czwartek, 31 marca 2016

Alicja stworzyła


 Konkursowy rysunek Ali ,lat 6 ( nie , nie jest to kolorowanka, tak maluje moja córka i tą pracą zdobyła wyróżnienie w ogólnoluksemburskim konkursie plastycznym)



Education artistique, w szkole mojej córki lat 7 polega na tym ,że dzieciaki wybierają sobie warsztat. Alicja wybrała.....wyroby w drewnie. I dłubie tam sobie ....a ja zaczęłam w końcu te jej dzieła fotografować, bo piękne, pracochłonne .....zapytałam,że czemu ten warsztat " to proste, bo można fajne i praktyczne rzeczy zrobić, voila ! "












Rysuje też niezwykle pięknie i ma własną kreskę :)  ...a to tegoroczna praca na konkurs





także tego ,trzymcie kciuki :)


sobota, 26 marca 2016

Akcja Reaminacja Szafy



Przygodę z blogiem zaczęłam chaotycznie, na żywioł. Taka akcja reanimacja.Szafy. Patrząc wstecz kawał dobrej roboty zrobiłam, a przede wszystkim nie utonęłam. Nie stałam się zakupoholiczką ani skrajną minimalistką, choć do tej drugiej opcji mi bliżej :) Teoria środka sprawdza się zawsze.
Idąc na żywioł, pojawiały się posty o podróżach, także tych sentymentalnych sprzed wielu lat, o emigracji, o tradycjach luksemburskich itp itd.....Od czasu do czasu wracam jednak do korzeni i... no właśnie ....przyglądam się zawartości własnej szafy. I robię posty podsumowujące. Jak ten dzisiejszy.



Moje Must Have oparłam na tej liście, swoją drogą interesującej blogerki -stylistki . Choć dziś z nią bym dyskutowała, bo po co 40 letniej kobiecie aż 4 pary szortów :) a tylko 1 sukienka :) i nigdy nie udało mi się osiągnąć tego minimum :) choć lubię bazowe ubrania.Takich jak marynarki, żakiety ...



Pogadajmy więc o nich. Są na listach Must Have dobrego stylu. Lubicie ? Nosicie ? Ile macie ich w swojej szafie ? Ja wypełniłam klasyk - Czarna, Biała, Szara i Kolorowa i.... okazało się ,że fason ma znaczenie i że na co dzień ....
.nie lubię :)
               nie noszę :)
                               są za formalne,
                                                    za oficjalne,
                                                                      bardziej służą mi na odzienie wierzchnie,
                                                                                  więc może lepiej wybrać płaszcz ??
                                                                                                        Bo kolorowa nietrafiona.
                                                                                                                         Niby lubię żółty,
                                                                                                                                        ale nie ten odcień.


Wiosna czas wiosennych przeglądów w szafie. Posłucham więc waszych rad, w sprawie mojej marynarkowej szafy, czego brakuje, czego się pozbyć, czym zastąpić. No słucham......







wtorek, 22 marca 2016

Czas ramonesek




Kiedy na 4 kolejnych , wyświetlających mi blogach pojawia się stylizacja w ramonesce, oznacza to niechybnie nadejście wiosny. I to mimo, iż ciągle nieśmiało w towarzystwie szali i golfów, ale tak! Temperatury pozwalają na powrót nieśmiertelnych i obowiązkowych ramonesek. Puchówkom mówimy nie !


Choć nie o ramonesce miał być post.



 O kaszkiecie.




 Ich urokowi też uległam jeszcze jesienią, i chętnie nosiłam czego na blogu nie było widać. Wdzięczny, twarzowy  i udziewczęcony a la kaszkiet kupiłam......u prawdziwego kapelusznika "Chapelerie l'Airy" przy quei de Londre . Sprzedał mi go starszy pan Francuz o wdzięcznym nazwisku Hrószczak ( pisownia oryginalna) parający się tym zawodem na wymarciu . I uraczył opowieściami o polskich korzeniach, historii Verdun niezapisanej w kartach podręczników, o tym, że "polak" to ma pejoratywny wydźwięk, a całe życie się z tym pan urodzony we Francji z ojca urodzonego we Francji i matki francuski z korzeniami algierskimi musiał mierzyć, o swoim zawodzie, o tym,że moda na kapelusze ożywiła podupadający zakład ,mimo iż w AszendeMie ( H&Mie) taniej .....Lubię rozmawiać z ludźmi, lubię słuchać ich historii.... Do pana Francuza miałam wrócić z aparatem fotograficznym ...ale kiedy wróciłam, zastępowała go pani, a słońce nie padało z dobrej strony na maleńki i w cieniu zakład pana Francuza......więc dziś kaszkiet solo ....bez Verdun w tle.

PS i też chętnie ubrałam ramoneskę , wyciągnęłam twarz w kierunku słoneczka , wiosno przybywaj !

piątek, 18 marca 2016

Samotność biegacza



Corocznie  1 kwietnia podsumowuję kilometrażyk, dorobek medalowy mojej rodziny, rodzinne sportowe zmagania, nasz styl życia

 2015 , 
 2014
 2013
 2012


Bez ściemy -biegam już 4 lata , miłość i pasję zaszczepiłam moim córkom, które sportowe niedziele czy wyjazdy na zawody traktują już jak normę i rozrywkę,




 nawet "zaraziłam " mniej usportowionego męża



dobry był to rok, pokontuzyjny, ale udowodniłam sobie ,że kontuzja to nie koniec świata i "zaliczyłam " kolejny maraton , może wynikiem z Kolonii nie ma co się chwalić, a może właśnie to nim bardziej niż wcześniejszymi....





Biegam samotnie, biegam o świcie, biegam wieczorami, biegam z koleżankami , biegam w teamie, biegam z moim Klubem biegacza, który w tym roku obchodził 5-ciolecie istnienia....biegam z dziewczynkami, biegam na wakacjach, w upale i mrozie, w deszczu i słońcu









zdobywam medale, robię kolejne życiówki albo po prostu zachwycam się widokami







biegam bo lubię






i mimo,że ten rok mało dla nas szczęśliwy, nasze tradycyjne lutowo-marcowe biegania rozbite niekończącymi się zmaganiami zdrowotnymi to wiem ,że za kilka tygodni znów założę adidasy , przebiegnę kolejne kilometry , pokibicuję moim dziewczynkom .....


PS. uprzedzę pytania, nikt nie jest ze stali , był szpital, była operacja, jest rehabilitacja, dobrze jest :)
                     mam więcej czasu na pisanie postów :) 



sobota, 12 marca 2016

Jestem ...Polką






Nie raz zachwalałam moje emigracyjne życie, kraj , w którym przyszło mi żyć, w samych sercu Europy - choćby tu- Jestem Europejką czy tu- 4filary

Czerpię z wolności ,europejskości , wielokulturowości pełnymi garściami ....w czasach kiedy terminy emigrant, imigrant, uchodźca sprowadzane są do poziomu zagrożenia, a słowo patriotyzm zaczyna mieć identyfikacje nacjonalizm.....cóż....ja w takim razie patriotką nie jestem. 
W tych euroentuzjastycznych , luksemburskofijskich postach zarzuciliście mi  co ja w takim razie robię dla Polski ... Poza tym że krytykuję. 
O tym właśnie ten post.

Po pierwsze nie wyrzekam się tożsamości narodowej.  
W domu mówimy po polsku 
(zapytajcie w jakim języku rodziny mówią w Niemczech czy we Francji ?! Przestaje to być takie oczywiste)




Moja starsza córka, a wkrótce i młodsza chodzi do sobotniej szkoły polskiej ,by uczyć się czytać i pisać po polsku, uczyć tradycji , kultury, mieć kontakt z dziećmi polskimi .....
To wysiłek organizacyjny, motywacyjny ....odrabianie zadań , tłumaczenie wszystkich  sz, cz i czemu H czasem pisze sie h a czasem ch 
Bo przecież niemiecki łatwiejszy... A koledzy i koleżanki z klasy nie muszą ....a polski znacznie trudniejszy ......

Budujemy tożsamość narodową naszych dzieci. Próbowaliście nauczyć swoje dzieci wierszyka "Kto Ty jesteś , Polak mały " ?! albo hymnu narodowego ?!
Tłumacząc o co chodzi z tą " krwią i blizną " i czemu śpiewa się o Bonapertem, kto to Czernecki co to do Poznania po Szwedzkim Zaborze .....i gdzie ten Poznań i co to zabór szwedzki ?!
Obie moje córki spędziły większość swojego życia w Luksemburgu ,  dla nich domem jest Luksemburg , a mimo to czują się Polkami i kochają Polskę...i Luksemburg ;)

Co ma wyraz w tym, że o Polsce opowiadają swoim kolegom, także o symbolach narodowych , fladze, godle .....
Z anegdot , Alicja opowiada: mamo, wiesz Jil mi powiedziała, że symbolem Luksemburga jest czerwony lew, ale uznała, że chyba biały orzeł jest ładniejszy. Bo jest prawda ?!


Jeżeli uważacie ,że to mało popytajcie dzieci rodzin żyjących na obczyźnie....

Bierzemy udział w życiu Polonii - choćby jako wolontariusze przy organizacji Polonijnego Dnia Dziecka- klik , zapraszamy dzieci naszych znajomych Duńczyków, Amerykanów, Luksemburczyków do uczestniczenia ....








Opowiadam moim pannom o Małyszu, Justynie Kowalczyk i o Chopinie... czytam kanon literatury dziecięcej z Brzechwą na czele...  i uśmiecham się na ich neologizmy językowe wynikające z wielojęzycznego środowiska w jakim przyszło im żyć- jak "bulki" zamiast kul , z francuskiego boules, jak "tłaleta" ;) no i gut

Reprezentuję Polonię w 24h sztafecie  charytatywnym Relais Pour la Vie -klik





Mój mąż wraz z Ambasadorem Polski w Luksemburgu i jeszcze jednym kolegą, stworzyli od podstaw Luxemburg-Poland Bisnes Club-klik, platformę pomagającą przedsiębiorcom polskim w Luksemburgu , ale również zachęcającą luksemburskich przedsiębiorców do inwestowania w Polsce.  organizujący takie event'y jak Entreprenaul Women Workshop , serię szkoleń dla kobiet chcących założyć działalność gospodarcza, konferencje ekonomiczne na których po zaledwie kilku latach działalności bywają notable- premier Xaviel Bethel, minister finansów Luksemburga ,przedstawiciele największych firm i kancelarii prawniczych w Luxemburgu czy ze strony Polskiej - Balcerowicz , Danuta Hubner , posłowie polskiego sejmu itp itd
a swoją obecność zaznaczyliśmy chociażby drużynowym uczestnictwem w ING Night Maratonie , największej imprezie sportowej w mieście


Naprawdę bycie euroentuzjastą w sensie ideologicznym , nie przeszkadza mi w byciu Polką , z kolei bycie Polką w żaden sposób nie czyni mnie nacjonalistką ! A że francuskie bagietki pod luksemburskim niebem smakują mi bardziej niż polski chleb to już temat na zupełnie innego posta.
A czy patriotką czy nie oceńcie sami .