wtorek, 26 stycznia 2016

Co we Francji piszczy



Pachnąca lawendą Prowancja ,
plaże Lazurowgo Wybrzeża , gdzie już w samej nazwie jest magia
winnice Burgundii ,
 masyw Mont Blanc ,
 czy nawet wietrzna i kapryśna  Bretania .
Turystycznie Francja nas zachwyca.







 Dodajmy do tego nasze wyobrażenie o Francuzach i Francuzkach, oparte o stereotypy-  perfumy, domy mody, wielki świat ...
bądź jak Paryżanka....w Paryżu dzieci nie grymaszą ....itp itd..







 Zaczynamy uczyć się francuskiego, języka arystokracji i salonów.
                  No po prostu -Kraj Marzenie ;)


Co prawda ,  na jego/jej  wizerunku pojawiają się rysy w związku z uchodźcami ...
i wszyscy nagle  stali się ekspertami od tego co dzieje się we Francji.... bo przecież w telewizji widzieli...
a zwłaszcza Ci  w Polsce ci co nigdy poza granice Polski nie wyjechali....
to i tak jawi się jako kraj bogaty kulturowo i historycznie.... różnorodny i ciekawy



Dla odmiany w telewizji francuskiej  mielą temat zagrożenia demokracji w Polsce.
ot, ciekawostka





A ja po  4 miesiącach pracy we Francji ,konfrontuję wyobrażenia z szarą rzeczywistością. Dość subiektywnie. Bo przecież oceniam ją z perspektywy doświadczeń emigracyjnych. Taka podwójna emigracja... a więc ...

 .....Co we Francji piszczy

Po pierwsze - BIEDA.
  W każdym razie region Mozy, w którym pracuje taki jest. Biedny.
Z dużym bezrobociem i dużym poczuciem braku perspektyw.
Kamieniczki , których fasady zachwycają swoją dawną wielkością w rzeczywistości są zagrzybiałe i niejednokrotnie z toaletami wspólnymi na korytarzu, z permanentnymi brakami w dostawie prądu i ciepłej wody.

Dla przeciw wagi dumy narodowej zdecydowanie za nadto. Bo nawet tego nie dostrzegają . A krytykę przyjmują ze zdziwieniem.



Po drugie -BIUROKRACJA.

Myślicie,że jest w Polsce ??!!! To nie wiecie ,co to skostniała biurokracja we Francji!!!!!
Absolutnie rozrośnięta i dysfunkcjonalna. Upierdliwa i nieunikniona.


Moja lista kłopotów z systemem jest coraz dłuższa...
 
 Jak Konto.
 Mimo wspólnej waluty, muszę mieć kolejne, osobne  francuskie,  NIE DA się go założyć nie mając adresu, a adres można mieć wynajmując mieszkanie, do czego trzeba przedstawić umowę o pracę, a najlepiej -bulletin de salaire , czyli wyciąg z pensji..( tu uratowała mnie sytuacja,że mój pracodawca mnie zakwaterował , mimo, że wszystko czego potrzebuję to adres fiskalny)
ale ok...mam we Francji mieszkanie
Nie bez problemów. Bo...

Kaucja. 
Ta rozmowa przejdzie co rodzinnych anegdot.


-Kaucja.
-Ok. Rozumie. Ale..
-Czekiem !!!
-Przepraszam czym ??!!
-Czekiem!
-Nie rozumię, czym ?    mogę zrobić przelew bankowy albo dać gotówkę...
-Nie , czek bankowy Nie ma pani ?
-A co to czek ? aaaaaa......to jeszcze się ich używa ??? Niemożliwe ??? Nie mam, mam konto          luksemburskie i polskie i czeków się nie używam. Od ponad 10 lat. Co najmniej.....ktoś je jeszcze używa ???

otóż we Francji używa i niektórych płatności nie da się inaczej wykonać
Jak będę miała konto francuskie to może i czeki... doniosę...
Jak założyć konto bez adresu , i mieć adres bez czeku bankowego....


Dobra. TO zakładamy konto. I znów wtopa. Potrzebny jest numer telefonu. Francuskiego.Inny nie przejdzie.
Ale abonamentu nie można podpisać bez posiadania konta !!! Które jest potrzebne, żeby wystawić czek pierwszy abonament ...
Nie mam adresu , bo nie mam konta bo nie mogę założyć bez numeru telefonu.....a tego z kolei nie mam bo nie mam konta...

Kupiłam telefon  na kartę, ale potem i tak trzeba podać numer konta do pełnej aktywacji numeru .....

Z bankiem wymieniałam się dokumentami dwa miesiące... bo czegoś nie dosłali, bo trzeba przelew, dostałam jedną wypłatę i drugą która nie mogli przesłać , potem przesłali , a pieniędzy nie mogłam ruszyć , bo do pełnej aktywacji konta trzeba rozliczenie podatkowe za 2014 roku... czego oczywiście nie mam.
Nie mam. Nie mieszkałam we Francji..
Jak się okazało  potrzebny   drugi dokument...
po drodze wyszła dziwna sytuacji ,że do mojego konta przypisany jest paszport, Republiki Francuskiej!!!!
nie pytajcie jak to możliwe.... nie chcę wiedzieć...chyba... bo nadwyręża to moje zaufanie do banków we Francji.
 
Po trzeciej wypłacie, w końcu ...
....uzyskałam dostęp do zarobionych przeze mnie pieniędzy...
Nadmienię ,że między każdą odpowiedzią z banku mija  sporo czasu .....
Obłęd.




DO każdej instytucji dzwonię i piszę maila,żeby mi szczegółowo napisali co  potrzebuje, jakie dokumenty przygotować, po czym i tak się okazuje, że jakiegoś dokumentu brakuje , a nawet kiedy niby już ok , to jeszcze życzą sobie dosłać ...
Biurokracja po francusku to bardzo uprzejmi urzędnicy, który uprzejmością i uczynnością pokrywają niekompetencję. Każda "sprawa " odbywa się przy milionie wykonanych telefonów, żeby się doinformować... po czym każdy rozmówca dzwoni do innego żęby się doinformować , bo się nie do końca orientuje ...

I wiecie ci słyszę ??? Tak, tak, no niestety należy się przyzwyczaić....Nie mam zamiaru się przyzwyczajać!









W każdym razie... od kiedy zaczęłam się 5 lat temu uczyć francuskiego i mieszkać w kraju frankofońskim, polubiłam Francję i nadal lubię spacerować jej uliczkami
ale jej "IMAGE" mocno  został nadszarpnięty......i  z ulgą wracam do "mojego świata" ,do mojego Luksemburga.....

 







piątek, 1 stycznia 2016

Pocztówka z Chalons-en -Champagne




Jak kochać to księcia,
 jak kraść to miliony




Jak pić szampana to Don Perrignon
albo przynajmniej pić go w Szampanii :))





zapraszam was więc na spacer z choinką w tle do pierwszego z szampańskich miast, otwierającego piwniczki TEGO jedynego oryginalnego szampana :)) po którym ponoć głowa nie boli :)))














niespiesznie , rodzinnie ..tak powinny wyglądać weekendy !!!

i mały akcent świąteczny - wystawa szopek z różnych zakątków świata