czwartek, 26 maja 2016

Pocztówka z... Krakowa #2



Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia,
a z oddali, z wyłączenia z wojny polsko-polskiej ,
 jakoś ta Polska pięknieje
 i tęskni się do tych pagórków leśnych ,do tych łąk zielonych....





Kontynuując, więc wychowanie patriotyczne  zabieram moje panny na wycieczki po Krakowie opowiadając o latach świetności , o zrywach powstańczych, o wielkich Polakach ...by kształtując swoją tożsamość były dumne z tego skąd pochodzą. A urodziły się w Krakowie ....




  czasem strasznie są  zabawnie patetyczne w swoich oświadczeniach
                                                  "mamo, ja kocham Polskę"
A ja dumna jestem z nich, bo nie bezrefleksyjnie tylko na pytanie dlaczego odpowiadają, że cała  rodzina, że tyle nas łączy i lubią naszą wiochę na wschodzie i.....kotlety schabowe......







Po raz kolejny zabieram więc was do Krakowa , tym razem na Kopiec Kościuszki





a przy okazji warto zajrzeć do podziemi. Kraków to nie tylko Stare Miasto i Żydowski Kazimierz, to też Twierdza , wiele jej bastionów zagospodarowanych, choć większość niszczeje...a powiem Wam po cichu ,że chętnie poświęciłabym kilka dni na zwiedzanie właśnie tych fortyfikacji.....



i widok z Kopca

na krakowski Smog Wawelski





                                       A na Wawel was zabrać ???

piątek, 20 maja 2016

Pocztówka z ...Mosznej





Zamarzyć, zorganizować, pojechać ....wbrew wszelkiemu rozsądkowi. Już może nie jak randka w ciemno, ale wycieczka i to z noclegiem z internetową znajomością. Szalone , roześmiane i pełnej pozytywnej energii spotkanie. Jeżeli jest jakikolwiek jeszcze powód na moją bytność w blogosferze, to właśnie ...owe internetowe przyjaźnie.



A że w tle przepiękny zamek w Mosznej ....to i kilka zdjęć powstało.....










ach... zamek ...prawie o nim zapomniałam




Wystąpili
Jaśminowa Gosia
i Anna

czwartek, 12 maja 2016

Zakochana podróż





Kiedy się już powiedziało TAK :) warto uczynić ten dzień wyjątkowym. Ja nie marzyłam o białej sukni z welonem , ani tym bardziej o hucznym weselu do białego rana .... Welonu nie założyłam, do kościoła nie weszłam, nie było orkiestry i suto zastawionych stołów ....było idealnie skromnie ,w gronie najbliższych i 3 dni później byliśmy już w podróży poślubnej. Z perspektywy czasu Turcja wydaje się mało egzotyczna, a dwa tygodnie z plecakiem na trekkingu mało romantyczne... nie było czasu na kolacje przy świecach, spacery brzegiem morza, i inne tego typu duperele. Ale było tak jak lubię, w drodze, w najpiękniejszych miejscach , intensywnie, przaśnie, kiedy turecka kawa z kardamonem budziła o świcie , bladym świtem, niejednokrotnie o 4 nad ranem, a wieczorną kąpiel  poprzedzało opatrywanie stóp.....to właśnie ta podróż była wyjątkowa , cudowna , beztroska i .....ostatnia tak intensywna. Rok później urodziła się Ala i życie zmieniło priorytety....



Kapadocja była od zawsze na szczycie listy podróżniczej. Bo jak się nie zachwycić tym księżycowym obrazem podwulkanicznym
















W Kapadocji spędziliśmy 3 dni, potem jeszcze była Konya, Ankara, Istambuł, Troja, Pergamon, Efez, Pamukkale,Hieropolis , Alanya..... ale co za dużo to nie zdrowo :) zdjęć spokojnie na kilka postów
może kiedyś powstaną.