostów, czy wygniecionych ubrań" będzie właśnie ekshibicjonizmem. Epatowanie otoczenia ww. cechami w relacji offline też tak bym nazwała. To moja prywatność zarezerwowana dla najbliższych. W sumie to nawet im oszczędzam widoku siebie rozmemłanej. Sama sobie takiego widoku oszczędzam, bo działa na mnie destrukcyjnie.
    A co do kreowania się w sieci ... jesteśmy gdzieś pomiędzy :)
    Aniu, poznałaś parę blogerek osobiście więc pewnie umiesz ocenić ich miejsce w tej przestrzeni między online a offline. Może nam też kiedyś uda się zobaczyć na kładce Bernatce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie ekshibicjonizm, to zaniedbanie, i nieszanowanie odbiorce.....
      tak, ale przed każdym spotkaniem miałam ogromną tremę i pewnie gdyby nie ciepło Basi podczas tego pierwszego nigdy by do pozostałych nie doszło.....a z drugiej strony...odwiedzam te blogi z duszą...a to raczej trudna do wykreowania jeżeli jest tylko plagiatem osobowości
      Mam nadzieję.....

      Usuń
  7. Akurat ja w swoim zawodzie mam świadomość zagrożeń w sieci, i dlatego długo wahałam się czy bloga założyć, ale miałam ochotę, więc chciałam spróbować - jeśli blogowanie mi się podoba, to dlaczego nie mam być uczestnikiem tej rzeczywistości, a nie tylko jej biernym obserwatorem??. Myślę, że każdy powinien być uczciwy wobec siebie, bo koniec końców "kłamstwo ma krótkie nogi" i wyjdzie, gdy umówisz się na spotkanie i tam przyjdzie inna osoba niż z bloga. Anonimy w sieci nie są do końca anomiami, bo zawsze można namierzyć kogoś po ip itp, więc mądry i kulturalny z nich nie skorzysta, niemądry... cóż ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.... i tkwimy tu nieraz zdziwione dlaczego :)

      Usuń
  8. Aniu trafnie ujęłaś psychologiczną stronę bytu w necie, długo nie miałam Fb bo zwyczajnie nie chciałam tam istnieć, mam go dopiero od roku i raczej nic tam ciekawego o mnie nie ma :))... Co Ci napisać, kto bywa u mnie to nie przeczyta o mnie zbyt wiele, nie piszę o swoim życiu realnym, a miałabym czym pochwalić się i posmucić jak każdy, nie pokazuję zdjęć rodzinnych, po prostu nigdy nie lubiłam uzewnętrzniać się więc i tu tego nie robię, tak mi się wydaje. A ciuchy są takie jakie noszę, często powtarzają się bo tak wyglądam, tak ubieram się i tak jak widać naturalnie uśmiecham się :))) Jest jak jest i myślę, że w realu nie rozczarowałabym nikogo, kto znałby mnie z bloga chyba, że bardziej pozytywnie :))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, ujawniasz tyle ile chcesz, to jest ok
      bo w tym ile z siebie pokazujesz nie ma pozerstwa ,zgrywania się na mądrzejszą , bogatszą czy ciekawszą osobę...
      właśnie chyba mi uświadomiłaś , dlaczego nie oglądam blogów topowych blogerek....bo to co pokazują ,może i fajne stylizacje są ,ale nie ma w tym indywidualizmu ( może poza wyjątkami) i jest coś fałszywego....jak torebki z najnowszej kolekcji Luis Vuitton'a u przeciętnej polskiej dziewczyny do butów z H&Mu

      Usuń
    2. ... a może my, dojrzałe kobiety nie musimy już pozować, udawać kogoś kim nie jesteśmy, nie zależy nam na chwale i publice...dlatego tyle naturalności w nas jest...

      Usuń
    3. Choc trudno mi o sobie myślec jak o dojrzałej kobiecie ;) hahaha mimo ze 40 stka na karku to z treścią tej uwagi zgadzam sie w całości

      Usuń
    4. :) oj pisząc dojrzałe miałam nie Ciebie na mysli ;)))

      Usuń
  9. Ja tak jak Sylwia na początku nie bardzo zdawałam sobie sprawę z tego do końca, jakie mogą być skutki. Jakoś instynktownie starałam się pokazać tylko to co ja chciałam i nie za wiele.
    Mało pisze o sobie, o rodzinie, raczej tak ogólnie. To moja prywatność, blogowym koleżankom mogę powiedzieć więcej ale nie wiadomo kto to jeszcze czyta. Więc jestem powściągliwa. Rzeczywistości nie koloryzuję, na moich zdjęciach jest chyba real. Co do anonimów to nie chce mi się ani mówić. Są i trzeba to zaakceptować.
    Pozdrawiam cieplutko...buziaki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu bo elegancka kobieta ma umiar i wyczucie....więc to cała TY!

      Usuń
  10. Trudny temat Aniu. Sama często się zastanawiam nad tą moją prywatnością...Staram się nie przekraczać pewnych granic ( np. nie pokazuje mojego domu, nie piszę o problemach, planach na przyszłość, unikam tematu życia zawodowego ), ale te granice dla każdego są inne. Od pewnego czasu wiem, że "podgląda" mnie osoba, która jest mi bardzo nieprzychylna i analizuje wszystkie moje zdjęcia. Dzięki blogowi i instagramowi wie jak wyglądam, co kupuję, gdzie chodzę do fryzjera, co jem...sama podaję jej to na tacy...mam momenty kiedy zastanawiam się nad zamknięciem bloga i ustawieniem instagrama jako profil prywatny. Wiem, że w końcu nadejdzie taki moment, gdy zakończę swoją przygodę w sieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę ?? to już stalking... bo mnie wydajesz się bardzo umiarkowaną, wyważoną dziewczyną i twoj blog jest akurat mało spersonalizowany

      Usuń
    2. Jest to osoba, która zna mnie od lat. Nie określiłabym tego jako stalking. Ja z tą osobą żadnych kontaktów nie mam, ale wiem od znajomych, że zagląda do mnie i "krew ją zalewa". Zagląda chyba po to żeby sobie ciśnienie podnieść ;) Dobrze, że odbierasz mój blog jako mało spersonalizowany, bo chcę żeby taki był, ale widać to za mało, bo jednak coś pokazuję...

      Usuń
    3. wystarczy jak pokazujesz twarz i ciuchy :) zazdrośnicy sami się znajdą

      Usuń
    4. Co tam twarz, torebki pokazuję i buty, a przecież mogłabym występować bez torebki i bez butów ;)

      Usuń
  11. Mmm ja bym jeszcze zadała parę pytań, bo szczerze mówiąc do dziś nie znam na nie odpowiedzi:
    1.Tak naprawdę..po co zakładamy bloga?
    2.Kreowanie swojego wizerunku-wiesz z tym to się nie do końca zgadzam, bo ostatnio przeglądam masę blogów turystycznych i widzę w nich autentyczną pasję;ludzi zdrowo pozytywnie zakręconych.
    2.Czy blogowanie może być..zagrożeniem? W pewnym csensie tak; bo znam pewnego 15-sto latka z dość mierną świadomością górską który uparł się "na już" pokonać Orlą Perć; "bo pewna blogerka opisała wyprawę jako łatwą więc i ja dam radę"...Hmmmm
    3.Granice prywatności..wiesz; wydaje mi się, ze jednak na bloogerze są lepsze niż na fb-kiedyś zrobiłam raport prywatności-włos się jeży,że każda rozmowa ,polubienie mail zostało w sieci...
    4."Przerób" na bloggerze-to jest poniekąd jego zaleta-o zamkniętych i nieaktywnych blogach stopniowo zanika pamięć..
    5. Hejt-powiem brzydko-normalna rzecz bo skoro obrabia się sobie 4 litery w życiu to i w necie to nie dziwi..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. z najróżniejszych powodów
      dla poprawy samopoczucia, z chwalipięctwa, z nudów, dla społecznych ,mimo,że wirtualnych kontaktów( osobiście dla mnie to forma kontaktu z polskimi realiami ) i dla darmowych gadżetów ( zwłaszcza nastolatki) i z marzeń o karierze modelki, albo blogerki ,która jeździ na Fashion Weeki do NY.... czasem dla zobaczenia od środka jak duża jest siła social mediów ( prawie jak eksperyment Stanfordzki )
      dla wykreowania marki ....
      każdy ma swój cel...
      2. Blogi turystyczne podobnie jak inne tematyczne, rękodzielnicze, fotograficzne itp to inny rodzaj istnienia w sieci...blogi personalne, lifestalowe czy szafiarskie i modowe to jednak kreacja...na ile falszywa a na ile autentyczna to już inna sprawa
      3. też zostaje, jeszcze się zdziwisz..wpisując np kobaltowa sukienka a tam wyświetlają sie zdjęcia z twojego bloga :)

      4.Fakt, jak wylogujesz się z Fb czy niegdyś popularnej Naszej -Klasy również
      5. zakres jest inny, dupę obrabiasz znajomym osobom, w sieci czasem razi się jadem gdzie popadnie

      Usuń
  12. Sama nie wiem, jak to jest z tym alter-ego w internecie. Wydaje mi się, że w życiu realnym również kreujemy rzeczywistość. Nie pokazuję w necie zdjęć nieogolonych nóg, ale jak takowe mi się zdarzą to nie zakładam miniówy, na cienie pod oczami nie robię zbliżeń, ale i w życiu codziennym próbuje tuszować korektorem.
    W rozmowie z znajomymi też raczej nie smęcę tylko poruszam miłe tematy (piszę oczywiście o znajomych a nie bliskich przyjaciołach).
    I teraz nie wiem, czy kreuję rzeczywistość również w realu?
    Ale ogólnie bardzo podoba mi się jak "ugryzłaś" temat:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa ,od wieków kobiety "oszukiwały " makijażem i autoprezencja jest normą, właśnie granice emocjonalnego ekshibicjonizmu są ważniejsze by to co do innych mówimy trafiało do uszu do tego przeznaczonych , w sieci nie pisujemy tylko do siebie, do całego świata..niezależnie od jego intencji
      w e-osobowości tkwi pułapka i mitomanii którą się ona żywi

      Usuń
  13. Wszystko jest dobre ale z umiarem. Można owszem publikować bardzo osobiste zdjęcia czy to z wakacji czy to z wnętrza własnego domu, tylko w jakim celu? Chyba, że adresatami będzie tylko i wyłącznie rodzina i bliscy znajomi.
    Z drugiej strony im więcej prywatności pokazuje się w sieci tym więcej zdobywa się zainteresowania, a to może kusić tych mniej odpornych.
    http://kielcemoje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo mimo wszystko takiej autentyczności szukamy, kreację i modę mamy na pokazach mody i osobach profesjonalnie się tym zajmujących , tylko ,że większość modelek to bezosobowe twarze , w blogosferze szukamy tej twarzy , osobowości czy indywidualizmu...tak jak w każdym tkwi odrobina ekshibicjonisty tak i podglądacza

      Usuń
    2. Więc to już zależy od osoby w sieci, na ile pozwoli się podglądać i pośledzić.
      Co do photoshopa, to pamiętam kiedy w liceum trzeba było zrobic zdjęcie do legitymacji, a tu wyskoczył pryszcz. Teraz program do obróbki graficznej może go łatwo usunąć (jeśli korektor nie da rady). To jest akurat pozytywna strona techniki :)

      Usuń
    3. pryszcz to zrozumiem, ale zmiana rysów twarzy coś a la Maffashion... ???
      cóż ...chyba fala rozczarowania jest bardziej miażdżąca osobowość niż mniejsza ilość zachwytów nad urodą :

      Usuń
  14. Najważniejsze by mieć wyczucie smaku. Nie pokazywać zbyt wiele, tzn. tyle ile sami uznajemy za odpowiednie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak...ale ja lubię wracać tam gdzie "czuje się " człowieka

      Usuń
  15. No niestety...jak już wlazłyśmy w sieć, to teraz trzeba ponieść tego konsekwencje... Myślę, że nie jest tak żle jak na początku funkcjonowania tego wszystkiego... Bo zwyczajnie są nas w sieci miliony, czy zwykłych ludzi...To jest też teraz nasze życie...
    Pewnie, że trzeba postawić pewne granice. Myślę, że każda z nas ma swoje. Jedna lubi pokazywać siebie i rodzinę, dla innej, to za wiele.
    Nic na siłę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, ale przyznaj sama, że do niektórych zaglądasz jak do starych znajomych i to od nich najcętniej czytasz komentarze...to nie voyeryzm czy ekshibicjonizm nas trzyma w sieci ,ale więzi.... wcale nie takie znów wirtualne

      Usuń
  16. Blogowanie stwarza wiele zagrożeń, przede wszystkim wtedy, gdy nasze dobre imię zostanie zeszkalowane, zdjęcia skradzione, wystawiony wizerunek na pośmiewisko. Czesto faktycznie sami do tego się rpzyczyniamy, ale z drugiej strony trudno czasem przewidzieć zagrożenia. Co innego z reakcjami na szokujące treści zamieszczane na blogach. Nie nazwałabym tego obnażania ekshibicjonizmem, wiele z nas żyje w realu na pokaz, mam tego przykłady w najbliższym otoczeniu chocby w prac, nazywam to kreowaniem wizerunku, kiedy znam prawdę, a ktoś roztacza wokół siebie zupełnie inną atmosferę, opowiada niestworzone rzeczy i uchodzi za zupełnie inną osobę niż jest. I nie wiem co gorsze, kłamanie na blogach czy kłamanie w życiu realnym.
    Ja jestem za zupełnie inną opcją, za wypośrodkowaniem, o czym mówię juz od dawna. I wiem kiedy przestać, bo życie to namacalne jest ważniejsze :)) buźki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kłamstwo. a nawet powiem więcej, wiara w te kłamstwo

      Usuń
  17. Ja myślę, że my, jako dorosłe, jesteśmy świadome tego jakie niebezpieczeństwa niesie za sobą internet i potrafimy postawić sobie pewne ograniczenia i pewne granice prywatności jednak wytyczyć. Ja na przykład założyłam sobie prawo do prywatności juniora i jeśli go pokazuję, to w pewien ograniczony sposób. Jesteśmy też świadome tego, że świat który oglądamy jest trochę wykreowany i nie do końca prawdziwy. Bardziej mnie martwią współczesne nastolatki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mniej lub bardziej
      ale nie sądzę, że którakolwiek zdawała sobie sprawę z siły oddziaływań, przerosły spodziewane efekty, podobnie jak eksperyment Zimbardo :)

      Usuń
  18. Podjęłaś bardzo ważny i ciekawy temat. Prowadzenie bloga, fb, instagramu, jest formą ekshibicjonizmem, dlatego, trzeba uważać na to co się pisze i co się wstawia. Pomijam tu kradzież czyjeś tożsamości, bo to jest oczywiste, ale musimy brać pod uwagę, że nie każdy szanuje nasze granice. Są tematy, których nie poruszam, nie wtrącam się do spraw religii, polityki, nie piszę o swojej rodzinie, problemach, itd. Czasami tylko zapominamy, że nie czyta nas 10 znajomych, które nas lubią, ale setki, wśród których są i dewianci, i zboczeńcy i hejterzy, oraz wszyscy Ci, którzy nam czegoś zazdroszczą, zawiszczą, i nie życzą dobrze, z czystej tylko przyczyny, że to my odnosimy jakiś sukces, a nie oni. Dlatego ja uważam, że w sieci nie powinno publikować się zdjęć małych rozebranych dzieci, oraz zdjęć typowo rodzinnych, z domowych uroczystości. Nie mamy niestety gwarancji, że te zdjęcia nie zostaną skradzione. Tak samo jak i treści umieszczane na blogach. Ale social media, to nie tylko samo zło, sama poznałam tu wspaniałe, życzliwe dziewczyny, z którymi jestem w kontakcie, a nawet zyskałam przyjaźnie. Złoty środek, wypośrodkowanie, jest trudny, ale możliwy. Pozdrawiam Babooshka Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Babooshko ,że myśle podobnie jak Ty. Mamy wpływ na jakość tego co publikujemy i póki jesteśmy sie wstanie pod tym podpisać , jest dla mnie to ok.
      Choć myślę, że nie ma osoby blogującej, która zdawała sobie sprawę z siły więzi jakie nawiąże w sieci, i że one nie są aż takie wirtualne, czego właśnie doświadczamy na spotkaniach w realu.
      a granice ? są płynne. Wiem co pisze, zakładając bloga, założyłam ,że nigdy nie przeniosą się te wirtualne spotkania na real , i nie byłam wierna temu założeniu ...na szczęście, bo te kobiety ,które poznała osobiście warte są złamania tych założen

      Usuń
  19. u Nas tylki kilka osób wie o zaistniałym przez Nas blogu :) jasne, ze postawiliśmy sobie granice co ujawniamy, czego nie i myślę, ze jesto to dobra refleksja nad tym - internet to trudna sfera i czycha na Nas wiele niespodzianek, lepiej miec tą granice, żeby nie "utonąc" w swiecie blogosfery :) Myślę, że nie ma sensu udawac kogos innego? Jaki w tym sens? :) No nie wiem...jednak świetny temat w tym poscie poruszyłas! Na prawde to częste zjawisko, a szkoda...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nawet w życiu realnym sami postrzegamy siebie inaczej,a otoczenie inaczej :) Co dopiero w necie.
    Mój blog jest zapisem mojej rzeczywistości,prawie pamiętnikiem,dlatego wolałabym nie oszukiwać tam sama siebie,piszę jak jest,jednak nie do końca,coś musi zostać,są przemyślenia o których nie mówię zupełnie nikomu,to normalne. Ale czy moja e-osobowość jest taka sama jak w realu? kurcze,sama chciałabym wiedzieć jak to wygląda haha :)
    Moje wyobrażenie o Tobie raczej się potwierdziło,a nawet przerosło,na plus oczywiście...aczkolwiek ,co myśmy tam pogadały,pobyły...prawie nic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem ci dlaczego.... najbezczelniej w świecie jestem szczęśliwa i nie muszę się upiększać, przynajmniej nie emocjonalnie, kompetencyjnie, czy majątkowo, bo wiadomo, tusz do rzęs i maskujący to i owo strój to podstawa :0

      Usuń
    2. gośka, coś czuję ,że i na dłuzęj znalazłybyśmy wspólne tematy

      Usuń
  21. Dziwna ta moda na wypłakiwanie się w necie...na photoblogu widziałam wiele dziewczyn które otwarcie przyznawały się do problemów emocjonalnych i nieudanych prób samobójczych. Jednakże czasem dobrze się tak wypłakać przed obcymi a od hejtera dostać kopniak w tyłek aby przebudzić się i zacząć trzeźwo patrzeć na świat. Mi jednak blogowanie służy jako zwykłe hobby, "tworzę coś"dla siebie i pozwalam to oglądać innym. Nie zwierzam się z problemów bo umiem sobie z nimi radzić.Moi obserwatorzy tak naprawdę mnie nie znają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja obserwatorow mam zwyczaj bardziej personalnie traktować ...może dlatego ,że nigdy nie mogłabym o sobie powiedzieć ,że znam się na modzie, urodzie i innych dupwrelach
      a i o bulimii zdarzyło mi sie rozmawiać na blogu i moderować rózne grupy samopomocowe, to nic złego....

      Usuń
    2. coś jak telefon zaufania

      Usuń
  22. To dwa różne światy.... ważne żeby wiedzieć co można udostępniać a co nie.... ludzie po prostu lubią się chwalić tym co mają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, populcja na blogach to homo chwalipiętus :

      Usuń
  23. Aniu, dopiero dzisiaj, ale też dorzucę kilka słów.
    Nie udaję nikogo, wręcz przeciwnie, często byłam zbyt szczera i otwarta i to chyba nie jest za dobre, więc już nie piszę o moich nastrojach, problemach. Ty wiesz, co mam na myśli... Z drugiej strony mój blog jest przede wszystkim wspominaniem podróży, chociaż wiadomo, że wiele jest także postów "szafiarskich".
    Blog to taka odskocznia, lubię konkretne blogi, bo za nimi stoją wspaniali ludzie. Odwiedzam je, jak dobrych znajomych. Mam tak mało czasu, więc ciągle się spóźniam z komentowaniem, ale jestem i w końcu pojawiam się na ulubionych blogach.
    Anonimy też do mnie piszą. Ostatnio jeden z nich napisał, że jestem za gruba i takie tam... Żałosne to...
    Aniu, gdybym nie założyła bloga, być może nigdy bym się nie spotkała z Tobą... :) I to właśnie cenię sobie w blogowaniu, poznawanie takich osób, jak Ty i inne dziewczyny. :)
    Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam podobny stosunek do bloga jak Ty, Was traktuje jak dobre znajome i chętnie zaglądam i czytuje i te bardziej osobiste tematy, ale ja nie mam złych intencji, raczej do świata i ludzi nastawiona jestem otwarcie i pozytywnie, co nie znaczy bezkrytycznie. Może i czasem podzielenie się ze światem przynosi komuś ulgę...tylko sporo w tym osób którym to obojętne,( to jeszcze półbiedy ) a i nieżyczliwe ... to jak zapraszanie nielubianej osoby do własnego domu....myśle, że w tym sensie trzeba się chronić przed intruzami
      ja też w blogowaniu widzę wiele pozytywów i z wieloma z was czuję się bardzo emocjonalnie związana
      i gADAM Z wAMI POZa blogiem :)

      Usuń
  24. Aniu, z jednym zdecydowanie się nie zgodzę - to zdjęcie to żadna ułuda!!! to przepiękne zdjęcie ślicznej dziewczyny! to cała Ty! i nie ma tu żadnego oszustwa! :)
    a co do internetu, to przyznam się, że nie czytam takich blogów, gdzie osoby się "wywewnętrzniają", to są sprawy osobiste i nie czuje się upoważniona ich "wysłuchiwać" a poza tym nie lubię a nawet wkurza mnie to; ale masz racje szczerość jest tu rzadkością, często ludzie nie radzą sobie w życiu codziennym a internet daje im poczucie takiego pozornego bezpieczeństwa i są tacy fajni, tacy szczerzy ;)
    ja z dużą ostrożnością podchodzę do internetu a blog to jest to co lubię robić i umiem to robić ;), to taka misja ;D i tak jak wcześnie zostało już powiedziane to poznała bardzo fajnych ludzi!

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. magia kadru :)
      wywnętrznianie się jest może najbardziej skrajną formą ekshibicjonizu, ale stanowi wybór danej osoby.....bardziej mnie przeraża kreacjonizm...mitomania...e-osobowiość...

      Usuń
  25. Ja do bloga dojrzewałam powoli. Niczego nie udaje, jestem sobą, nie retuszuje zdjeć, pisze o sobie , dodaje zdjęcia mojej rodziny, mojego domu. Czy to ekshibicjonizm? Nie zastanawiam sie nad tym, nie analizuje tego. Blog stworzyłam prZede wszystkim dla siebie, potem poznałam fajnych ludzi i zwyczajnie ich polubiłam. Ciebie tez lubie Aniu i chętnie zaglądam i czytam co piszesz. Czasami nie mam czasu na odwiedziny, ale potem nadrabiam zaległości bo myśle o Was jak o ludziach dla mnie ważnych.

    OdpowiedzUsuń
  26. Podzielam twoje zdroworozsadkowe podejście do bloga i granic intymności . Nieżyczliwi zawsze sie znajda , ale to mnie znaczy ze mamy sie poddać ich presji i z sieci nie korzystać ;) bo to niebepieczne

    OdpowiedzUsuń