sobota, 12 marca 2016

Jestem ...Polką






Nie raz zachwalałam moje emigracyjne życie, kraj , w którym przyszło mi żyć, w samych sercu Europy - choćby tu- Jestem Europejką czy tu- 4filary

Czerpię z wolności ,europejskości , wielokulturowości pełnymi garściami ....w czasach kiedy terminy emigrant, imigrant, uchodźca sprowadzane są do poziomu zagrożenia, a słowo patriotyzm zaczyna mieć identyfikacje nacjonalizm.....cóż....ja w takim razie patriotką nie jestem. 
W tych euroentuzjastycznych , luksemburskofijskich postach zarzuciliście mi  co ja w takim razie robię dla Polski ... Poza tym że krytykuję. 
O tym właśnie ten post.

Po pierwsze nie wyrzekam się tożsamości narodowej.  
W domu mówimy po polsku 
(zapytajcie w jakim języku rodziny mówią w Niemczech czy we Francji ?! Przestaje to być takie oczywiste)




Moja starsza córka, a wkrótce i młodsza chodzi do sobotniej szkoły polskiej ,by uczyć się czytać i pisać po polsku, uczyć tradycji , kultury, mieć kontakt z dziećmi polskimi .....
To wysiłek organizacyjny, motywacyjny ....odrabianie zadań , tłumaczenie wszystkich  sz, cz i czemu H czasem pisze sie h a czasem ch 
Bo przecież niemiecki łatwiejszy... A koledzy i koleżanki z klasy nie muszą ....a polski znacznie trudniejszy ......

Budujemy tożsamość narodową naszych dzieci. Próbowaliście nauczyć swoje dzieci wierszyka "Kto Ty jesteś , Polak mały " ?! albo hymnu narodowego ?!
Tłumacząc o co chodzi z tą " krwią i blizną " i czemu śpiewa się o Bonapertem, kto to Czernecki co to do Poznania po Szwedzkim Zaborze .....i gdzie ten Poznań i co to zabór szwedzki ?!
Obie moje córki spędziły większość swojego życia w Luksemburgu ,  dla nich domem jest Luksemburg , a mimo to czują się Polkami i kochają Polskę...i Luksemburg ;)

Co ma wyraz w tym, że o Polsce opowiadają swoim kolegom, także o symbolach narodowych , fladze, godle .....
Z anegdot , Alicja opowiada: mamo, wiesz Jil mi powiedziała, że symbolem Luksemburga jest czerwony lew, ale uznała, że chyba biały orzeł jest ładniejszy. Bo jest prawda ?!


Jeżeli uważacie ,że to mało popytajcie dzieci rodzin żyjących na obczyźnie....

Bierzemy udział w życiu Polonii - choćby jako wolontariusze przy organizacji Polonijnego Dnia Dziecka- klik , zapraszamy dzieci naszych znajomych Duńczyków, Amerykanów, Luksemburczyków do uczestniczenia ....








Opowiadam moim pannom o Małyszu, Justynie Kowalczyk i o Chopinie... czytam kanon literatury dziecięcej z Brzechwą na czele...  i uśmiecham się na ich neologizmy językowe wynikające z wielojęzycznego środowiska w jakim przyszło im żyć- jak "bulki" zamiast kul , z francuskiego boules, jak "tłaleta" ;) no i gut

Reprezentuję Polonię w 24h sztafecie  charytatywnym Relais Pour la Vie -klik





Mój mąż wraz z Ambasadorem Polski w Luksemburgu i jeszcze jednym kolegą, stworzyli od podstaw Luxemburg-Poland Bisnes Club-klik, platformę pomagającą przedsiębiorcom polskim w Luksemburgu , ale również zachęcającą luksemburskich przedsiębiorców do inwestowania w Polsce.  organizujący takie event'y jak Entreprenaul Women Workshop , serię szkoleń dla kobiet chcących założyć działalność gospodarcza, konferencje ekonomiczne na których po zaledwie kilku latach działalności bywają notable- premier Xaviel Bethel, minister finansów Luksemburga ,przedstawiciele największych firm i kancelarii prawniczych w Luxemburgu czy ze strony Polskiej - Balcerowicz , Danuta Hubner , posłowie polskiego sejmu itp itd
a swoją obecność zaznaczyliśmy chociażby drużynowym uczestnictwem w ING Night Maratonie , największej imprezie sportowej w mieście


Naprawdę bycie euroentuzjastą w sensie ideologicznym , nie przeszkadza mi w byciu Polką , z kolei bycie Polką w żaden sposób nie czyni mnie nacjonalistką ! A że francuskie bagietki pod luksemburskim niebem smakują mi bardziej niż polski chleb to już temat na zupełnie innego posta.
A czy patriotką czy nie oceńcie sami .

40 komentarzy:

  1. Tak sobie myślę, że Twoje dzieci mają większą świadomość historii i symboli Polski niż niejeden ich równolatek mieszkający w Polsce. I to Twoja (i Twojego męża zasługa).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tożsamość jest ważna . A symbole pomagają ja budować i świadomość dziedzictwa .

      Usuń
  2. No i chwała Wam za to podejście i działania. Mam rodzinę w USA, ciotki też posyłały swoje urodzone tam dzieci do polskiej szkoły, ale wiem, że czują się amerykanami, po polsku mówią ledwo ledwo. Ale mam tez szwagierkę, która wyszła za Włocha i ich dzieci ani w ząb nie mówią po polsku, ona do nich wcale po polsku nie mówiła. Tak samo jedna z moich dawnych przyjaciółek. I kiedy te dzieci tu przyjeżdżają, to nie potrafią zdania po polsku z własną rodziną wamienić. Co w sumie jest przykre. Z drugiej strony druga szwagierka ma syna z wietnamczykiem i wręcz nie pozwoliła ojcu uczyć syna jego języka. Bez sensu to, jak dla mnie. Pomijając patriotyzm lub jego brak, to znajomość języków wszelakich tylko wzbogaca. I wiem co mówię, bo nie mam talentu do języków :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie za to lubie te moja emigracje , bo od początku promuje sie wielojęzyczność . Znam dzieci mówiące po chińsku , irańsku czy suahili , poza tym ze po luksembursku czy angielsku . Wiem tez ze zaraz za granica nastawienie jest inne . Integracja ze społecznością lokalna nie oznacza odtozsamienia ...
      Ja tez nie mam . znaczy rozumiem , czytam i pisze w kilku , ale z mówieniem gorzej ;)

      Usuń
  3. To musi być naprawdę wielka praca, uczyć dzieci wszystkiego o Polsce, poprawnego języka, budować więź z krajem. Nie uświadamiałam sobie tego, ale po przeczytaniu Twojego posta tak sobie myślę, że pewnie niejeden rodzic żyjący za granicami odpuszcza sobie temat tak po prostu z wygody..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z wygody i z presji , w Niemczech ze wstydu ze sa Polakami , we Francji podobnie , bo Polak to obraźliwie ... Napisze o tym post

      Usuń
  4. Bardzo fajnie to wszystko zorganizowaliście, podziwiam i nie miałabym czelności Ciebie skrytykować w temacie, nawet do głowy mi to nie przyszło. Podziwiam, bo niejednemu by się nie chciało:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A warto . To wzbogaca dzieci i rozwija wielojęzyczność . Mija ośmiolatka biegle mowi w 3 językach , właśnie uczy sie 4

      Usuń
  5. Mam kolegę w Niemczech, który zapomniał skąd pochodzi, jego dzieci nie znają polskiego języka, z dziadkami nie mogą porozmawiać i to jest żenada . Gratuluję Aniu, że tak wychowujesz swoje dzieci, nie wiem, czy to patriotyzm ale dla mnie jesteś wielka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze śmialiśmy sie w Polsce z Volkdeuczow ;) czyż nie ?! A potem wyjeżdżamy i zaczynamy tak samo sie zachowywać ....

      Usuń
  6. No, no, jestem pod wrażeniem. Wiadomo, wszystko zależy od uzdolnień dziecka. Gdy dzieciak ma problemy z nauką, to często dla jego dobra trzeba zrezygnować z nauki języka ojczystego. I wtedy faktycznie, przyjedzie do rodziny w Polsce i nie potrafi pogadać z dziadkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na skale to jednak nie brak uzdolnień dziecka ;) to konsekwencja wychowawcza rodzicow i świadomość narodowa . Dzieci wychowywane w Luksemburgu nie sa bardziej inteligentne od innych dzieci , wychowywanych w sąsiednich krajach a często sa wielojęzyczne ...

      Usuń
  7. Brawo Aniu, jesteś wspaniała. Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam, buziaki,,,

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestescie swietnymi rodzicami :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. To naprawdę pokrzepiające na tle innych historii osób, które żyją za granicą.
    Moja znajoma wróciła do Polski po wielu latach zamieszkiwania we Włoszech.Dziecko nigdy nie uczyło się polskiego, a tu musiało pójść do szkoły i wiadomo zaczął się problem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśle ze tez presja środowiska ma znaczenie . Np już w sasiedniej Francji mowi sie rodzicom zeby z dziećmi w domu mowić po francusku , ze to im ułatwia integracje
      W Lux mówi sie ze od nauki języków sa autochtoni , od rodzicow nauczy sie Błędów językowych , złej wymówki itp ... A każdy dodatkowy język ubogaca . I traktuje sie jak atut , nie przeszkadzający w integracji

      Usuń
  10. Bardzo się cieszę, że nie wyrzekasz się polskiego pochodzenia i nie wstyd Ci się do nas przyznać :-)
    Kilka lat temu poznałam niesamowitą patriotkę. Wyemigrowała w wieku lat 2, powróciła do kraju po ... siedemdziesięciu! Przywiozła ze sobą córkę, która świetnie mówi po polsku, a ona sama nadal nawet pisze w ojczystym języku. Przed odjazdem zbierała kwiaty i liście, całowała i zabrała do Brazylii na pamiątkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie przyznawanie nie przyszło by mi do głowy

      Usuń
  11. Brawo TY!!
    Super !! Podoba mi się twoje podejście do sprawy i to jak wychowujesz dzieci. Poznają korzenie. Nie rozumie ludzi, którzy po roku pobytu często już języka nie pamiętają ;)...ale to juz inna bajka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajomosc korzeni jest ważna dla tożsamości , a te trzeba bidowac

      Usuń
  12. dla mnie patriotyzm jest drobiazgiem. I za nic nie uważam, że ktoś kto krytykuje nie kocha swojego kraju - wręcz przeciwnie.. Krytyka ma prowadzić do pozytywnych zmian, docenienia tego co dobre. Podziwiam Cię, za wysiłek włożony w wychowanie dzieci w naszej "kulturze" tej pozytywnej, nie pełnej nienawiści do innych..

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś mi się zdaje, że Twoje dzieci widzą więcej o Polsce, niż niektóre mieszkające tu od urodzenia...
    Ja jakoś nigdy nie odniosłam wrażenia, że krytykujesz Polskę! Własnie wręcz przeciwnie! Że nas promujesz na świecie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez miałam takie wrażenie , a jednak ktoś zadał pytanie co takiego robię dla polski ;)

      Usuń
  14. Jak to mówią, kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem... Wydaje mi się, że Twoje dzieci mają większą świadomość polskości niż dzieci żyjące na co dzień tutaj. Bo dla nas tutaj Polska jest tak oczywista, że nikt się nie wysila, żeby cokolwiek tłumaczyć dzieciom.
    Co zaś do Twoich postów, rzeczywiście zachwalasz to swoje życie, ale ja się nigdy nie dopatrzyłam krytykowania Polski. Nie wiem więc, kto sprowokował ten post, ale nie miał racji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale moze dzięki temu powstał całkiem wartościowy post , ukazujący inna strone emigracjo

      Usuń
  15. Gratuluje podejścia do wychowywania dzieci :) Podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Aniu! Szwajcaria, wbrew powszechnej opinii to takze kociol przeroznych nacji i kultur, dlatego tak wazne jest by uczyc wlasne dzieci tozsamosci narodowej. Moje dzieciaki tez rosna otoczone polskimi tradycjami i historia. W szkole posluguja sie niemieckim (szwajcarskim), ucza sie angielskiegi i francuskiego, ale w domu mowimy tylko po polsku. Takie sa zreszta zalecenia administracji szkolnej, by w domu dzieci uzywaly jezykow ojczystych! Niestety u nas malo jest takich polskich inicjatyw czy imprez;(
    Nie wiem jaka jest definicja patriotyzmu, ale mysle, ze takie wlasnie postrzeganie wlasnej panstwowosci i wychowywanie dzieci w w tym duchu - wlasnie tym mozna nazwac...
    Pozdrawiam Aniu! A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu , właściwie to potwierdzasz to co myśle o krajach wielokulturowych i wielojęzycznych , wspierają nie piętnują odmienność językowa czy kulturową . Właśnie w takich krajach ma sie świadomość ze dzieci "lepszego" pozbawionego naszego akcentu i błędów językowych naucza sie od autochtonów , a
      Monolityczne kraje jak choćby Francja tej świadomości nie mają . Wiem i z rozmów z rodzinami polsko - francuskimi i " moimi " Francuzami ze to nie jest takie oczywiste . Wręcz zostali wezwani na "dywanik" do szkoły ze dziecko używa obcego języka poza szkoła i ze to szkodzi rozwojowi językowemu dziecka i ze maja mowić wyłącznie po francusku . A to zaledwie 30 km od luksburga. Na co moja koleżanka odpowiedziała ,ze ojciec jest Francuzem , dziecko ma tez paszport Amerykański , a korzenie polskie i ma prawo do kultury polskiej na równym poziomie co francuskiej , i nadal ona do dziewczynki mowi po polsku , a w wolne od szkoły francuskiej dni zawodzi do ogniska angielskiego w Lux zeby łapała tez Angielski
      U nas jak na mały kraj spora Polonia około 4000 osób , ale aktywna :) i sam fakt ze my prawie w stolicy to i szkolny punkt konsultacyjny przy ambasadzie , wiec wystarcza chęci , a możliwości kontaktu z historia i kultura Polski sie znajda . Zwłaszcza ze my rzadko jeździmy , raz do roku

      Usuń
  17. Myślę, że tak, jesteś patriotką i to normalną jeżeli wiesz co chcę powiedzieć.Podziwiam tyle zaangażowania, to wcale nie jest takie oczywiste, że Twoje dzieci muszą mówić po polsku. Ja pewnie też bym uczyła, ale szkoła to już rzeczywiście wymaga dodatkowej organizacji i chęci, więc szacun. Chociaż żyjąc w Polsce powiem Ci, że chyba łatwiej być patriotą na obczyźnie, bo to co się teraz u nas dzieje nie zachęca do patriotyzmu:( I często jak oglądam naszych polityków myślę sobie, ach zwiać stąd gdzieś daleko, chociaż mam świadomość, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah to już wiemy czemu ten Mickiewicz tak tęsknił do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych; ;);)
      W porywie patriotyzmu moze i przeczytam Pana Tadeusza ;) albo najlepiej niech go wydają w wersji audiobooka z głosem Zebrowskiego ;)
      ... Czym kochał , krótkie z sobą spędziliśmy chwile .... Ale mnie przeszły tak słodko tak mile ... Kocham ;)

      Usuń
  18. Rację mial ktoś w jednym z pierwszych komentarzy pod tym poste, czytając uśmiecham się ciepło i ze wzruszeniem, Twoje dzieci sa bardziej "polskie", ale taka mądrą polskością, bez megalomanii, bez dramatyzmu, niż niktórzy ich rówieśnicy w kraju. Mądrze wychowujesz dzieci. Jestescie mądrymi Polakami bez kompleksow wobec reszty świata. Polakami -Europejczykami..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam ciekawa czy przeczytasz tego posta , w jakis szczególny sposób zależało mi zebys go przeczytała , moze po naszej "europejskiej" dyskusji ...

      Usuń