czwartek, 19 stycznia 2017

Zima to stan umysłu







Jasne można narzekać,
 że zimno,
 że szaro,
 że buro,
 że trzeba się ciepło ubierać,
nie daj boże śnieg
to trzeba samochód odśnieżać
szyby drapać
że pod czapką się włosy nie układają



Jak to mówią pesymiści :gorzej być nie może
Na co odpowiadają optymiści :może ...może.....





Można się użalać, narzekać i biadolić,
można zmienić strefę klimatyczną na podrównikową
albo
zmienić swoje nastawienie




tylko zimą wieczory są długie
można owinąć się ciepłym kocem z kubkiem kakao
( opcjonalnie może być herbata ,grzaniec, ale jam uzależniona od mocnego ,ciemnego Kakao)
znużyć nos w książce
albo w tym samym kocu obejrzeć dobre kino
vel nalać lampkę czerwonego wina i zanurzyć się w rozmowie....bo wieczór długi i nigdzie nam się nie spieszy
bo tylko zimą spędzamy tyle czasu Razem
to naprawdę bardzo rodzinna pora roku
jest czas na nie późne kolacje w blasku świec
rodzinne rozgrywki w domino, scrabble czy szachy ( ostatnio mnie rozpracowała moja 6ciolatka)


można docenić też ile piękna jest w naturze... surowego owszem
mroźnego owszem
ale taki rześki spacer dodaje energii , kiedy szczypią policzki skóra się dotlenia i ujędrnia
ubieranie owszem...ale kiedy pomyśli się, że miękkie tkaniny otulają ciało...brzmi to lepiej

można postawić na sporty zimowe wyjechać na narty ,albo bardziej lokalnie wybrać się na lodowisko
można też biegać ....pojęcie zimna i zimy nie istnieje ;) bez ryzyka odwodnienia

wreszcie kuchnia
to czas aromatycznych przypraw - kurkumy, imbiru, kolendry i pieprzu kajeńskiego
indyjskie curry z czymkolwiek smakuje jak o żadnej innej porze roku

zmiana nastawienia  nie zmieni rzeczywistości
ale czyni ją bardziej znośną

ach i to jeszcze czas muzeów..... bynajmniej dla nas ;) ale o tym kolejny post :)




32 komentarze:

  1. A ja uwielbiam takie zimowe widoki. Ośnieżone gałązki drzew, skrzypiący śniego pod butami. Lubię zimowe dni pełne słońca i błękitnego nieba... Wielka czapa naciągnięta na uszy, szal, cipłe buty i w drogę :) Piękne zdjęcia. A gdzie Ty Aniu taką szczeć ustrzeliłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wita Kasiu , 200 m od domu ;)
      Zimowe słońce tez bedzie w następnym poscie ;)

      Usuń
  2. Ja mam właśnie takie nastawienie, nie lubię narzekać ani słuchać narzekania innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od narzekania nie jesteśmy szczęśliwsi ;)

      Usuń
  3. oj, mnie do zimy nic nie przekona:)urodziłam się ciepłolubna

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie jest ten problem, że zimą zamarzam:D Tak zwyczajnie jest mi wciąż zimno i nic nie jest mnie wstanie na dłużej rozgrzać...
    Podziwiam jej piękno... Bo takie zmrożone krajobrazy są przepiękne... I płatki śniegu... Ale zamarzam:D
    Aczkolwiek porozbieranie się nad Wisłą temu przeczy;) Może powinnam morsem zostać, to by mi przeszedł wieczny ziąb:D
    Hihihi, ostatnio siostra była przerażona moimi białymi palcami... A miałam je w rękawiczkach;)
    Kocham upały!!!!
    Oby do wiosny Aniu:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bos za chuda
      poza tym zbadalabym tarczyce
      i jadla indyjska kuchnie kurkuma i imbir poprawiaja krazenie
      i uprawiala zima sport
      bieganie jest super , najbardziej super zima

      ja upaly zle toleruje, robi mi sie slabo , i nie tylko ja , jeszcze bardziej wrazliwa jest moja Alicja, mdleje, lapie udary cieplne; okropnosc siedzenie w domu kiedy na dworze slonce

      Usuń
    2. Hehehe ;) Więcej sie nie spase:D
      Tarczycę badałam i jest ok. Po prostu mój organizm nie lubi zimna;)

      A widzisz, ja w upale dobrze się czuję... Jak taka jaszczurka się wygrzewam:))

      Usuń
    3. ze niby marzniesz....ta goraca krew ;)
      ja za zadne skarby swiata do zdjec nie sciagnelabym kurtki
      co dopiero gole ramiona

      Usuń
  5. Dla mnie zima traci z roku na rok na wartości, że tak powiem. Kiedyś była moją ulubioną porą, ale odką nie ma białych świąt bliżej mi w upodobaniach do wiosny czy lata;>
    Piękne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo chorobska...
      trzeba na dzieci mniej chuchac
      nie przegrzewac
      gonic po dworze kiedy pada deszcz, wieje Wiatr i uznac ze katar to nie choroba, wieczny gimpel to okres przechodni ; stad nazwa smarkacz ;)

      Usuń
    2. O, to nad genezą 'smarkacza' nigdy się nie zastanawiałam;)
      No właśnie jakoś bardzo nie chucham. Z każdym semestrem odporność dzieci wzrasta więc muszę być dobrej myśli;)

      Usuń
    3. uklad immunologiczny uczy sie przez kontakt
      bedzie tylko lepiej

      Usuń
  6. Wszystko co piszesz to prawda i właśnie dzięki tym pozytywom daje rady:)))))bo tak naprawdę to nie przepadam za zimą:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez nie lubie marznac
      ale jeszcze bardziej nie lubie upalow
      ale jezeli nie mozemy czegos zmienic
      mozemy uczynic to znosniejszym

      Usuń
  7. No, oczywiście, że tak. Zima jest bardzo fajna, osobiście bardzo lubię a przede wszystkim zimowe sporty.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapomniałaś jeszcze o cudnym skrzypieniuu śniegu pod butami podczas spaceru, uroczych wieczornych zadymkach kiedy śnieg tak pięknie wkoło wiruje, o tym cudownym uczuciu kiedy wracasz z zimowego spaceru a w domu jest tak cieplutko...;-).

    OdpowiedzUsuń
  9. Zima jest piękna, zwłaszcza ta śnieżna, zwłaszcza w górach, zwłaszcza na zabawach saneczkowych z dzieciakami... Ta prawda. Nie narzekam i staram sie łapać z tej pory roku same pozytywy. Co nie zmienia faktu, ze i tak wole wiosnę:) Piekne zdjęcia Aniu! Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubie jesien ,ale widziec piekno i pozytywy wokol to cecha otwartych umyslow i serc

      Usuń
  10. Dla mnie każda pora roku ma swoje plusy i minusy, ale z drugiej strony ten sam widok z okna może wyglądać zupełnie inaczej... Piękne zdjęcia Aniu, piękna na nich zima...
    Aniu, mam nadzieję, że mój mail doszedł...
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt

      doszedl
      ale jest tak trudny do odpisania....
      zadzwonie

      Usuń
  11. Mam serdecznie dosyć marudzenia, marud, a już narzekania na coś, na co się ma wpływu, jak na pogodę, zimę, to szczególnie. Zawsze i wszędzie jest pięknie, pod warunkiem spoglądania w piękny sposób na to wszystko. W samo południe, w pełnym słońcu, przy 20 na plusie, w najniesamowitszych okolicznościach przyrody może być chu...o, pod warunkiem, że się ma czarno w duszy, sercu i okolicznościach. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie tez malkontenctwo i wieczne narzekanie meczy
      a boksowanie sie z czyms z gory niezmienialnym wymaga zmiany nastwaienia
      rzeczywistosc sie nie zmieni
      ale bedzie latwiejsza do zniesienia
      i my dla innych

      Usuń
  12. Za zimą nie przepadam, zawsze marzy mi się już wiosna ale nie ma co marudzić, jest i już i tak jak Ty, trzeba szukać pozytywów. W piątek byłam w Wiśle, było pięknie, poszalałam z wnukami na śniegu. Piękne zdjęcia Aniu...cieplutko pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja chetnie poszalalabym na sniegu
      ale jeszcze troche
      niespelna miesiac
      i bede miala okazje

      Usuń
  13. Hmm denerwowanie się na pory roku czy pogodę to według mnie strata nerwów. Stres to podstępny szkodnik, szkoda zdrowia, szkoda humoru, szkoda otoczenia, które skażamy swoim marudzeniem;) Otwartość na pory roku, przynależne do naszej strefy klimatycznej to świetna sprawa. Ja zimę lubię. Tak jak pisałaś, to czas, w którym można nacieszyć się domem, ciepłymi napojami, tłustszymi potrawami czy pojechać na narty. Pewnie za parę tygodni zacznę się zimą niecierpliwić, coraz częściej myślami wybiegać ku wiośnie, ale będzie to coś jak radosne czekanie na gwiazdkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja spadek formy nam na przelomie listopada :grudnia
      perspektywa zimy i szarugi
      i kilku miesiecy w szarosci
      mija mi po nowym roku
      ale tez znalazlam na to metode
      kupuje wiecej ksiazek
      zapachowych swiec
      dobrego kakao
      i planuje zimowe i letnie wakacje

      Usuń
  14. Aniu, staram się czerpać radość z każdej pory roku. Jednak, gdy moje dziewczynki już 3 tydzień męczy jakieś upierdliwe przeziębienie, tracę do zimy cierpliwość. Styczeń spisuję na straty (poza ostatnią sobotą, kiedy to bujaliśmy z Miśkiem w obłokach na Diablaku :D). Mam nadzieję, że luty pozwoli się dziewczynkom wyszaleć na śniegu :)!!!

    Przepiękne zimowe kadry :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale statystycznie to na wiosne jest najwiecej przeziebien i bakteryjnych ich powiklan
      przeziebienie to nie choroba
      to okres kiedy uklad immunologiczny dzieci uczy sie rozpoznawania wrogow i buduje pamiec immunologiczna
      zeby za jakis czas nie chorowan
      po kazdym kontakcie z mikrobem

      my poza goraczkowymi dniami odprowadzany je do szkoly, przedkszkola, zlobka
      w ubroku z goraczka i antybiotykiem pojechalismy na narty
      w zimnym suchym alpejskim powietrzu
      jak reka odjal

      Usuń