niedziela, 23 października 2016

Po co komu ten blog





Wyszlo od bloga szafiarskiego, bo fajnie widziec sie waszymi oczyma
i jeszcze fajniej inspirowac waszymi pomyslami
az do momentu kiedy formula chwale sie tym co mam w szafie i co sobie kupie zaczela mierzic

bylo bardziej life-stylowo
bo to mi sie podoba i to co nosze na sobie musi korespondowac z trybem zycia
aktywnym, szwedajacym po okolicy, z dziecmi wokol siebie

zapewnial potrzebe komunikacji i wymiany pogladow na rozne wazne kobiece sprawy
dawal lacznosc z krajem i tym jakie nastroje drzemia w narodzie

fajny kawalek mojego zycia

tylko skoro nie odczuwam modowych ciagot, co wiecej zakupohilizm nijak mnie nie dotyczy
od 5 miesiecy nic nowego nie kupilam
a na myslo tym ,ze musze kupic buty juz czuje sie zmeczona

wrzucajac zdjecia z wakacyjnych podrozy czulam niesmak, ze moze i to chwalipiectwo

to jako zywo gnebi mnie pytanie na co komu ten blog

dla was Edyta, Gosia, Sivka, Anka ,Ruda Justyna .... i pare innych blliskich istot moze tak
jak i moja u was obecnosc jest czescia rutyny codziennosci

powoli znalazlam odpowiedz- po nic
zegnamy sie
przynajmniej w tej formie
bo bede obecna
u was



i gdybym znowu zamiast przeladowana obowiazkami poczula sie samotna to zawsze moge wrocic
....

sobota, 15 października 2016

Biegiem przez Jezioro Bodeńskie



I w końcu pocztówka wpisująca się w kalendarzową jesień.
Bezsłoneczna, w kroplach deszczu , zimna.
                                                                            i wyjazd inny niż wszystkie.




 Nie pierwszy po to by biegać, ale pierwszy od lat bez moich dziewczynek, bez męża....
Z grupą  grupą  luxembursko-francusko-belgijsko-portugalsko-włosko-duńsko-rumuńsko-czesko-polska :) pozytywnie zakręconych na punkcie biegania osób.
Start w Lindau - Niemcy













         biegiem przez  Bregenz w Austrii do St Margarethen  w Szwajcarii, nawrót i  z powrotem do Bregenz ....


                                                   3 państwa w 2 godziny ;)
                                     i fun jak za dawnych studenckich czasów







bo pisałam wam już ,że kocham biegać ?
czemu -bo takie emocje są niepowtarzalne

 https://www.facebook.com/Sparkasse3LaenderMarathon/photos/?tab=album&album_id=1210902635636759







niedziela, 9 października 2016

Garfagnana- pożegnanie Italii



Każde wakacje nawet najdłuższe kiedyś się kończą. Skończyła się tez nasza włoska przygoda.
Na koniec zaserwowaliśmy sobie wycieczkę objazdowa po północnej części Toskanii, leżącej w Alpach Apuańskich zwanej Garfagnana.


Na początek pojechaliśmy oglądać Most Madeleine, zwany Mostem Diabla w Borgo a Mozzano .
Jego krzywizna.... robi wrażenie, na szczyt wejść to prawdziwa mała wspinaczka
















Dalej pojechaliśmy do Castelnuevo di Garfagnana . bo jak Castel to musi coś tam być jakiś zamek czy cóś i leży pośrodku naszej trasy .... zagubione w górach miasteczko


















i dalej przez Alpy , po zakrętach ,aż do zawrotu głowy ..... do Fanticiti- kamieniołomów marmuru Karraryjskiego,z którego chociażby zbudowana jest krzywa wieża w Pisie.
Widoki zapierały dech w piersiach ,a przejazd każdego kolejnego  mostu i zakrętu wywoływał drżenie serca i  uczucie ulgi....
chyba pierwszy raz bałam się jadąc autem....... ale warto było
i dla widoków i zwiedzania kamieniołomu


















by na koniec dojechać do Carrary na najpyszniejsze lody ever




I nie, Włochy mnie nie zachwyciły.
Morze piękniejsze w Chorwacji , plaże czystsze w Hiszpanii,( nie mowiac ze są płatne i to nie mało 25 euro za dzień leżaka )  włoska kuchnia bardziej smakuje poza granicami Włoch, ludzie- głośni, aroganccy , legendarna miłość do dzieci jakoś nieodczuwalna
( moja córka nie została wpuszczona do krzywej wieży !!! ) mało atrakcji dla dzieci , które jakoś nie są mile widziane w obiektach do zwiedzania i galeriach sztuki, a w resto nie ma menu dziecięcego
a ceny ;;;;,że uznałam ze poprzewracało się im w głowach
3 euro gałka lodów - akurat pyszne i warto wydać
ach i kawa - tak na tym Włosi się znają ;)

ale w wakacjach najważniejszy jest czas spędzony razem, śmiech dzieci, wieczorna rozmowa , bliskość i beztroska
wiec tak, to były udane wakacje


wtorek, 4 października 2016

Rejs do Cinque Terre


Możliwość zobaczenia Portovenerre i miasteczek Cinque Terre , obok oczywiście gwoździa programu Pisy, decydowała o wyborze bazy noclegowej. Okazało się jeszcze lepiej , można zamiast jechać godzinę autem ....wykupić rejs. 100% frajdy we frajdzie i jednocześnie możliwość zobaczenia wszystkich miasteczek od strony morza.
Zdecydowanie moja ulubiona wycieczka. I ...co mówię trochę z przekąsem ...że w wyjeździe do Toskanii ,najbardziej podobała mi się Liguria ;)
























Rejs przewidywał 2 godzinny pobyt w Portovenerre i 3 godzinny w Monterosso . W tym ostatnim poza miasteczkiem i obiadem zaliczyliśmy morze - tutaj było zdecydowanie najpiękniejsze